
Dotychczas pierwsza dama była dla Pałacu Prezydenckiego gwarantem wysokich ocen i społecznego spokoju. Najnowszy sondaż przynosi jednak zimny prysznic: poparcie dla Marty Nawrockiej tąpnęło w ciągu miesiąca aż o 17 pkt proc. Traci również sam prezydent.
Z 64 do 47 procent – tak drastycznego spadku ocen w tak krótkim czasie polska scena polityczna dawno nie widziała. O ile Karol Nawrocki notuje powolny, ale konsekwentny spadek pozytywnych ocen, o tyle notowania jego małżonki Marty Nawrockiej zjechały po równi pochyłej.
Sondażowe ostrzeżenie dla Pałacu Prezydenckiego. Polacy coraz chłodniej o Nawrockich
Pierwsze damy w Polsce tradycyjnie cieszą się znacznie wyższym poziomem sympatii niż ich mężowie uwikłani w bieżący spór polityczny. Przełamujący tę zasadę gwałtowny spadek Marty Nawrockiej to sygnał, że mandat zaufania dla prezydenckiego obozu zaczyna się kruszyć.
Wąskie marginesy bezpieczeństwa, topniejące zaufanie i wyraźny spadek sympatii społecznej – tak w skrócie wyglądają najnowsze dane z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu".
Tąpnięcie Marty Nawrockiej. Minus 17 punktów w jeden miesiąc
Najbardziej zaskakującym wnioskiem z najnowszego badania jest załamanie notowań Marty Nawrockiej. Pierwsze damy w polskiej tradycji politycznej niemal zawsze pełniły rolę wizerunkowego bufora – stojąc z boku bieżących awantur parlamentarnych, gromadziły wysokie kapitały sympatii społecznej.
Jeszcze w sierpniu dodatnie oceny dla pierwszej damy deklarowało 64 proc. Polaków. W najnowszym, wrześniowym pomiarze wskaźnik ten zjechał do 47 proc. Taki spadek – o 17 punktów procentowych w zaledwie 30 dni – jest na scenie politycznej zjawiskiem niezwykle rzadkim i świadczy o gwałtownym przejściu części umiarkowanego elektoratu na pozycje neutralne lub niechętne.
Karol Nawrocki: margines bezpieczeństwa wciąż topnieje
Równolegle do spadku notowań małżonki, powolną erozję poparcia zalicza sam prezydent Karol Nawrocki. W najnowszym badaniu Pollstera jego bilans wciąż pozostaje dodatni, ale przewaga ocen pozytywnych nad negatywnymi niebezpiecznie się skurczyła.
Pozytywnie głowę państwa ocenia obecnie 44 proc. badanych (spadek o 3 p.p. względem sierpnia), podczas gdy ocenę negatywną wystawia mu już 39 proc. Polaków. Różnica między zwolennikami a krytykami prezydenta wynosi zaledwie 5 punktów procentowych – co przy stałej polaryzacji oznacza, że Karol Nawrocki znalazł się na granicy ujemnego bilansu społecznego.
Zobacz także
Twardy elektorat wciąż go uwielbia
Co ciekawe, w tym samym czasie prezydent umacnia się jako patron prawicy. Badanie Pollstera pokazało, że stara gwardia jest na marginesie, a Nawrocki na podium – 44 proc. wyborców prawicy wskazało go jako polityka najlepiej reprezentującego ich interesy, podczas gdy Kaczyński i Morawiecki zebrali po 8 proc.
Innymi słowy: Pałac zyskuje w okopach własnego obozu, a traci dokładnie tam, gdzie wygrywa się wybory – w centrum.
Analitycy zwracają uwagę, że wrześniowe badanie idealnie wpisuje się w serię innych niekorzystnych dla Pałacu Prezydenckiego sondaży. Opisywaliśmy niedawno, że miesiąc miodowy w Pałacu dobiegł końca, a Sikorski depcze Nawrockiemu po piętach – zaufanie do prezydenta w badaniu IBRiS dla Onetu spadło w kwartał o 7,7 p.p.
Kluczowe przyczyny sondażowego zjazdu pary prezydenckiej to:
- Przeniesienie odium konfliktu: zacięta walka wokół wetowania ustaw, spór o podatki od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych i blokowanie inicjatyw rządu sprawiają, że wyborcy zaczynają postrzegać Pałac nie jako bezstronnego arbitra, lecz jako źródło państwowego patu.
- Koniec taryfy ulgowej: pierwsze miesiące po objęciu urzędu dobiegły końca. Wyborcy zaczynają rozliczać głowę państwa z konkretnych efektów i wyrazistości, a nie z samych deklaracji.
- Utrata bezpartyjnego charakteru: agresywny język potyczek z ministrami rządu sprawia, że wizerunek Marty i Karola Nawrockich zaczyna być w oczach centrum kojarzony wyłącznie z twardym, partyjnym obozem opozycji.
Spór o paliwa uderza najmocniej
Najbardziej dotkliwy wizerunkowo jest konflikt dotykający portfeli. Premier przekonuje, że podatek od nadzwyczajnych zysków Orlenu sfinansuje tańszą benzynę, i wprost apeluje do prezydenta o podpis – skutecznie przerzucając na Pałac odpowiedzialność za ceny na stacjach.
Niekorzystna dla prezydenta jest również merytoryczna ocena obu propozycji. Porównanie pokazało, że 60 proc. podatku od gigantów kontra 3 mld dziury w budżecie wypada na korzyść projektu rządowego, a prezydencki zawiera m.in. mechanizm, który może się w ogóle nie uruchomić.
Podobnie wygląda spór o finanse państwa. Minister finansów mówił wprost, że "niskie podatki, wielkie wydatki i mały deficyt są niemożliwe", zarzucając Pałacowi ekonomiczne myślenie życzeniowe. Rachunek za ten klincz ponosi zresztą cała gospodarka. Chaos z Trybunałem kosztuje miliardy, politycy się kłócą, a gospodarka krwawi – wskazują analitycy rynków finansowych.
Badanie zostało zrealizowane przez Instytut Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu" w dniach 21–22 września 2026 roku na reprezentatywnej próbie 1029 pełnoletnich Polaków. Dla sztabowców Karola Nawrockiego te dane powinny być najważniejszym ostrzeżeniem: ciągłe utrzymywanie stanu wojennej mobilizacji zaczyna wypalać własny kapitał wizerunkowy.






