
Pasażerowie środowego rejsu samolotu Wizz Air z Bergen do Warszawy przeżyli na pokładzie niespodziewany obrót akcji. Zamiast planowo wylądować na lotnisku w Modlinie, maszyna zmuszona była awaryjnie lądować w połowie trasy.
Wakacje trwają w najlepsze, a co za tym idzie, lotniska i same samoloty notują obecnie bardzo wzmożony ruch pasażerski. Choć wielokrotnie informowaliśmy już w naTemat o problemach branży, w tym o masowych cięciach połączeń wprowadzanych przez linie lotnicze, tym razem uwaga skupia się na incydencie natury technicznej.
Pasażerowie jednego z dzisiejszych lotów do Polski przeżyli na pokładzie samolotu z pewnością krótką chwilę grozy. Okazuje się bowiem, że załoga podjęła decyzję o konieczności nagłego, awaryjnego lądowania na zupełnie innym lotnisku niż docelowe, z powodu usterki maszyny.
Usterka techniczna na trasie do Warszawy
Sprawa dotyczy samolotu węgierskich linii Wizz Air (które ostatnio zapiły z Polaków, a teraz przepraszają). W środę, 29 lipca, maszyna realizowała regularne połączenie z norweskiego Bergen do Warszawy. Zgodnie z planem samolot miał zakończyć swoją trasę w Porcie Lotniczym Warszawa-Modlin. Lot został jednak przerwany, a maszyna awaryjnie lądowała w Gdańsku.

Jak przekazali dziennikarze radia RMF FM, powodem zmiany trasy była wykryta usterka techniczna. To właśnie po zidentyfikowaniu problemów z maszyną załoga samolotu zgłosiła konieczność wcześniejszego lądowania. Zamiast do pierwotnego portu docelowego w Warszawie, maszynę skierowano bezpośrednio na gdańskie lotnisko, które znajdowało się na trasie przelotu.
Zobacz także
Zmiana kursu widoczna na radarach. A co dalej?
Z informacji dostępnych na portalu Flightradar, który na bieżąco śledzi ruch lotniczy na całym świecie, wynika, że samolot wystartował z lotniska w norweskim Bergen rano, około godziny 8:38. Według pierwotnego rozkładu lotów maszyna miała dotrzeć do Modlina o godzinie 10:50. Z powodu zgłoszonej usterki technicznej piloci zostali jednak zmuszeni do awaryjnego lądowania w momencie, gdy przelatywali w pobliżu Gdańska.

Zgodnie z doniesieniami RMF FM, obecnie nie ma jeszcze jasnych ustaleń dotyczących tego, w jaki sposób pasażerowie dokończą swoją podróż do stolicy. Linie lotnicze stoją przed wyborem optymalnego rozwiązania i muszą ocenić, czy rejs będzie mógł być kontynuowany tym samym samolotem po usunięciu awarii, czy też konieczne okaże się podstawienie innej maszyny zastępczej. W międzyczasie pasażerowie mają oczekiwać na dalsze instrukcje od przedstawicieli przewoźnika.
Co jednak zwraca uwagę, system Flightradar udostępnia już zaktualizowane dane dla tej konkretnej maszyny. Zgodnie z widniejącymi tam informacjami, dla wspomnianego samolotu zaplanowano już kolejny rejs – ma on wyruszyć z Gdańska do Aten o godzinie 16:45.
A jeżeli już mowa o lotach, warto wspomnieć o ostatnim historycznie długim rejsie, który przyciągnął uwagę internautów, o czym informowaliśmy w naTemat. Trasę tej konkretnej maszyny śledziło na żywo aż 3,6 miliona osób. Samolot znajdował się bowiem w powietrzu nieprzerwanie przez... ponad 24 godziny, ustanawiając w ten sposób nowy rekord.






