
Nocny rosyjski atak na Ukrainę postawił na nogi polskie wojsko i służby. Nad ranem w naszej przestrzeni powietrznej zaczęło operować lotnictwo, a mieszkańcy części Lubelszczyzny otrzymali alarmujący alert RCB o "zagrożeniu atakiem z powietrza". Pojawiły się również doniesienia o hukach i wybuchach.
W nocy Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) poinformowało o zagrożeniu w związku z atakiem na Ukrainę. Nad ranem polskie lotnictwo rozpoczęło operowanie w przestrzeni powietrznej.
"Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów" – czytamy w komunikacie wojska.
W związku z atakiem pojawiły się doniesienia o hukach i wybuchach na terenie przygranicznych powiatów. – Są one poważnie traktowane i weryfikowane, ale te zgłoszenia, które dotarły do naszych służb, nie znalazły potwierdzenia – mówił Marcin Bubicz, rzecznik wojewody lubelskiego, w rozmowie z PAP.
W komunikacie prasowym DORSZ z godziny 9:44 czytamy: "nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej". Jednocześnie Wojsko Polskie wciąż monitoruje sytuację na terytorium Ukrainy i pozostaje w stanie gotowości.
Aktualizacja: w trakcie ataków doszło do incydentów blisko granicy z Polską, w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Dwa kilometry od granicy miało dojść również do uderzenia w pociąg relacji Kijów-Warszawa.
Noc w alertach RCB. "Zagrożenie atakiem z powietrza"
"UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów" – taki alert RCB został wysłany do odbiorców w powiatach włodawskim, łęczyńskim, świdnickim, chełmskim, krasnostawskim i w mieście Chełm. Wszystkie z nich znajdują się na terenie województwa lubelskiego. Komunikat pojawił się o 4:41 nad ranem. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa odwołało go około pół godziny po pierwotnym nadaniu.
Ponadto w województwach podkarpackim i lubelskim został nadany ogólny komunikat: "UWAGA! UWAGA! UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty".
Tuż po godz. 9:00 w niedzielę Rządowe Centrum Bezpieczeństwa odwołało "zagrożenie atakiem z powietrza". "Zakończył się atak na obszarze Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty" – przekazano.
Podobny alert RCB o zagrożeniu w dwóch ww. regionach pojawił się także dzień wcześniej – 12 września, o godzinie 14:57. Odwołano go wieczorem, o godz. 20:30, tego samego dnia.
Alerty RCB stają się codziennością dla mieszkańców dwóch województw
Działania sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terenie Ukrainy regularnie prowadzą do ogłaszania alarmów w Polsce, w przygranicznych województwach – lubelskim i podkarpackim. Alerty nie są bezpodstawne.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Niedawno w regionie miał miejsce incydent związany z rozbiciem się rakiety Ch-101 w miejscowości Tarnawa-Kolonia. Do zdarzenia doszło 30 lipca. Według oficjalnych przekazów pocisk nie był wycelowany w Polskę. Jego uderzenie spowodowało wybuch i powstanie krateru o średnicy 10 metrów.
Jak pokazują niedawne przykłady, zdarza się, że w sytuacjach zagrożenia alerty RCB nie docierają do wszystkich. Wynika to ze sposobu, w jaki wiadomości są wysyłane.
MSWiA dostrzega pewne wady związane z obecnym funkcjonowaniem alertów RCB. Trwają prace nad stworzeniem nowej aplikacji, która ma współpracować z technologią Cell Broadcast. Nowe rozwiązanie ma zapewniać natychmiastowe rozesłanie ostrzeżenia przed zagrożeniem do wszystkich odbiorców na obszarze, w którym wystąpiło.






