Fot. Israel Foreign Ministry / x.com

To miała być rutynowa podróż samolotu linii Flydubai do Tel Awiwu z ponad 170 osobami na pokładzie. Gdy w kokpicie doszło do brutalnej napaści ze strony drugiego pilota, kapitan Smit Machchhar mimo ciężkich ran stoczył walkę o życie swoje i pasażerów. Świat okrzyknął go bohaterem, który zapobiegł tragedii.

REKLAMA

Ciężko ranny, tracący przytomność i zalany krwią – 39-letni kapitan Smit Machchhar zdołał stawić opór napastnikowi, co pozwoliło pasażerom wedrzeć się do kokpitu. Przedstawiamy kulisy koszmaru na pokładzie samolotu Flydubai i niezwykłą historię skromnego pilota z Indii.

Krwawa walka w kokpicie. Pilot z Bombaju uratował pasażerów lotu do Izraela

Lot FZ1073 linii Flydubai zmierzający do Tel Awiwu miał być kolejnym spokojnym rejsem. Na pokładzie znajdowało się ponad 170 osób – głównie obywateli Izraela wracających do domu.

Wszystko zmieniło się w ułamku sekundy, gdy w zamkniętym kokpicie doszło do próby przejęcia i rozbicia samolotu przez drugiego pilota, Omańczyka z pochodzenia. Miał on zaatakować kapitana, zadawać mu ciosy nożem i próbować przejąć stery.

Dwie minuty grozy. Samolot spadał o 5,5 tysiąca metrów

Kiedy napastnik zaatakował nożem kapitana, na pokładzie wybuchła panika. Maszyna nagle gwałtownie przechyliła się i w ciągu zaledwie 120 sekund spadła o 17 400 stóp (ponad 5300 metrów).

"Byłem pewien, że za chwilę zginę" – relacjonował w rozmowie z CNN jeden z pasażerów rejsu.

O losie samolotu zdecydowały sekundy. Pomimo odniesienia ciężkich ran i masywnego krwotoku, kapitan Machchhar zdołał powstrzymać zamachowca na tyle długo, że w trakcie szamotaniny doszło do odblokowania i otwarcia drzwi kokpitu. Zauważyli to pasażerowie, którzy błyskawicznie wbiegli do środka, obezwładnili napastnika i przejęli kontrolę nad sytuacją.

Dramatyczna walka o życie bohatera

Widok w kokpicie po opanowaniu sytuacji był przerażający – ściany i konsola sterownicza były zachlapane krwią, a kapitan leżał na podłodze, tracąc przytomność. Pomocy medycznej w lecącym samolocie udzielił mu obecny na pokładzie stomatolog, Shota Musaev.

"Gdybyśmy czekali jeszcze chwilę, stracilibyśmy go. Ciśnienie krwi kapitana drastycznie spadło, natychmiast się wykrwawiał" – mówił lekarz w rozmowie z mediami.

Samolot został skierowany do najbliższego lotniska w Arabii Saudyjskiej, gdzie bezpiecznie posadzili go dwaj inni piloci linii Flydubai, którzy przypadkowo podróżowali tym rejsem jako pasażerowie. Machchhar został natychmiast przetransportowany do saudyjskiego szpitala. Obecnie jego stan jest określany jako stabilny.

Postawę indyjskiego pilota publicznie docenił premier Izraela Benjamin Netanjahu, stwierdzając, że jego heroizm "zapobiegł katastrofie na miarę zamachów z 11 września".

Uśmiechnięty chłopak, który chciał być włókiennikiem

Smit Machchhar pochodzi z rodziny związanej z przemysłem tekstylnym w Bombaju. Co ciekawe, lotnictwo wcale nie było jego dziecięcym marzeniem. Po szkole ukończył pełny kurs inżynierii włókienniczej, jednak szukając własnej drogi, postanowił postawić na pilotaż.

Szkolenie lotnicze odbył w Nowej Zelandii w szkole Mainland Air w Dunedin, gdzie trafił jako 19-latek.

"Zawsze był pogodnym, niezwykle uprzejmym i ciężko pracującym młodym człowiekiem. Miał swój charakterystyczny, ciepły uśmiech" – wspomina jego były instruktor Philip Kean. "Jestem z niego niesamowicie dumny. Pół minuty więcej i byłoby po wszystkim. To niesamowity wyczyn".

Przez 11 lat Machchhar latał dla indyjskich linii SpiceJet, dochodząc do stopnia starszego dowódcy (Senior Commander), po czym przeszedł do Flydubai. Przed ostatnią środą najgłośniejszym zdarzeniem w jego 15-letniej karierze był m.in. poród, który odebrano na pokładzie pilotowanego i zarządzanego przez niego samolotu.

Bohater dwóch narodów

Dziś 39-letni ojciec dwójki dzieci jest czczony jako bohater narodowy zarówno w Izraelu, jak i w rodzinnych Indiach. Media w obu krajach podkreślają, że gdyby nie determinacja jednego człowieka, ponad 170 rodzin pogrążyłoby się w żałobie.

Pytany w jednym z podcastów w ubiegłym roku o to, jak to jest być pilotem, Smit Machchhar odpowiedział po prostu: "Czuję się błogosławiony".