
Wznosi się na wysokość 10 km i potrafi monitorować przestrzeń powietrzną w promieniu ponad 400 km. Mowa o potężnej maszynie Boeingu E-3F Sentry. Wyspecjalizowany samolot NATO znów pojawił się na polskim niebie. W czwartek 24 września miał do wykonania misję.
Jak ustalił Polish Military Radar, 24 września samolot wczesnego ostrzegania i dowodzenia Boeing E-3F Sentry "202" Francuskich Sił Powietrznych po zakończeniu zaplanowanej aktywności w przestrzeni powietrznej Litwy (zatoczył krąg nad Kownem) przekroczył polską granicę.
Potężna maszyna NATO nad Polską. Przelot 24 września
Maszyna minęła Przesmyk Suwalski i tranzytem przez Polskę kierowała się do macierzystej bazy we Francji.
Boeing E-3 Sentry – tak samo francuski wariant Boeing E-3F Sentry – działają najczęściej na wysokich pułapach. To umożliwia im monitorowanie obszaru w zasięgu nawet 400 km. Radary tych maszyn wykrywają cele lecące zarówno nisko, jak i wysoko, a także obiekty nawodne.
Ich znakiem rozpoznawczym jest dysk, umieszczony na wspornikach nad kadłubem, gdzie znajduje się antena radaru. Boeing E-3F Sentry nazywany jest "oczami i uszami NATO". Co ciekawe już kilka dni temu (16 września) nad Polską operowały AWACS NATO i brytyjski Rivet Joint. Mówi się o tym, że choć obecność tych maszyn w polskiej przestrzeni nie należy do rzadkości, to działania w tym samym czasie obu maszyn mogły być związane z zaostrzającymi się stosunkami Federacji Rosyjskiej z NATO.
Zobacz także
Przypomnijmy, że niedawno w pobliżu plaży koło Jarosławca odnaleziony został rosyjski dron Gerbera 2 z głowicą wybuchową.
Rosyjski śmigłowiec przekroczył polską granicę
A zaledwie 23 września rosyjski śmigłowiec Mi-8 naruszył polską przestrzeń powietrzną. "O godz. 11:08 na północ od miejscowości Braniewo, doszło do krótkotrwałego naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej przez śmigłowiec Mi-8 Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej" – czytaliśmy w komunikacie DORSZ. Wiadomo, że śmigłowiec wykonywał lot z Obwodu Królewieckiego.
Naruszył polską przestrzeń powietrzną na maksymalną głębokość ok. 300 m i przebywał w niej przez 42 sekundy. Lot maszyny był obserwowany przez systemy radiolokacyjne Sił Zbrojnych RP.
Polscy wojskowi momentalnie na to zareagowali i poderwane zostały samoloty myśliwskie, a naziemne siły i środki pozostawały w stanie gotowości. Przedstawiciele DORSZ dodali, że "charakter incydentu wskazuje na to, iż Rosja po raz kolejny testuje gotowość naszej obrony powietrznej".
Jednocześnie zapewnili, że obsady systemów obrony powietrznej RP prowadzą obserwacje przez całą dobę i są gotowi w każdej chwili, aby interweniować i bronić polskiego nieba.
Dr Olech w rozmowie z naTemat przewidział to
Zaledwie dzień przed naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w "Rozmowie naTemat" dr Aleksander Olech, szef współpracy międzynarodowej i redaktor naczelny Defence24.com ostrzegał przed takimi właśnie działaniami ze strony Rosji.
– Powiem wprost, jeśli mamy wyobrażać sobie kazusy, czyli przykłady dalszych działań Rosji, no to po tym, jak mamy drony uzbrojone nad naszymi głowami, w przestrzeni powietrznej Polski pojawią się uzbrojone rosyjskie myśliwce (...) Rosja po prostu sprawdza scenariusze, które testowała wcześniej na Bliskim Wschodzie – mówił dr Olech. Wiele się nie pomylił, bo akurat w sytuacji z 23 września mowa o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej nie przez myśliwiec, a przez śmigłowiec.






