Samolot flydubai, którego piloci wdali się w bójkę zaczął spadać
Nowe informacje ws. lotu flydubai. Samolot zaczął spadać Fot. EvrenKalinbacak/Shutterstock

To, co w środę 30 września wydarzyło się na pokładzie linii flydubai, zdecydowanie bardziej przypomina sceny z filmu akcji niż prawdziwe życie. Jak podają izraelskie media, bójka w kokpicie miała być efektem powstrzymania próby rozbicia maszyny. Samolot rozbiłby się, gdyby nie jeden kluczowy fakt.

REKLAMA

40 minut grozy – dokładnie tyle trwało zamieszanie na pokładzie porannego lotu linii flydubai z Dubaju do Tel Awiwu. Krzyki i ślady krwi, o których mowa była w pierwszych relacjach, to tylko ułamek tego, co naprawdę wydarzyło się kilkanaście kilometrów nad ziemią. Sytuacja była krytyczna, a maszyna w pewnym momencie zaczęła gwałtownie spadać.

Próba rozbicia samolotu flydubai. Na jaw wychodzą nowe okoliczności

Po kilku godzinach od bezpiecznego awaryjnego lądowania samolotu w Arabii Saudyjskiej na jaw wychodzą kolejne przerażające szczegóły. Aktualnie wiele wskazuje na to, że będący drugim pilotem obywatel Omanu zaatakował kapitana (obywatela ZEA) w celu przejęcia pełnej kontroli nad samolotem. Chciał rozbić maszynę, na pokładzie której znajdowało się ok. 180 osób – w większości obywateli Izraela. Mogła to być próba zamachu lub popełnienia samobójstwa. Nie zmienia to faktu, że chciał to zrobić celowo, podobnie, jak miało to miejsce w 2015 roku w Alpach. Wtedy zginęło 150 osób.

Kapitan stawił jednak zacięty opór. Wiadomo, że jeden z pilotów odniósł poważne rany kłute. Dodatkowo pasażerowie relacjonują, że w trakcie ok. 40-minutowej szarpaniny maszyna zaczęła gwałtownie tracić wysokość, a podróżni byli przerażeni. Informację o utracie wysokości przekazał także "The Guardian". Z podanych ustaleń wynika, że w zaledwie kilka minut pułap lotu zmniejszył się o blisko 5000 metrów, a w pewnym momencie pilot nadał specjalny kod alarmowy 7700. Co więcej, to sami turyści lecący samolotem mieli ruszyć na pomoc i dołączyć do walki, aby rozdzielić walczących.

Na pokładzie pojawił się jednak kolejny problem – na skutek bójki żaden z pilotów nie był w stanie kontynuować lotu. Podróżni mieli jednak ogromne szczęście. Wśród pasażerów znajdowało się dwóch innych pilotów, którzy lecieli po godzinach pracy. Mogli oni natychmiast usiąść za sterami maszyny i bezpiecznie wylądować w Arabii Saudyjskiej. To właśnie obywatele Rosji i Ukrainy, o których wcześniej media błędnie pisały jako o osobach, które wdały się w bójkę.

Pasażerowie opowiadają, co działo się na pokładzie samolotu z Dubaju

Gdy samolot bezpiecznie przyziemił w Arabii Saudyjskiej, pasażerowie zaczęli przekazywać bliskim pierwsze relacje. Na pokładzie znajdowała się m.in. kobieta, która w Dubaju spędzała 2-tygodniowe wakacje. Jej syn przekazał izraelskim mediom, że turystka potwierdziła, iż nikt z podróżnych nie został ranny, choć część osób miała zakrwawione koszulki – najpewniej siedzieli oni w pierwszych rzędach i pomagali w obezwładnianiu napastnika.

– Rozumieliśmy, że piloci stracili kontrolę – przekazała. To ona potwierdziła również, że pasażerowie pomogli rozdzielić walczących, dodając, że poza jednym z pilotów nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń. – Teraz jesteśmy cali i zdrowi i chcemy po prostu wrócić do domu – dodała.

Zorganizowanie lotu z Arabii Saudyjskiej do Tel Awiwu jest teraz priorytetem dla władz Izraela. "W związku z obawą przed incydentem lotniczym premier Beniamin Netanjahu przeprowadził konsultacje w tej sprawie i śledził rozwój sytuacji. Incydent jest pod kontrolą, a obecnie podejmowane są wszelkie możliwe działania w celu bezpiecznego powrotu izraelskich pasażerów do Izraela" – poinformowała kancelaria izraelskiego premiera w oficjalnym oświadczeniu.