
Radosław Sikorski zaapelował do Karola Nawrockiego o podpisanie nominacji ambasadorskich. Na te słowa dostał szybką odpowiedź od szefa Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza, który nazwał działania ministra spraw zagranicznych "nieczystą grą polityczną" i obwinił go o brak decyzyjności.
Radosław Sikorski w trakcie piątkowej, niezapowiedzianej wizyty w Ukrainie udostępnił w mediach społecznościowych nagranie z Piotrem Łukasiewiczem, który od 2024 roku kieruje polską ambasadą w Ukrainie jako chargé d'affaires. "Służba w Kijowie faktycznie jest dla nas wyzwaniem, ale też zaszczytem i honorem" – mówił dyplomata na udostępnionym przez szefa MSZ nagraniu w serwisie X. Już tam Radosław Sikorski zwracał się do Karola Nawrockiego z prośbą o podpis na nominacji dla Łukasiewicza.
Radosław Sikorski apeluje do Karola Nawrockiego z Kijowa
Chwilę później Radosław Sikorski skomentował udostępnione nagranie w osobnym wpisie i ponownie odniósł się do tej samej kwestii. "Po raz kolejny apeluję do Pana Prezydenta o podpis nominacji ambasadorskich" – napisał w serwisie X minister. To kolejna taka odsłona sporu, ponieważ już w marcu Sikorski nie odpuszczał prezydentowi, przypominając o dyplomatach pracujących w strefach wojny.
Przypomnijmy, na czym dokładnie polega opisywany spór kompetencyjny na linii rząd–prezydent. Od momentu objęcia urzędu Karol Nawrocki wstrzymuje się od sygnowania dokumentów dla kandydatów rekomendowanych przez resort dyplomacji. Otoczenie głowy państwa twardo stoi na stanowisku, że nazwiska przyszłych ambasadorów muszą być z prezydentem konsultowane i akceptowane jeszcze przed formalnym uruchomieniem procedury ich mianowania.
Sikorski zarzuca prezydentowi celowe tamowanie procesu. Wskazuje, że proponowani dyplomaci uzyskali wcześniej wszystkie wymagane przez prawo zgody i pozytywne opinie. Bezpośrednim rezultatem tego politycznego pata jest sytuacja, w której licznymi polskimi placówkami na świecie wciąż kierują urzędnicy w randze chargé d'affaires, a nie pełnoprawni ambasadorowie. Najbardziej jaskrawym przykładem pozostaje Waszyngton, gdzie Nawrocki ciągle walczy z Sikorskim o ambasadora.
Zobacz także
Marcin Przydacz odpowiada szefowi MSZ. "Po prostu za Pana decyduje ktoś inny"
Do apeli ministra szybko odniósł się Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta. Zarzucił on wprost, że odpowiedzialność za obecny stan rzeczy w polityce zagranicznej ponosi sam szef dyplomacji. "Kryzys w sprawie nominacji ambasadorskich wywołał Pan Minister, łamiąc wszelkie zasady funkcjonujące dotychczas w sprawach obsady placówek" – oznajmił Przydacz. W lipcu, w podobnej wymianie zdań, Sikorski odwinął się Przydaczowi krótką wyliczanką.
Prezydencki minister zaznaczył następnie, że "prezydent Karol Nawrocki podjął działania mające na celu wypracowanie porozumienia ze stroną rządową w tej sprawie". Z jego relacji wynika, że rozmowy negocjacyjne pomiędzy współpracownikami szefa MSZ a stroną prezydencką toczyły się przez wiele miesięcy. W ich wyniku wypracowano ostatecznie kompromis, który zachowywał pełną zgodność z przepisami prawa. Według wpisu Przydacza, Radosław Sikorski początkowo na te ustalenia przystał.
"Po czym po kilku dniach Kancelaria Prezydenta otrzymała z MSZ informację, że na żadne porozumienie z Prezydentem nie godzi się Premier. Okazał się Pan niewłaściwym podmiotem negocjacji, bez mandatu, bez uprawnienia, bez podmiotowości. Mimo ewidentnych uprawnień przysługujących Ministrowi Spraw Zagranicznych" – wskazał w dalszej części wpisu Przydacz.
Komentując zaistniały obrót spraw, prezydencki minister odniósł się krytycznie do decyzyjności po stronie resortu dyplomacji. "Po prostu za Pana decyduje ktoś inny. Trudno prowadzić jest rozmowy z kimś, kto nie jest władny samodzielnie podejmować decyzji. Cała reszta jest Pańską nieczystą grą polityczną" – podsumował szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Na koniec swojego wpisu polityk sam zwrócił się z apelem do Radosława Sikorskiego o "podmiotowość i powrót do praktyki funkcjonującej przez całe dekady". Całą wymianę zdań zamyka jeszcze jeden wątek – do opublikowanego oświadczenia Przydacz dołączył zrzut ekranu, który sugeruje, że szef MSZ zablokował go na platformie X.






