
Gdy uwaga opinii publicznej skupia się na sporach o ustawy paliwowe i kryzysach międzynarodowych, po cichu doszło do kluczowej zmiany w sondażach. Przewaga Karola Nawrockiego nad szefem dyplomacji skurczyła się do symbolicznych 0,9 punktu procentowego. Oto najnowszy ranking zaufania do polityków.
Przez miesiące Karol Nawrocki cieszył się pozycją absolutnego lidera rankingów zaufania z bezpiecznym marginesem przewagi nad resztą sceny politycznej. Najnowsze badanie IBRiS dla Onetu przynosi jednak brutalne przebudzenie: prezydent po raz pierwszy schodzi poniżej progu 50 procent, a jego topniejącą przewagę w mgnieniu oka niweluje Radosław Sikorski.
Miesiąc miodowy w Pałacu dobiegł końca. Sikorski depcze Nawrockiemu po piętach
W ciągu zaledwie trzech miesięcy poziom zaufania do Karola Nawrockiego stopniał o blisko 8 punktów procentowych. Podczas gdy czołowi politycy Koalicji Obywatelskiej i Lewicy notują wyraźne wzrosty, głowa państwa staje się jedynym liderem tracącym poparcie w szybkim tempie.
W natłoku spraw wojennych, afer i ogólnego siłowania się Kancelarii Prezydenta z rządem bez większego echa przeszedł sondaż, który dla Karola Nawrockiego i jego ekipy jest nader głośnym sygnałem alarmowym.
Dotychczasowy lider rankingu zaufania, który przez pierwsze miesiące prezydentury cieszył się komfortowym buforem poparcia społecznego, zaczął tracić paliwo w zastraszającym tempie. Wyniki najnowszego badania IBRiS przeprowadzonego dla Onetu pokazują, że dawna niedostępna twierdza Pałacu Prezydenckiego właśnie stała się otwartym polem bitwy.
Krach na wykresie. Minus 7,7 p.p. w trzy miesiące
Jeszcze w czerwcu pozycja Karola Nawrockiego wydawała się niezagrożona – zaufanie do głowy państwa deklarowało wówczas 54,8 proc. badanych. W sierpniu wynik ten skurczył się do 50,2 proc., a w najnowszym, wrześniowym pomiarze spadł o kolejne 3,1 punktu procentowego, osiągając 47,1 proc.
Oznacza to, że w ciągu zaledwie jednego kwartału Karol Nawrocki roztrwonił aż 7,7 punktu procentowego ze swojego wizerunkowego kapitału. Co więcej, po raz pierwszy od miesięcy odsetek Polaków darzących go zaufaniem spadł poniżej psychologicznej bariery 50 procent.
Tymczasem tuż za plecami prezydenta wyrosła sylwetka szefa dyplomacji. Radosław Sikorski zanotował awans o 2,6 p.p., osiągając wynik 46,2 proc. zaufania.
Różnica wynosząca zaledwie 0,9 punktu procentowego mieści się w granicach błędu statystycznego. W praktyce oznacza to, że fotel lidera zaufania społecznego w Polsce stał się pozycją współdzieloną, ze wskazaniem na rosnącą falę ministra spraw zagranicznych.
Awans szefa MSZ nie jest przypadkowy. Jego bezkompromisowe wystąpienia na forum ONZ obiegły światowe agencje – to właśnie wtedy padły słowa "Siergieju, wiem, że słuchasz", którymi minister zakończył polemikę z szefem rosyjskiej dyplomacji.
Wcześniej Sikorski konsekwentnie budował wizerunek polityka mówiącego o zagrożeniach bez ogródek. Już w czerwcu bił na alarm przed Rosją, wskazując na pełnoskalową wojnę kognitywną prowadzoną przeciwko Polsce.
Zobacz także
Jedyny spadek w pierwszej dziesiątce
Dla analityków z Kancelarii Prezydenta najbardziej niepokojący nie jest jednak sam spadek, lecz kontekst, w jakim do niego doszło. Karol Nawrocki jest jedynym politykiem w czołowej dziesiątce rankingu, który zaliczył tak wyraźne tąpnięcie.
Podczas gdy prezydent traci, czołowi przedstawiciele Koalicji 15 Października i rządu Donalda Tuska poprawiają swoje notowania.
Aktualny ranking zaufania do polityków
- Karol Nawrocki, prezydent RP: 47,1 proc. (-3,12 p.p.)
- Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych: 46,2 proc. (+2,63 p.p.)
- Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier / MON: 42,8 proc. (+1,74 p.p.)
- Donald Tusk, premier: 40,7 proc. (+3,85 p.p.)
- Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu: 38,0 proc. (+3,46 p.p.)
- Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu: 36,3 proc. (+0,87 p.p.)
- Mateusz Morawiecki, były premier: 35,0 proc. (+1,78 p.p.)
- Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu: 30,7 proc. (+3,39 p.p.)
- Sławomir Mentzen: 27,1 proc. (-1,01 p.p.)
- Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji: 25,4 proc. (+5,9 p.p.)
Dlaczego teatr wojny polsko-polskiej uderza w Pałac?
Ciągłe wetowanie ustaw, medialne spory o projekty paliwowe, nieudana i skrytykowana przez ekspertów próba przeforsowania ustawy "SAFE" oraz bezpośrednie zaangażowanie w potyczki z premierem zaczynają przynosić efekty odmienne od zamierzonych.
Najlepiej widać to w sporze o ceny na stacjach. Premier przekonuje, że podatek od nadzwyczajnych zysków Orlenu sfinansuje tańszą benzynę, i wprost apeluje do prezydenta o podpis – przerzucając na Pałac odpowiedzialność za drożyznę.
Kolejnym frontem jest Trybunał Konstytucyjny. Jak pisaliśmy, Nawrocki w sprawie Berka w TK wiele nie zdziała, bo rząd przygotował plan awaryjny – a blokowanie ślubowań odbierane jest społecznie jako pogłębianie paraliżu instytucji.
Rachunek za ten stan jest zresztą wymierny także finansowo. Chaos z Trybunałem kosztuje miliardy, politycy się kłócą, a gospodarka krwawi – wskazują analitycy, podkreślając wpływ niepewności prawnej na koszt obsługi długu.
Polacy, uderzeni codzienną drożyzną i zmęczeni paraliżem decyzyjnym na szczytach władzy, przestają postrzegać prezydenta jako bezstronnego arbitra czy "ochroniarza społeczeństwa", a zaczynają w nim widzieć kolejnego uczestnika wyniszczającej wojny polsko-polskiej.
Konstruktywna, proaktywna postawa rządu w kwestiach obronności (Sikorski, Kosiniak-Kamysz) oraz cyfryzacji (Gawkowski) wyciąga polityków Koalicji w górę, podczas gdy konfrontacyjna taktyka Kancelarii Prezydenta wyraźnie spycha Karola Nawrockiego do defensywy.
Jeśli ten trend utrzyma się przez kolejny miesiąc, w październiku możemy być świadkami historycznej zmiany na stanowisku lidera zaufania Polaków. W Kancelarii Prezydenta czas na wyciągnięcie wniosków i zmianę strategii dramatycznie się skraca.






