
Donald Tusk przekazał ostatnio, że polskim służbom udało się udaremnić planowany w Warszawie zamach. W sprawie zatrzymano 29-letniego Rosjanina, natomiast w piątek pojawiły się doniesienia mediów o tożsamości mężczyzny, który miał być celem tej egzekucji.
Donald Tusk poinformował w czwartek, że na celowniku niedoszłego zamachowca znalazła się osoba posiadająca podwójne obywatelstwo: amerykańskie oraz ukraińskie. – To obywatel, który dysponuje dwoma paszportami. Był niewygodny z punktu widzenia reżimu Putina i w ostatniej chwili, dzięki akcji ABW i policji, udało się tej egzekucji, temu zamachowi zapobiec – wskazywał premier. Teraz pojawiły się szczegółowe informacje dotyczące tożsamości mężczyzny, który miał stać się ofiarą ataku.
Media ustaliły cel zamachu w stolicy. To popularny ukraiński muzyk
W piątek 14 sierpnia stacja RMF FM przekazała ustalenia, z których wynika, że celem niedoszłego zamachowca z Rosji miał być Slevin Dadyan, a właściwie Albert Wasiliew. Mężczyzna jest popularnym ukraińskim raperem oraz twórcą internetowym. Jak wskazali dziennikarze rozgłośni, rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) wysunęła wobec niego konkretne oskarżenia.
Według rosyjskich śledczych muzyk miał rzekomo koordynować i nadzorować proces logistyczny związany z przerzutem bezzałogowców na terytorium obwodu moskiewskiego. Maszyny te miały być następnie wykorzystywane do uderzeń w kluczowe obiekty strategiczne w samej stolicy Rosji oraz na jej obrzeżach. Z doniesień wynika, że przemyt dronów miał przebiegać na trasie ze Słowacji, z tranzytem przez terytorium Polski oraz Białorusi. W związku z tymi zarzutami władze w Moskwie umieściły ukraińskiego artystę na liście osób poszukiwanych za działalność o charakterze terrorystycznym i ekstremistycznym.
Jak wskazuje stacja, przedstawiciele Kremla utrzymują ponadto, że Wasiliew współpracuje z ukraińskimi służbami specjalnymi. Sam muzyk ma zaprzeczać tym twierdzeniom i odrzucać wszelkie oskarżenia. Gdy natomiast w Ukrainie wybuchła pełnoskalowa wojna, ten otwarcie potępił rosyjską agresję zbrojną.
Zobacz także
Szczegóły akcji w Warszawie. Rosjanin został aresztowany
Przypomnijmy, że podczas czwartkowej konferencji prasowej, która odbyła się 13 sierpnia, Donald Tusk poinformował dziennikarzy o niedawnej akcji polskiego aparatu bezpieczeństwa. To natomiast kolejna udana akcja ABW, o jakiej w ostatnim czasie przekazywały służby.
– Dzięki naprawdę błyskotliwej akcji naszych służb 7 sierpnia zatrzymaliśmy obywatela Rosji, zwerbowanego przez rosyjskie służby, którego zadaniem było wykonanie egzekucji właśnie tu, w Warszawie – powiadomił premier. Polityk dodawał także, że incydent należy traktować poważnie w szerszym kontekście: "Musimy przyjąć założenie, że reżim Putina będzie starał się likwidować ludzi niewygodnych. Dlatego nasze działania będą bardzo intensywne". To niejedyna taka sprawa w ostatnich miesiącach, ponieważ już wcześniej w ramach wielkiej akcji ABW zatrzymano łącznie 55 osób działających na zlecenie Rosji.
Wkrótce po oświadczeniu Donalda Tuska głos w tej samej sprawie zabrał w mediach społecznościowych również koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak. W opublikowanym komunikacie wskazywał, że cała operacja opierała się na ścisłej koordynacji działań funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, polskiej policji oraz służb ze Stanów Zjednoczonych. Wcześniej głośno było też m.in. o sprawie 3 Polaków zatrzymanych przez ABW.
W mediach społecznościowych do sprawy odniosła się także Komenda Stołeczna Policji, wskazując na szczegóły ujęcia Rosjanina. "Do zatrzymania 29-letniego podejrzanego doszło 7 sierpnia br. w Warszawie, przy ul. Wołoskiej. Mężczyzna został dynamicznie zatrzymany przez policjantów WTKiZ KSP" – czytamy w przekazie służb.
W komunikacie dodano również, że śledztwo w tej sprawie prowadzi obecnie Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ. Z kolei 9 sierpnia bieżącego roku sąd, uwzględniając wniosek prokuratora, zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.






