
"Po rozmowie z Panem Prezesem Jarosławem Kaczyńskim, w poczuciu odpowiedzialności, podjąłem decyzję o zawieszeniu swojego członkostwa w Klubie Parlamentarnym Prawo i Sprawiedliwość" – przekazał w piątek 25 września Michał Moskal. To pokłosie wybuchu afery Zondacrypto i doniesieniach o roli polityka przy pracach nad poprawkami do ustawy o rynku kryptoaktywów.
O tym, że Michał Moskal niegdyś był uważany za ulubieńca prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i jego kariera w ciągu kilku lat poszybowała mocno w górę, wspominaliśmy już nie raz. Krach nastąpił w sierpniu, gdy wyszło na jaw, że Michał Moskal spotkał się w Hiszpanii z szefem Zondacrypto. Sam zainteresowany już wtedy zapewniał, że żadnych pieniędzy od Przemysława Krala nie wziął. Przyglądano się jednak jego zainteresowaniu kryptowalutami i udziałowi w pracach nad poprawkami do ustawy o tym rynku.
Moskal zawieszony w PiS. "Po rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim
Kolejną burzę wywołało śledztwo Jacka Harłukowicza z Onetu, z którego wynika, że projekty sejmowych poprawek do ustawy o kryptoaktywach trafiały bezpośrednio na biurko Przemysława Krala – szefa upadłej giełdy Zondacrypto – jeszcze zanim ujrzeli je posłowie z Sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
Według doniesień autorem poprawek był ówczesny poseł PiS Janusz Kowalski. Miał przesłać ich treść Michałowi Moskalowi. Onet podał, że projekt trafił następnie do Krala za pośrednictwem Artura Chodzińskiego, byłego funkcjonariusza CBA współpracującego z szefem Zondacrypto.
Teraz w środku afery nadeszły kolejne wieści. Moskal wydał oświadczenie. "W związku z bezprecedensowym i insynuatorskim atakiem wymierzonym w Prawo i Sprawiedliwość oraz we mnie w związku z aferą rządu Donalda Tuska Zondacrypto, po rozmowie z Panem Prezesem Jarosławem Kaczyńskim, w poczuciu odpowiedzialności, podjąłem decyzję o zawieszeniu swojego członkostwa w Klubie Parlamentarnym Prawo i Sprawiedliwość do czasu przyjęcia przez kierownictwo partii pełnej informacji dotyczącej wszystkich okoliczności tej sprawy" – napisał.
Dodał, że nie pozwoli, aby "poprzez medialne insynuacje" odpowiedzialność za "działania lub zaniechania rządu Tuska w sprawie Zondacrypto została przerzucona na Prawo i Sprawiedliwość".
Zobacz także
"Chcę jednocześnie powiedzieć jasno: nie przygotowywałem poprawek do ustawy o rynku kryptoaktywów i nie miałem wpływu na ich treść. Wersja, którą podpisałem, była wersją przygotowaną przez posła Kowalskiego, któremu nie proponowałem w tym zakresie żadnych korekt. Poprawki te nie weszły w życie" – tłumaczył się.
I powtórzył, że "ani on, ani żaden podmiot z nim związany nie współpracował z firmą Zondacrypto i nie otrzymał nigdy żadnych środków od tej firmy".
Kowalski do Moskala: "Oszukałeś wszystkich, w tym Kaczyńskiego"
O powiązania z szefem Zondy pożarli się chwilę wcześniej Janusz Kowalski (były poseł PiS) i sam Moskal. "Michale! Jesteś bezczelny. Sam przyznajesz w swoim oświadczeniu, że bez mojej wiedzy i Klubu Parlamentarnego PiS przekazałeś p. Chodzińskiemu poprawki, które on pokazał Kralowi. Chodziński był związany z twoją fundacją i miałeś świadomość, że pracuje dla Krala, bo byliście razem na Ibizie. Twoje zachowanie jest kompromitujące dla Ciebie jako posła. Nawet nie oczekuję słowa przepraszam tylko tego, że znikniesz z polityki i zostaniesz wyrzucony z klubu PiS" – napisał oburzony Janusz Kowalski.
W dalszej części wpisu Kowalski dodał, że Moskal oszukał najważniejsze osoby w ugrupowaniu: "Wszystkich w PiS oszukałeś w tym Jarosława Kaczyńskiego i Mariusza Błaszczaka i do tego jeszcze był spinowany na mnie wymyślony ściek kłamstw. Ale prawda zwycięża. Miałem dobrą intuicję i nikomu nie pozwoliłem zmienić nawet przecinka w moich poprawkach".






