Zła passa PKP Intercity
PKP Intercity Fot.Klaudia Zawistowska

"Poczekaj Kiedyś Przyjedzie" to żartobliwe rozwinięcie skrótu PKP, które przylgnęło do PKP Intercity. Tylko ze spółka sama nie robi zbyt wiele, aby walczyć z łatką spóźnialskiej. Wręcz przeciwnie, zamiast zmniejszyć poślizgi postanowili... na stałe wpisać je do rozkładu jazdy. Czy to nie sprytne?

REKLAMA

Jeżeli kiedykolwiek coś nie będzie ci wychodzić, to się nie martw. Zamiast poprawić swoją sytuację, możesz obniżyć wymagania. Wtedy i wilk syty, i owca cała – ty nie musisz przejmować się, że nie dowozisz, a druga strona będzie zadowolona, bo przecież na to się umawialiście.

Taką filozofię zastosowało właśnie PKP Intercity. Opóźnienia, które przewoźnik notował w ostatnim czasie, były tak duże, że teraz zostaną uwzględnione w rozkładzie jazdy. Czy nasz narodowy przewoźnik stał się właśnie innowatorem w rozwiązywaniu problemów rynku kolejowego?

Wydłużenie czasów przejazdu. Nowy rozkład PKP Intercity od września

Zmiany wejdą w życie już od września, kiedy to PKP Intercity zapowiada oficjalne wydłużenie czasów przejazdów w rozkładach jazdy. Od tego czasu polskie koleje uwzględnią opóźnienia pociągów w przejazdach na stałe, a co za tym idzie... poprawią statystyki punktualności.

A z tą ostatnio jest naprawdę niezbyt miło. Według danych Urzędu Transportu Kolejowego, w czerwcu 2026 roku zgodnie z planem do stacji końcowej dotarła niewiele więcej niż połowa pociągów, a dokładnie było to 58 procent wszystkich składów. Co powodowało te opóźnienia? Jak donosi portal "Fly4free", PKP Intercity tłumaczy się przyczynami niezależnymi od siebie. Winni są wszyscy inni, na przykład upał. Albo starość wysłużonego taboru, który już nie dowozi.

Co ciekawe, w kwietniu tego roku aż 40 procent taboru doświadczyło problemów z kołami obręczowymi. Pęknięcia obręczy kół obniżyły maksymalną prędkość pociągów ze 160 km/h do 140 km/h. Ostatecznie prędkość została podniesiona jedynie do 150 km/h, a PKP Intercity nie ma w planach wymiany wadliwych wózków. Całe to przedsięwzięcie kosztowałoby bowiem 500 mln zł i wymagałoby modernizacji wagonów, które niedawno były już przecież modernizowane.

Zła passa PKP Intercity trwa i raczej się nie skończy

To nie pierwszy raz, gdy w ostatnim czasie PKP Intercity staje się obiektem krytyki pasażerów. Nie jest tak bez przyczyny. Polskie koleje mogłyby sporo popracować nad swoją ofertą. Jednym z najbardziej irytujących czynników wpływających na komfort podróżnych jest brak kluczowych udogodnień, takich jak dostęp do Wi‑Fi albo chociaż zasięg umożliwiający skorzystanie z własnych danych komórkowych.

Polskiemu przewoźnikowi nie pomagają także wpadki organizacyjne, które sprawiły, że pasażerowie jadący w tym miesiącu linią Adriatic Express zostali w środku nocy wyproszeni z pociągu. Nie ma się więc co dziwić, że polscy pasażerowie są coraz częściej kuszeni ofertą konkurencyjnych linii kolejowych. Niestety o tańszych biletach na pociągi PKP, takich jak te sprzed roku, gdy nowe marki wchodziły do Polski, jak na razie możemy jedynie pomarzyć.