
Po śmierci bliskiego rodzina ma niewiele czasu na uniknięcie przejęcia jego problemów finansowych. Zabezpieczenie własnego majątku bywa trudne, a nikt nie chce przecież odziedziczyć długu. Przepisy nadal blokują pełne prześwietlenie historii kredytowej zmarłego przed podjęciem ostatecznej decyzji. Czasem jednak warto zaryzykować w ciemno.
Dziedziczenie długów przypomina gorącego ziemniaka przerzucanego przez kolejnego pokolenia. Dzięki niedawnym uproszczeniom w przepisach i dostępności rejestrów w internecie ochrona rodziny stała się nieco szybsza i łatwiejsza. Wciąż trzeba jednak działać szybko i stanowczo.
Odrzucenie spadku z długami tylko u notariusza
Spadkobierca ma równo 6 miesięcy na złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku, licząc od dnia pozyskania wiedzy o tytule swojego powołania (zegar nie tyka z automatu od dnia śmierci zmarłego, ale dopiero od momentu, gdy w ogóle dowiemy się, że spadek nam przypadł).
Zazwyczaj ten czas biegnie od daty śmierci krewnego albo od momentu rezygnacji kogoś z bliższej linii. Formalności najszybciej załatwi podczas wizyty u notariusza, zabierając ze sobą odpis aktu zgonu oraz dowód tożsamości.
Niestety za notariusza trzeba zapłacić, ale przynajmniej będziesz mieć święty spokój. Gdy zlekceważysz tę sprawę, automatycznie przyjmiesz majątek z "dobrodziejstwem inwentarza". Zgodnie z prawem odpowiedzialność za długi zmarłego ogranicza się wtedy tylko do wartości stanu czynnego spadku (czyli tego, co zmarły zostawił "na plus").
Takie rozwiązanie chroni prywatne pieniądze, ale jednocześnie zmusza do przechodzenia przez uciążliwe procedury inwentaryzacyjne. Wygodniej od razu zrezygnować z problematycznego spadku w kancelarii i mieć to z głowy od razu.
Zobacz także
Dziedziczenie długów rodziców. Nowe prawo ułatwia życie
Decyzja jednego członka rodziny o zrzeknięciu się spadku nie zamyka tematu. Cały proces uruchamia swoistą reakcję łańcuchową. Odziedziczone obciążenia przechodzą kolejno na małżonka, dzieci, wnuki, a następnie spadają na dalszych krewnych zmarłego. W skrajnych przypadkach problemem staje się nawet zrzeczenie się spadku w imieniu nienarodzonego dziecka.
Do niedawna chronienie najmłodszych wymagało zdobycia zgody sądu opiekuńczego. Procedura trwała długie miesiące. Sytuację poprawiła nowelizacja z 15 listopada 2023 r., która wpisuje się w szerszą rewolucję w dziedziczeniu. Obecnie prawni opiekunowie załatwiają wszystko o wiele sprawniej.
Znowelizowane prawo mówi, że "Jeżeli dziecko jest powołane do dziedziczenia wskutek uprzedniego odrzucenia spadku przez rodzica, to czynność polegająca na odrzuceniu spadku w imieniu dziecka przez rodzica (...) nie wymaga zezwolenia sądu opiekuńczego". Rodzice zamykają sprawę u notariusza, o ile są zgodni i inne dzieci też rezygnują z kłopotliwego spadku.
Jak sprawdzić długi zmarłego przed ostateczną decyzją?
Największą bolączką spadkobierców pozostaje sprawdzenie obciążeń finansowych krewnego. Możemy wiedzieć, że ktoś jest zadłużony, ale co wtedy, gdy np. zmarły członek rodziny tylko udawał bogatego, a tak naprawdę żył na kredyt? Nawet testament nie daje takiej pewności, bo raczej nikt tam się tym nie chwali.
Jest kilka opcji, by to sprawdzić, ale żadna nie jest idealna. Pewną pomoc daje działający od 1 grudnia 2021 r. Krajowy Rejestr Zadłużonych. Posiadając numer PESEL zmarłego, rodzina weźmie pod lupę następujące kwestie:
Ta cyfrowa baza ujawnia jednak tylko wycinek. Nie znajdziemy tam pożyczek, bo obowiązuje tajemnica bankowa. Instytucje odmawiają bliskim dostępu do informacji o kontach i kredytach bez poświadczenia dziedziczenia. Nie zmienia tego nawet zapis bankowy na wypadek śmierci, który pozwala wskazanej osobie wypłacić część środków, ale nie otwiera wglądu w zobowiązania zmarłego.
Ten dokument otrzymuje się natomiast dopiero po oficjalnym przejęciu spadku. Z nim zresztą wiąże też powstanie obowiązku podatkowego. Rodzina nie posiada żadnego legalnego narzędzia do zbadania prywatnych kredytów czy "chwilówek". Taka wiedza przepada, jeśli zmarły nie zostawił w domu papierowych umów.
Zgodnie z nowymi zasadami od 7 stycznia 2026 r., obowiązek podatkowy powstaje dopiero "z chwilą uprawomocnienia się orzeczenia sądu (...) stwierdzającego nabycie spadku, zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego". Zegar skarbówki przestał w końcu tykać z automatu od dnia zgonu.
Do tego członkowie najbliższej rodziny (z grupy 0) zachowają zwolnienie z podatku, jeśli spóźnią się ze zgłoszeniem np. w wyniku choroby. Jak czytamy w ustawie (druk nr 1837), "terminy przywraca się na wniosek podatnika, jeżeli uprawdopodobni, że uchybienie terminu nastąpiło bez jego winy". W takich przypadkach "organ podatkowy uchyla decyzję i umarza postępowanie".
Biorąc pod uwagę wszystkie te niuanse, najbezpieczniejszym wyjściem bywa... odrzucenie spadku w ciemno. Nie ma co liczyć na mieszkanie po dziadku czy złotą biżuterię cioci (o ile nie mamy stuprocentowej co do finansów zmarłego), bo ryzyko ściągnięcia na siebie ukrytych długów jest zbyt wysokie.






