Rosja, wojsko, wojna
Rosja znów prowadziła zmasowany atak na Ukrainę. Fot. Shutterstock.com

W czwartek po południu do dwóch województw w Polsce ponownie zostały rozesłane alerty RCB w związku z rosyjskimi atakami powietrznymi na terenie Ukrainy. Służby nakazały mieszkańcom śledzić aktualne komunikaty. Po pewnym czasie poinformowano o ustaniu zagrożenia, a RCB musiało wszcząć po raz kolejny "kampanię odwoławczą".

REKLAMA

"UWAGA! UWAGA! UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty" – czytaliśmy w najnowszym alercie RCB wysłanym w godzinach popołudniowych w czwartek, 10 września.

Alert RCB dla dwóch województw i szybkie odwołanie

Alert RCB trafił do mieszkańców dwóch województw – lubelskiego oraz podkarpackiego. Związany był on z kolejnymi rosyjskimi atakami powietrznymi na terenie Ukrainy. Służby apelowały o śledzenie aktualnych komunikatów, a także uspokajały, że sytuacja jest monitorowana przez polskie oddziały lotnictwa.

Po upływie kilkudziesięciu minut RCB rozesłało mieszkańcom na terenie województwa lubelskiego i podkarpackiego aktualizację komunikatu: "UWAGA! UWAGA! UWAGA! ZAKOŃCZYŁ SIĘ ATAK NA OBSZARZE UKRAINY. BRAK ZAGROŻENIA NA TERYTORIUM RP. ŚLEDŹ KOMUNIKATY".

"W związku z zagrożeniem z powietrza na terytorium Ukrainy uruchomiliśmy Alert RCB i przekazaliśmy jego treść operatorom telefonii komórkowej do wysyłki. Równocześnie treść ostrzeżenia została przesłana do Polskiego Radia, Telewizji Polskiej, Polskiej Agencji Prasowej oraz za pośrednictwem mediów społecznościowych" – wskazuje RCB w poście zamieszczonym w serwisie X.

RCB musiało rozpocząć kampanię odwoławczą. Nie wszyscy dostali alert

Szybki rozwój sytuacji w czasie rzeczywistym doprowadził jednak do małych komplikacji natury organizacyjnej. Jak wskazuje RCB, podczas gdy rozsyłano pierwotny alert o ataku rosyjskim w Ukrainie, otrzymano jednocześnie informację o tym, że zagrożenie już ustało. Wysyłka została więc natychmiastowo przerwana. Wiąże się to jednak z pewnymi konsekwencjami, a mianowicie dotarciem pierwotnego alertu RCB tylko do części osób, które przebywały w obszarze objętym zagrożeniem.

RCB poinformowało więc o podjęciu specjalnych kroków, które znamy już z poprzednich, podobnych sytuacji. "Jednocześnie, aby przekazać aktualną informację i odwołać wcześniejsze ostrzeżenie, uruchomiliśmy kampanię odwoławczą informującą o ustaniu zagrożenia" – oznajmił organ.

Czego więc dokładnie dotyczy wspomniana kampania odwoławcza? Chodzi o sytuację, kiedy "część odbiorców otrzyma zarówno Alert RCB o zagrożeniu, jak i jego odwołanie, natomiast część – ze względu na przerwanie pierwszej wysyłki – otrzyma wyłącznie wiadomość informującą o ustaniu zagrożenia".

"Jest to konsekwencja zmiany sytuacji w czasie prowadzenia dystrybucji Alertu i konieczności przekazywania odbiorcom informacji odpowiadających aktualnemu stanowi zagrożenia" – podsumowują swoje działania przedstawiciele RCB w komunikacie.

Z czego mogą wynikać opisywane kłopoty RCB? Według CERT Orange aktualny sposób wysyłki alertów wygląda następująco: najpierw RCB podejmuje decyzję o wysłaniu alertu, potem przygotowuje tekst do 306 znaków, określa obszar geograficzny, na którym ma zostać wysłany komunikat, a potem przesyła go do operatorów. Operatorzy potwierdzają zlecenie wysyłki SMS-ów w swoich systemach. Problem jest więc prosty: alert RCB gwałtownie zwiększa liczbę wiadomości SMS do wysłania. W efekcie tego, infrastruktura po prostu nie pozwala na jednoczesne wysłanie wszystkich komunikatów.