Strażnik pokazuje, co leci w stronę Polski. Nieoficjalna mapa dronów i rakiet działa w telefonie
Alerty RCB i poderwanie myśliwców są niemal codziennie. Nowa mapa pokazuje, co naprawdę się dzieje nad i obok Polski Screen z straznik.eu

Powstała nieoficjalna aplikacja Strażnik, w której na bieżąco sprawdzisz, co leci w stronę Polski i jak blisko granicy są rosyjskie drony oraz rakiety. Podpowiada też, czy sytuacja w twoim województwie jest spokojna, czy wymaga zachowania czujności. Jest uzupełnieniem alertu RCB, z którego często nic nie wynika.

REKLAMA

Od ponad tygodnia wojsko niemal codziennie podrywa samoloty, a mieszkańcy wschodniej Polski dostają alerty RCB i słyszą wycie syren. Armia reaguje na rosyjskie naloty dronowe na Ukrainę, które toczą się tuż przy naszej granicy.

Dziś rano wojsko poderwało myśliwce po rosyjskich uderzeniach po raz kolejny, a na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu alerty RCB przychodzą co noc od kilku dni. Wielu mieszkańców nie wie jednak, czy zagrożenie jest na tyle duże, żeby schodzić do piwnicy.

Strażnik.eu. Co to za aplikacja i skąd ją pobrać?

Strażnik to darmowa mapa zagrożeń z powietrza dla Polski. Działa w przeglądarce na stronie straznik.eu, więc otworzysz ją także na komputerze, oraz jako aplikacja na Androida. Nie wymaga zakładania konta i nie ma reklam.

Aplikacja Strażnik na smartfona
Aplikacja Strażnik na smartfona pokazuje też alerty RCB Fot. https://cukierrro.github.io/

Aplikacji nie ma póki co w sklepie Google Play. Plik instalacyjny pobiera się ze strony projektu, a telefon poprosi o zgodę na instalowanie programów z nieznanego źródła. Autor w instrukcji radzi, by po instalacji tę zgodę wyłączyć, a na iPhonie powiadomienia zadziałają tylko po dodaniu strony do ekranu początkowego. Jeśli nie chcemy instalować apki, pozostaje nam strona internetowa.

Za projektem stoi twórca podpisujący się pseudonimem cukierrro, który cały kod udostępnia na GitHubie. Sam zastrzega, że Strażnik nie jest oficjalnym systemem ostrzegania i nie zastępuje syren, Alertu RCB ani Regionalnego Systemu Ostrzegania (RSO). "Ta aplikacja ma dać ci dodatkowy, wcześniejszy sygnał, nic więcej" – pisze autor na stronie Strażnika.

Skąd Strażnik bierze dane i co pokazuje mapa zagrożeń?

Strażnik sam niczego nie namierza. Zbiera publicznie dostępne informacje z całego naszego regionu Europy i układa je w jedną ocenę sytuacji. Korzysta z takich źródeł:

  • NEPTUN: ukraiński serwis, który zbiera meldunki o dronach i rakietach z kanałów obwodowych administracji wojskowych i grup obserwatorów. To nie jest radar, a pozycje wynikają ze zgłoszeń ludzi.
  • Alarmy w obwodach Ukrainy, przede wszystkim tych przy polskiej granicy.
  • Alert RCB i RSO, a więc oficjalne komunikaty polskich służb.
  • Strefy PAŻP, w praktyce fragmenty nieba zamykane przez wojsko, które publikuje Polska Agencja Żeglugi Powietrznej.
  • ADS-B: sygnał, który samoloty same nadają, żeby było je widać. Maszyn z wyłączonym nadajnikiem aplikacja nie pokaże.
  • Media, również z Litwy, Łotwy i Estonii. Relacje z wydarzeń sprzed ponad godziny nie są liczone.
  • Każdy sygnał dostaje punkty, sumowane dla województw z ostatnich 60 minut. Od 2 pkt region robi się żółty i przychodzi powiadomienie, od 4 pkt czerwony, a telefon włącza syrenę. Sam artykuł w serwisie albo nowa strefa nie podniosą poziomu, potrzebne jest potwierdzenie z kilku różnych źródeł.

    Na mapie widać ikony obiektów nad Ukrainą z ich typem, kursem i marginesem błędu pozycji. Przy części z nich aplikacja szacuje czas dolotu do granicy i do twojego województwa. Przelicza to w przybliżeniu.

    130 km to ok. 10 minut dla rakiety manewrującej i ok. 45 minut dla drona. Do tego dochodzi historia z 12 godzin, lista wojskowych samolotów z rosyjską lub białoruską rejestracją oraz zapis do 8 "Moich miejsc", np. domu i pracy.

    Jak czytać mapkę ze Strażnika?

    Poniższy zrzut ekranu zrobiłem po 12:00. Wydaje się to skomplikowane, ale nie jest (w aplikacji i na stronie można też włączyć legendę z wyjaśnieniem ikon). Kolory województw pokazują poziom zagrożenia: granatowy to spokojnie, poniżej 2 pkt, żółty od 2 pkt to podwyższona uwaga, a czerwony od 4 pkt to wysoki priorytet.

    Żółte wielokąty nad Polską to aktywne strefy PAŻP, czyli zamknięcia nieba przez wojsko, same w sobie nie oznaczają zagrożenia. Niebieskie samoloty to jawny ruch lotnictwa wojskowego z danych ADS-B, a pomarańczowe kółka nad Ukrainą to obiekty z NEPTUN-a, przy których liczba w minutach pokazuje szacowany czas dolotu do granicy.

    Alert RCB a cywilne mapy zagrożeń. Jakie mają plusy i minusy?

    Alert RCB ma swoje słabości. Najmniejszym obszarem, na który można go wysłać, jest powiat. Z kolei 10 września, kiedy 2 polskie regiony dostały już alerty, RCB w komunikacie przyznało, że przerwało wysyłkę w trakcie, bo zagrożenie ustało, przez co część osób dostała tylko... odwołanie alertu.

    Bogdan Stech ze Spider's Web opisał Strażnika jako przykład cywilnego OSINT-u. To tzw. biały wywiad, czyli analiza informacji dostępnych dla każdego. Zwraca uwagę, że SMS mówi niewiele.

    "Problem polega na tym, że SMS jest bardzo dobrym narzędziem ostrzegawczym, ale kiepskim narzędziem do odpowiadania na pytanie: Co dokładnie dzieje się teraz na niebie?" – napisał w Spider's Web.

    Plusem takich map jest to, że widać, z czego wynika dany alarm i jak zmieniała się sytuacja. Minusy są jednak poważne. To nie jest wojskowy system dowodzenia, dron może zawrócić albo zostać zestrzelony, a publiczne dane bywają spóźnione. Strażnik nie widzi obiektów nad Białorusią i Kaliningradem, więc przed rakietami balistycznymi nie ostrzeże z wyprzedzeniem, bo lecą kilka minut.

    Najrozsądniej traktować Strażnika jako dodatek. Alert RCB i syreny mówią, że trzeba zachować czujność, a oficjalne komunikaty w mediach podpowiadają, co robić w danej sytuacji. Jeśli przyjdzie SMS o zagrożeniu w Polsce, bezwzględnie się do niego stosuj się do niego, a dopiero później zajrzyj na mapkę zagrożeń.