
Mateusz Morawiecki założył nowy klub parlamentarny Rozwój Plus zaraz po tym, jak rozeszły się jego drogi z PiS. W najnowszym sondażu Polacy wypowiedzieli się, jak ich zdaniem naprawdę wpłynie to na pozycję prawicy, a przede wszystkim jej szanse w następnych wyborach.
"Czy Pani/Pana zdaniem odejście Mateusza Morawieckiego z PiS zwiększa, czy zmniejsza szanse prawicy na powrót do władzy?" – takie pytanie zadano Polakom w najnowszym sondażu SW Research dla Onetu. Wyniki z pewnością nie ucieszą Mateusza Morawieckiego, ale także i Jarosława Kaczyńskiego.
Wyborcy oceniają szanse prawicy po rozłamie w PiS
Wyniki najnowszego sondażu pokazują jasno, w jaki sposób ankietowani odbierają zawirowania na prawej stronie sceny politycznej. Największa grupa uważa, że wyjście środowiska Mateusza Morawieckiego z szeregów dawnej partii osłabiło prawicę i ograniczyło jej możliwości na wysokie notowania. Poza tym w Sejmie PiS traci status hegemona po 11 latach. Łącznie 43,1 proc. badanych wskazuje, że ten ruch zmniejsza szanse na przejęcie rządów w kraju. W tej grupie 29 proc. osób odpowiedziało, że rozłam "raczej zmniejsza" te szanse, a 14,1 proc. wybrało opcję "zdecydowanie zmniejsza".
Przeciwnego zdania jest 22,3 proc. ankietowanych. Według nich cała ta sytuacja sprzyja politycznej odbudowie. Z tej grupy 16,1 proc. zaznaczyło, że odejście byłego premiera "raczej zwiększa" szanse na powrót do władzy, a 6,2 proc. jest przekonanych, że "zdecydowanie zwiększa".
Spora część, bo 34,5 proc. uczestników sondażu, wciąż nie ma wyrobionego zdania w tej sprawie. Pokazuje to dość wyraźnie, że prawicowi wyborcy są po prostu niepewni po ostatnich zawirowaniach. Trudno im przewidzieć przyszłe koalicje i działania poszczególnych ugrupowań. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że mamy do czynienia z dużą grupą osób, która skłania się w stronę bardziej radykalnej, skrajnej prawicy, podczas gdy inni wolą iść w stronę centroprawicy. Przeważają jednak głosy, że były premier swoim odejściem osłabił obóz prawicowy.
Zobacz także
Skąd biorą się takie nastroje?
Brak optymizmu wśród wyborców nie bierze się znikąd. Duży wpływ na takie podejście ma fakt, że spora część elektoratu PiS widziała w Mateuszu Morawieckim lidera. Dla wielu był to ktoś, kto mógłby płynnie przejąć władzę w partii po Jarosławie Kaczyńskim.
Nastroje potęgują także ostatnie sondaże wyborcze. Widać w nich wyraźnie, jaki popłoch sieją partie skrajnie prawicowe, takie jak Konfederacja pod wodzą Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka, a także Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Obie Konfederacje rosną w siłę, a ugrupowania te łącznie osiągnęły w badaniach wynik przewyższający notowania samego PiS-u. Wewnętrzne rozłamy w szeregach głównej partii opozycyjnej raczej nie sprzyjają więc osiąganiu dobrych wyników w wyborach.
Własny klub zamiast "partyjnych gierek"
Kiedy upłynął termin ultimatum Jarosława Kaczyńskiego wobec członków stowarzyszenia Rozwój Plus, którzy nie zdecydowali się na podpisanie tak zwanych lojalek, mieli oni zostać oficjalnie wyrzuceni z partii. Tak się jednak nie stało. We wtorek odbyły się obrady Komitetu Politycznego, który miał tylko przyjąć tę informację, dopełnić formalności i usunąć polityków z partii.
Choć statut uwzględnia taką możliwość, nic takiego nie miało miejsca, a sprawę skierowano do rzecznika dyscyplinarnego Karola Karskiego. Wcześniej Kaczyński zmienił ton wobec Morawieckiego, a późniejsze tłumaczenia rzecznika PiS, który przekonywał, że teraz to "rozłamowcy" sami powinni złożyć rezygnację z członkostwa, obserwatorzy sceny politycznej nazwali farsą.
Morawiecki w gierkach PiS nie bierze udziału i nie czekał na rozwój sytuacji. W środę zwołał konferencję i ogłosił powstanie nowej formacji. – W ostatnim czasie byliśmy świadkami bardzo dziwnych partyjnych gierek, które są zupełnie niepotrzebne. (...) Nie chcemy się wdawać z przepychanki partyjne. Chcemy patrzeć w przyszłość i walczyć o dobrobyt Polaków, o silną armię, silną tożsamość kulturową Polaków. Dlatego wspólnie, 40 posłów i senator, postanowiliśmy założyć klub parlamentarny. Będzie to nasze forum do działania na przyszłość – przekazał były premier.
Jak analizował InnPoland, sam zapał to jednak za mało – Morawiecki ma miliony, ale nie kupi sobie partii bez wielomilionowych nakładów na struktury.






