
Chociaż wakacje już za nami, warto spojrzeć na statystyki. Wynika z nich, że nowe państwo na naszym kontynencie wyrasta na lidera turystyki. Chociaż stali ulubieńcy tacy jak Grecja i Włochy nadal radzą sobie świetnie, z danych wynika, że europejscy turyści coraz częściej schodzą z utartych szlaków.
Wakacje 2026 za nami, ale Polacy czekają już na kolejne wyjazdy. Coraz więcej miłośników podróży decyduje się wykorzystać długi weekend w październiku 2026, a niektórzy patrzą już nawet na oferty na zimę. Podczas gdy tradycyjne potęgi z południa Europy nadal skradają nasze podróżnicze serca, w tym roku na lidera na Starym Kontynencie wyrosło nowe państwo. Najnowsze dane pokazują, że ten dotąd niedoceniany kraj przyciąga rzesze zagranicznych gości.
Mołdawia rośnie szybciej niż popularne kierunki
Według opublikowanego przez UN Tourism Światowego Barometru Turystyki pierwsze półrocze 2026 roku przyniosło całej Europie 3-procentowy wzrost liczby odwiedzających (co przekłada się na około 350 mln międzynarodowych podróży). Tymczasem wynik Mołdawii wykroczył daleko poza średnią. Liczba przyjazdów zagranicznych skoczyła tam aż o 25 proc. Dla porównania, zamykające podium Irlandia i Grecja poprawiły swoje rezultaty o 15 proc., a średnia dynamika dla Europy Środkowo-Wschodniej zatrzymała się na poziomie zaledwie 4 proc.
Tę tendencję potwierdzają dane prosto z urzędu statystycznego w Mołdawii. Od stycznia do czerwca w miejscowych hotelach i innych obiektach noclegowych zameldowało się niemal 160 tys. obcokrajowców (w analogicznym okresie ubiegłego roku było to 128 tys.). Co ciekawe, motorem tego boomu turystycznego okazali się Ukraińcy, odpowiadający za blisko 40 proc. ruchu.
W czołówce znaleźli się też podróżni z Rumunii, Stanów Zjednoczonych, Włoch i Niemiec. Zauważalny wzrost widać także wśród Polaków. W pierwszych sześciu miesiącach roku Mołdawię odwiedziło około 3,5 tys. naszych rodaków.
Zobacz także
Turyści szukają autentyczności i niskich cen
Co tak naprawdę przyciąga podróżnych do Mołdawii? W czasach walki z masową turystyką w znanych kurortach Kiszyniów i jego okolice oferują kameralność i przystępne ceny. To właśnie one sprawiają, że w momencie, gdy ceny biletów lotniczych i wycieczek w biurach podróży ciągle rosną, Polacy stawiają na inne, tańsze urlopy i szukają alternatyw.
W tym roku zaskakującymi wynikami mogło pochwalić się również niepozorne miasteczko w Apulii we Włoszech. Bari przyciągnęło w tym roku tylu polskich turystów, że zwróciło to nawet uwagę władz miasta. Z kolei Węgry, które przyciągają Polaków, chociaż nie mają morza, odnotowują w tym roku duży wzrost liczby turystów z Polski, którzy po latach od nowa odkrywają regiony Balatonu i Budapeszt.
W czasach zmian klimatycznych na popularności zyskują również kierunki chłodne – Polacy szukają opcji na coolcation takich jak na przykład Dania, którą odwiedzają turyści spragnieni niższych temperatur.






