Donald Trump w trakcie przemówienia w ONZ.
Donald Trump w trakcie przemówienia w ONZ. Fot. ONZ

Donald Trump wszedł na mównicę ONZ z prostym komunikatem: "America is back". Najpierw malował obraz Stanów Zjednoczonych przeżywających "Złotą Erę", wyliczając gospodarcze rekordy, bezpieczną granicę i sukcesy swojej administracji. Jego wizja Ameryki jest jednak nieco odmienna od tej, którą wyrażają rekordowo niezadowoleni z jego rządów mieszkańcy Stanów.

REKLAMA

Donald Trump przemówił na szczycie ONZ. Polityk rozpoczął swoje przemówienie od silnej deklaracji "America is back". Okres swoich rządów Donald Trump określił mianem "Zotej Ery Ameryki" w przeciwieństwie do "Ciemnej Epoki", którą USA "zgotowała" poprzednia administracja.

Prezydent płynnie przeszedł do kontekstu stworzenia 1 miliona nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym, najniższym poziomie ubóstwa w historii USA, skutecznej polityki deregulacyjnej, 21 bilionów dolarów inwestycji w nowych technologiach i "osiemdziesięciu rekordach giełdowych".

Donald Trump z mównicy ONZ urządził sobie wiec wyborczy

Prezydent przedstawia granicę USA jako "najbezpieczniejszą w historii" i twierdzi, że dzięki jego polityce do kraju nie są wpuszczani nielegalni migranci. Trump przypisuje sobie także spadek przestępczości i wzrost turystyki w Waszyngtonie.

Co ciekawe, Donald Trump odniósł się również do rekordowych wydatków na amerykańskie siły zbrojne w jego kadencji. Przypomnijmy – w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał, że USA nie będą angażowały się w konflikty międzynarodowe. Te rekordowe wydatki są też jednym z najważniejszych argumentów jego krytyków, razem ze wzrostem cen paliwa i spadkiem jakości życia w Stanach Zjednoczonych. Warto zaznaczyć, że pod koniec sierpnia pojawił się sondaż Ipsos, w którym poparcie dla prezydenta USA wynosiło zaledwie 33 proc. Jest to najniższy wynik w historii badań odnoszących się do rządzącego obecnie prezydenta, również z uwzględnieniem poprzedniej kadencji.

Chwalenie się rekordowymi wydatkami na siły zbrojne jest o tyle ciekawym zabiegiem politycznym, że gigantyczne koszty wygenerowała wojna w Iranie, która nie cieszy się w USA dużym poparciem społecznym.

W trakcie wstępu do przemówienia prezydent poruszył kwestię roli USA na świecie, zapowiedział "szybkie i zdecydowane" działania w celu podniesienia bezpieczeństwa i dobrobytu całego świata. W tym miejscu polityk przeszedł do kontekstu geopolitycznego, w którym nie brakuje odniesień do Iranu.

Konflikt irański oczami prezydenta USA

Trump oskarżył Iran o sponsorowanie terroryzmu przez 51 lat, destabilizację Bliskiego Wschodu, a także dążenie do opracowania broni nuklearnej, która może zagrozić Europie.

Polityk krytykował bierność innych przywódców wobec narastających problemów w regionie. Donald Trump zapowiedział całkowite zniszczenie irańskiego reżimu w przypadku braku porozumienia i podjęcia próby wspólnej odbudowy kraju. Porozumienie przewiduje wycofanie się Teheranu z badań nad bronią atomową. Trump zapowiada także utrzymanie swobodnej żeglugi przez cieśninę Ormuz.

Dalsza część artykułu poniżej.

Polityk przedstawia sytuację Teheranu w bardzo negatywnych barwach, sugerując, że operacja Epic Fury przyniosła pożądane z perspektywy amerykańskiej skutki. Reżim ma być "słaby i zdesperowany", przez co ma być skłonny do przystania na propozycję Donalda Trumpa, ponieważ dalsza izolacja gospodarcza i presja militarna byłyby dla niego zbyt kosztowne.

Przy rysowaniu wizji upadku Iranu prezydent przypomniał sytuację w Wenezueli, gdzie amerykańskie służby pojmały dyktatora Nicolasa Maduro. Według Trumpa USA i Wenezuela dysponują ponad 60 proc. światowych zasobów ropy, a umowa pomiędzy Waszyngtonem a Caracas ma być "prawdopodobnie największą umową, jaką kiedykolwiek zawarto". Prezydent wskazuje, że ścisła współpraca z Wenezuelą ma "budować znacznie lepszą przyszłość dla jej mieszkańców".

Donald Trump bardzo szeroko odniósł się do sytuacji geopolitycznej na świecie

Prezydent USA zasugerował też, że wojna w Ukrainie się zakończy ("czas zakończyć przelew krwi"), przypomniał o niedawnym porozumieniu z Danią ws. Grenlandii, pochwalił szefa NATO Marka Rutte i wyraził zadowolenie z tego, że niektóre kraje sojuszu zwiększają wydatki na obronność do 5 proc.

Polityk przypomniał też, że "zakończył osiem wojen". Zdecydował się wymienić sześć z nich. Wspomniał konflikt Kambodży z Tajlandią, Kosowa z Serbią, Demokratycznej Republiki Kongo z Rwandą, Pakistanu z Indiami, Armenii z Azerbejdżanem i "konfliktu w strefie Gazy". Warto zaznaczyć, że nie każdy z wymienionych krajów postrzega wkład prezydenta w zakończenie lokalnych sporów jako znaczący. Donald Trump powołał się jednak na kilka wypowiedzi władz Armenii, Azerbejdżanu, Kambodży i Rwandy, które mają potwierdzać znaczenie jego polityki dla pokoju na świecie.

Donald Trump skorzystał z okazji i w trakcie przemówienia w ONZ zaczął promować jeden ze swoich najnowszych pomysłów – nazywania AI "superinteligencją", bo "artificial" jest dla niego zbyt sztuczne. Warto przypomnieć, że polityk uwielbia nową "zabawkę", na jego profilu na Truth Social niemal codziennie pojawiają się przeróbki korzystające z popularnych modeli AI.