Nowa Mazda z kamerami zamiast lusterek. Sprawdziłem, jak to naprawdę działa
Nowa Mazda z kamerami zamiast lusterek. Sprawdziłem, jak to naprawdę działa Fot. Mazda, materiały prasowe

Kamery zamiast lusterek w samochodach to już dzisiaj nic nowego, ale jestem zaskoczony, że akurat Mazda zdecydowała się na ten gadżet w nowym modelu CX-6e. Czy da się z tym jeździć i jakie są wrażenia zza kierownicy? To zależy, czy macie w sobie trochę cierpliwości.

REKLAMA

Pamiętam, jak w 2019 r. mój redakcyjny kolega wyjechał na ulice Warszawy Audi e-tronem. Samochód zwracał uwagę nie tylko dlatego, że było to pierwsze elektryczne auto marki z Ingolstadt. Wszyscy gapili się przede wszystkim na wystające uchwyty kamer, które zastąpiły tradycyjne lusterka zewnętrzne. W szoku byli nawet policjanci.

Mazda CX-6e z cyfrowymi lusterkami w wersji Takumi Plus

Dzisiaj ten gadżet nie robi już takiego wrażenia, ale wciąż wywołuje skrajne emocje. Jedni pytają, komu to potrzebne, drudzy mówią, że obraz z "lusterkowych" kamer potrafi być lepszy niż odbicie ze zwykłego szkła.

W kamery zamiast lusterek może być wyposażona nowa Mazda CX-6e, która trafiła już do przedsprzedaży. Sprawdziliśmy to auto podczas pierwszych jazd w Düsseldorfie, o czym możecie już przeczytać w naTemat. Kamery oraz cyfrowe lusterko wewnętrzne dostaniecie w wyższej wersji wyposażenia Takumi Plus. Jeśli zdecydujecie się na podstawową konfigurację Takumi, auto będzie miało tradycyjne lusterka. Dobrze, że japońska marka zostawiła tu wolność wyboru.

Nowa Mazda z kamerami zamiast lusterek. Sprawdziłem, jak to naprawdę działa Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Dodajmy, że to pierwsze takie rozwiązanie w seryjnie produkowanej Maździe. Japończycy są przywiązani do własnych tradycji w kwestii designu, więc taki bajer w aucie z ich znaczkiem to prawdziwa rewolucja.

Jak działają cyfrowe lusterka boczne w Mazdzie CX-6e?

Cyfrowe lusterka boczne wykorzystują kamery zewnętrzne, które przekazują obraz na żywo do wewnętrznych wyświetlaczy OLED zamontowanych głęboko w boczkach przednich drzwi.

Nowa Mazda z kamerami zamiast lusterek. Sprawdziłem, jak to naprawdę działa Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

W teorii daje nam to szersze o 30 procent pole widzenia i lepszą widoczność w warunkach słabego oświetlenia i niekorzystnych warunków pogodowych. W praktyce w pełnym słońcu system wciąż daje radę. Pozostaje znak zapytania, czy kamery sprawdzają się w nocy i w czasie opadów deszczu. W Audi szczególnie w czasie ulewy widoczność robiła się mocno ograniczona.

Ale z jednym argumentem trudno dyskutować – kamery poprawiają aerodynamikę, więc w przypadku elektrycznej Mazdy CX-6e to rozwiązanie bardzo na plus.

Nowa Mazda z kamerami zamiast lusterek. Sprawdziłem, jak to naprawdę działa Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Cyfrowe lusterko wewnętrzne zamontowane w Mazdzie CX-6e ma 9-calowy wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości 1920×384. Kierowcy mogą przełączać się między tradycyjnym lusterkiem szklanym a trybem cyfrowym, w zależności od preferencji lub warunków jazdy. Ja przekonałem się, że wolę jeździć ze zwykłym lusterkiem, bez elektroniki.

Nowa Mazda z kamerami zamiast lusterek. Sprawdziłem, jak to naprawdę działa Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
Nowa Mazda z kamerami zamiast lusterek. Sprawdziłem, jak to naprawdę działa Fot. Mazda, materiały prasowe

Do bocznych wyświetlaczy da się przyzwyczaić, ale wymaga to odrobiny cierpliwości. Kiedy mamy tradycyjne lusterka, automatycznie kierujemy wzrok za szybę. Z kamerami trzeba patrzeć trochę niżej. Po 2-3 godzinach jazdy można się poczuć za kierownicą całkiem... normalnie. Według mnie obraz z kamer nie przekłamuje odległości i nie utrudnia manewrów na drodze. Dodatkowo da się elektronicznie przestawiać kąty widzenia, a włączenie kierunkowskazu automatycznie aktywuje nam przybliżenie obrazu.

Nowa Mazda z kamerami zamiast lusterek. Sprawdziłem, jak to naprawdę działa Fot. Mazda, materiały prasowe

Dla mnie ten system to wciąż ciekawostka. Najbardziej bałbym się ewentualnych uszkodzeń kamer na parkingach lub po prostu usterek, które wymagałyby wizyty w serwisach. A to z pewnością większe koszty niż wymiana zwykłego lusterka z taflą szkła.