
Problem masowej turystyki daje się poważnie we znaki w Hiszpanii. Stąd szukanie nowych rozwiązań. Uwielbiana przez Polaków Barcelona już jakiś czas temu poinformowała, że zrezygnuje całkowicie z krótkoterminowego wynajmowania mieszkań. Efekt? Ceny poszły w górę, ale turyści nie zrezygnowali. Noce zamiast w hotelach zaczęli spędzać pod gołą chmurką.
Barcelona to bez wątpienia miejsce, którego zwłaszcza polskim turystom nie trzeba przedstawiać, bo tłumnie latamy tam od co najmniej kilku lat. Stolicę Katalonii rocznie odwiedza ok. 15 milionów turystów. Tych przyciągają domy Gaudiego. Drugą wizytówką miasta jest oczywiście Sagrada Família, której budowa zbliża się ku końcowi. Jednak ceny noclegów w mieście, odkąd znikają kolejne tanie mieszkania i pokoje na Airbnb, gwałtownie rosną. Stąd wiele osób znalazło tańszy sposób na wypoczynek w stolicy Katalonii.
150 euro za nocleg w Barcelonie? Policzyli koszty i wybrali plażę
Pokój w barcelońskim hotelu czy prywatnym apartamencie potrafi w szczycie sezonu kosztować około 150 euro za dobę, czyli ok. 650 zł. Bilety lotnicze w dwie strony bywają znacznie tańsze. Przy dłuższym pobycie na tak duży wydatek nie może sobie pozwolić znaczna część odwiedzających. Zwłaszcza studenci czy backpackerzy mają znacznie niższe budżety wyjazdowe.
Jak więc sobie radzą? Jak podaje hiszpański serwis "El Periódico", część z nich hotelowy pokój zamienia na plażę. Dziennikarze o takim noclegu w Barcelonie rozmawiali z Lázaro, 60-letnim technikiem z Madrytu. Mężczyzna od lat spędza miesiąc wakacji w stolicy Katalonii, nocując między dwoma ręcznikami. Do takiego "wypoczynku" nie zniechęciła go nawet kradzież telefonu.
60-latek nie jest wyjątkiem. Oszczędni turyści spędzają nad brzegiem morza ostatnią noc przed wczesnym lotem albo po prostu nie wydają na noclegi, aby móc nieco bardziej zaszaleć wieczorem na mieście. Na ostatniej nocy zaoszczędzili m.in. trzej 20-latkowie z Londynu.
Zobacz także
Nocleg na plaży w Barcelonie jest nielegalny, ale znaleźli na to sposób
Choć nocleg pod gwiazdami brzmi romantycznie, w rzeczywistości ma mało wspólnego z komfortowym wypoczynkiem. Po pierwsze, nocowanie na plaży w Barcelonie jest nielegalne i grozi za nie mandat w wysokości do 600 euro (co bywa kwotą wyższą niż cena pojedynczego noclegu w hotelu, ale ryzyko i tak podejmują). Problemów jest jednak znacznie więcej. Tuż obok oszczędnych turystów stoją namioty bezdomnych. Do tego dochodzą katalońscy kieszonkowcy, którzy wykorzystają każdą okazję, aby zarobić kosztem turystów.
Dodatkowo na plaży nie da się spać dłużej niż do ok. godziny 3:00 nad ranem. Właśnie wtedy wszyscy muszą ustąpić miejsca wielkim maszynom sprzątającym, które wjeżdżają na plażę, by przygotować piasek na kolejny dzień. Po przejeździe służb turystyka pod chmurką wraca do normy na kolejne dwie godziny – aż do wschodu słońca.
Inna opcja na tani nocleg w Barcelonie, która zyskuje na popularności, to spanie we własnym aucie na okolicznych parkingach. I niestety, ale można się spodziewać, że podobnych rozwiązań w najbliższych latach będzie więcej. Stopniowe usuwanie z rynku lokali z Airbnb i mieszkań na wynajem krótkoterminowy sprawi, że ceny w hotelach wzrosną, a liczba turystów raczej nie spadnie. Do tego Hiszpania sięga głębiej do kieszeni turystów także przez wyższe opłaty turystyczne. Stąd każdy sposób na oszczędne spędzenie tam czasu zostanie skrupulatnie wykorzystany przez odwiedzających.






