kościół św. Mikołaja i św. Stanisława oraz Opactwo Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu
Relacje świadków po ataku nożownika w klasztorze w Jarosławiu Fot. Shutterstock

Śledczy ustalają okoliczności ataku na terenie klasztoru sióstr benedyktynek w Jarosławiu i motywy 31-letniego Ukraińca, który zranił nożem 5 osób. Relacje świadków są wstrząsające. – Część ludzi się schowała w konfesjonale – powiedział TVP3 Rzeszów jeden z mieszkańców.

REKLAMA

Do ataku na terenie klasztoru sióstr benedyktynek w Jarosławiu doszło w czwartek 24 września około godz. 9:30, pół godziny przed zaplanowaną mszą. Z informacji przekazanych przez służby wiadomo na razie, że 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem pięć osób – czterech mężczyzn i kobietę. Wśród poszkodowanych było trzech duchownych, a stan trojga rannych lekarze określili jako ciężki i zagrażający życiu. Jeden z zaatakowanych mężczyzn zmarł w szpitalu.

Relacje świadków po ataku nożownika w klasztorze w Jarosławiu

Lokalne media rozmawiały ze świadkami zdarzenia i są one wstrząsające. – Widziałem jak ks. Marka, który miał chyba mszę prowadzić, pierwszego zabrali. Drugiego księdza widziałem jak na noszach wywożono. To ks. Stanisław, który prawdopodobnie został zaatakowany w konfesjonale, płuco przebite i zmarł. Natomiast ks. Adrian został zaatakowany na stołówce w czasie spożywania śniadania. To było wszystko przed mszą – powiedział w rozmowie z TVP3 Rzeszów jeden z mieszkańców.

Jak dodał, gdy na terenie klasztoru rozgrywał się dramat, przebywały tam głównie osoby starsze. – W wieku 70, 75, 80 lat. Brak było mężczyzny, który mógłby temu wszystkiemu przeszkodzić. Ks. Marek, który jest postawnym mężczyzną, ma ok. 196 cm wzrostu został popchnięty i dźgany nożem na posadzce. Ile tych ciosów nożem dostał, to ja nie wiem. Część ludzi się schowała w konfesjonale, bo to konfesjonał dla osób głuchych, który jest zamykany, i tam część ludzi się po prostu schowała – relacjonował mężczyzna.

– To najspokojniejsze miejsce, tak mi się wydawało, kiedy rano szłam dzisiaj na mszę świętą – powiedziała TVN24 kobieta, która również była świadkiem zdarzenia. – Mężczyzna w wieku do 30 lat, młody, uderzył księdza w tętnicę szyjną. Ksiądz upadł i potem mężczyzna, który go ratował, prosił, żeby dał spokój. Wtedy on się odwrócił i księdza, który szedł do konfesjonału, zaatakował z tyłu i uderzył go w plecy, a potem pobiegł do kawiarenki i tam uderzył księdza w głowę – opowiedziała.

"Usłyszałam tylko: jakiś szaleniec"

Z TVN24 rozmawiała też siostra przełożona klasztoru, która nie była bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń. – To, co dzisiaj się wydarzyło, nie mieści się w naszych głowach. To miejsce, które dotąd uważałam, że było miejscem bezpiecznym, dzisiaj stało się miejscem, gdzie ja osobiście czuję, że to jest taki atak na naszą tożsamość. Na to dobro, które się w tym miejscu dzieje – powiedziała siostra Barbara Dendor.

– To jest opactwo benedyktynek, ale to, co się wydarzyło, było w Ośrodku Formacji Kultury Chrześcijańskiej w kościele św. Mikołaja i św. Stanisława. Bezpośrednio sióstr to nie dotyczyło, ale jesteśmy jako jedna rodzina i to nas bardzo boli – dodała.

Siostra została zaalarmowana m.in. przez młodzież, która przebywała na terenie opactwa. – Z opowiadań wiem, że to wyglądało naprawdę bardzo... w głowie się nie chce mieścić. Jak weszłam tutaj, to był jeden chaos i po prostu tylko słyszałam z ust młodzieży "jakiś szaleniec, jakiś szaleniec" – relacjonowała.

Co wiadomo ws. ataku w klasztorze w Jarosławiu

Sprawę szybko przejęła prokuratura, ale śledczy ważą słowa. – Obecnie wiemy tylko tyle, że jedna osoba poszkodowana w tym zdarzeniu nie żyje. Na miejsce przyjechał prokurator rejonowy z Jarosławia i prokurator okręgowy z Przemyśla – przekazała naTemat.pl prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, rzeczniczka przemyskiej Prokuratury Okręgowej.

W prokuraturze zapytaliśmy też, czy śledczy ustalili już wstępnie, co mogło być motywem działania 31-letniego obywatela Ukrainy. – Żadnych innych informacji na ten moment nie mamy potwierdzonych – usłyszeliśmy od rzeczniczki prokuratury.

Do zdarzenia odniósł się w mediach społecznościowych szef MSWiA. "Tragiczne wydarzenia w Jarosławiu. Obywatel Ukrainy został natychmiast zatrzymany przez policję po ataku na 5 osób. Służby wyjaśniają motywy i okoliczności zdarzenia" – napisał na X minister Marcin Kierwiński.

Podejrzany został przewieziony do komisariatu w Jarosławiu. Według wstępnych ustaleń śledczych napastnik prawdopodobnie użył noża kuchennego, który znajdował się w kuchni na terenie opactwa.