mężczyzna piszący na klawiaturze
Umiejętne pisanie na klawiaturze to ogromny atut na studiach. Fot. https://kaboompics.com/ / Pexels.com

Dla tysięcy nowych studentów właśnie zaczyna się brutalne zderzenie z dłuższymi notatkami, referatami i pracami pisemnymi. Problem w tym, że wielu z nich nie opanowało w szkole średniej sprawnego pisania na klasycznej klawiaturze. Tę umiejętność warto nadrobić jak najszybciej – to inwestycja, która będzie procentować przez lata.

REKLAMA

Pokolenie "mobile first" znacznie lepiej radzi sobie z obsługą klawiatury mobilnej niż "prawdziwego narzędzia pracy" – komputera stacjonarnego lub laptopa. Moment weryfikacji takiej ścieżki technologicznej kariery następuje przeważnie na studiach, kiedy nacisk na dłuższe formy jest znacznie większy, a pisanie notatek staje się kartą przetargową w koleżeńskim życiu. Mamy więc doskonałą okazję, by poruszyć ten temat – 1 października naukę rozpoczyna rekordowy rocznik żaków.

Klawiatura to relikt przeszłości, ale też zło konieczne

Sprawa wcale nie jest prosta i z perspektywy pokoleń wychowywanych w latach 90. i 2000. może wydawać się nieco absurdalna. Młodzież ma przecież stały kontakt z technologią, jest "cyfrowym tubylcem" i ma doskonałe kompetencje technologiczne.

Tyle że wcale tak nie jest – wynika to m.in. z tego, jak uprościły się systemy operacyjne na przestrzeni lat, a także jak dużą część codziennych zadań przejął smartfon.

Mogłoby się wydawać, że przecież nie ma to większego znaczenia w dobie wszechobecnego AI, ale tu jest pewien problem. Po pierwsze – pisanie notatek z AI niekoniecznie przekłada się na lepsze zapamiętywanie (kwestia jest obecnie intensywnie badana), a po drugie – ktoś te prompty (o zgrozo) musi napisać. Na AI pewnie można zajechać całkiem daleko, ale problem może pojawić się przy pisaniu pracy dyplomowej. Każda praca zostanie poddana kontroli pod względem samodzielnego wykonania w ramach JSA.

Może teraz te kontrole raczej są mało skuteczne, ale w perspektywie 5 lat i rewolucji w prawie pokroju unijnego AI Act pewnie się to zmieni. Warto przygotować się już teraz – w tym celu czas odkurzyć klawiaturę i zastanowić się, jak w zasadzie się nią posługiwać. Bo wcale nie jest to takie oczywiste.

Jak powinno pisać się za pomocą klawiatury?

Zastanówmy się najpierw nad podstawami i tym, jak docelowo pisanie ma wyglądać, a dopiero potem omówimy to, jak taki efekt osiągnąć. Przede wszystkim chodzi o to, by pisanie przychodziło naturalnie, by nie wymagało dodatkowego skupienia i pozwalało na skupienie się na treści, a nie na technice. Jak to ma wyglądać?

Po pierwsze – w trakcie standardowego pisania absolutnie nie należy patrzeć na klawiaturę. Znajdują się na niej takie małe wypustki na klawiszach "F" i "J". To one powinny być naszym punktem nawigacyjnym. Docelowo idealną sytuacją jest ta, w której możemy pisać, nie widząc tekstu, który piszemy, a np. koncentrując się na notatkach, źródłach, informacjach, o których piszemy.

Po drugie – w pisaniu na klawiaturze można wykorzystywać 10 palców. W polskim mamy wyjątkowo problematyczne litery "ę", "ó", "ą" i inne tego typu aberracje, które wymagają wciśnięcia prawego przycisku "Alt", co sprawia, że faktycznie jest możliwe używanie dwóch dłoni w pełni. Ale uwaga – na start warto skupić się raczej na pisaniu siedmioma lub ośmioma palcami – pięcioma z lewej strony i pomocniczymi dwoma lub trzema z prawej strony. Jeśli nie celujemy w profesjonalne pisanie, różnica będzie marginalna. Osoby, które od razu celują w zdolności klasy "pro", powinny od razu skupić się na treningu wszystkich 10 palców.

Po trzecie – na początku nauki pisania na klawiaturze dokładność ma większe znaczenie niż szybkość. Wciskanie "backspace" znacząco wydłuża proces pisania, a co więcej, może wybijać z rytmu i zaburzać "nawigację".

Czwarta sprawa dotyczy ergonomii pracy – klawiatura powinna być ustawiona w taki sposób, byśmy mogli trzymać nasze nadgarstki prosto (neutralnie) i w powietrzu, a nasze palce powinny być stosunkowo luźne i zgięte w dół. Oznacza to, że lepiej nie korzystać z dostępnych w niektórych modelach nóżek, które podwyższają nieco profil klawiatury. Jednocześnie nasz ekran nie może być zbyt nisko – optymalnie patrząc wprost, powinniśmy widzieć jego górny kraniec.

Przy szybkim pisaniu na klawiaturze oszukaj swój mózg i optymalizuj, co się da

Naukę szybkiego pisania dobrze by było zacząć od konwencjonalnego ręcznika – zasłonić nim nasze ręce i klawiaturę i powoli opanowywać coraz to lepszą nawigację "na ślepo" metodą prób i błędów. Opanowanie zdolności pisania bez patrzenia na klawiaturę to nasz główny priorytet.

Potrzebny jest jednak sposób weryfikowania, czy wychodzi nam to coraz lepiej. Na start najlepiej skorzystać z testów szybkości pisania i systematycznie poprawiać swój wynik. W sieci jest wiele tego typu bezpłatnych stron internetowych – np. MonkeyType, TypeRacer. Pozwalają one na pomiar "WPM", czyli "words per minute", słów na minutę. Początkujące osoby piszą do mniej więcej 30 WPM. Realistycznie solidny wynik do codziennej pracy to 60-70 WPM i to właśnie w taki wynik warto celować przy nauce pisania. Profesjonaliści piszą jeszcze szybciej, bo z prędkością około 100 WPM. Jednocześnie nie ma się co sugerować średnimi w skali międzynarodowej, bo polski wypada w takich zestawieniach gorzej niż angielski o kilkanaście procent.

Przy "maksowaniu" swoich zdolności można próbować przepisywać transkrypty z przemówień, audiobooków lub innych nagrań, ale na start z pewnością będzie to zbyt trudne.

Co jeszcze można zrobić, by pisać szybciej?

Szybkie pisanie to dość nieskończony temat. Tak naprawdę wszystko ma tu znaczenie, od ergonomii po wybór klawiatury – np. standardowe laptopowe klawiatury nie dorównują mechanicznym (choć np. niskoprofilowe nożycowe klawiatury z MacBooków przeczą tej zasadzie). Przy wyborze warto stawiać na klawiatury z przełącznikami Tactile (najczęściej występują jako Brown). Zasada jest prosta – chodzi o takie przełączniki, które nie wymagają wciśnięcia przycisku do samego spodu, by zarejestrowane zostało jego użycie, ale jednocześnie musi być wyczuwalne delikatne "przeskoczenie" i dźwięk, byśmy wiedzieli, że faktycznie wcisnęliśmy daną literę, że przekroczyliśmy punkt aktywacji i możemy przejść do dalej.

Ma to naprawdę ogromne znaczenie – odpowiednio dobrana klawiatura "płynie" i jest precyzyjna. Mózg dostaje wyraźny sygnał – ta litera została zapisana. Nie musimy patrzeć w ten sposób ani na klawiaturę, ani na ekran. Jednocześnie przełączniki Tactile są znacznie (ale to naprawdę znacznie!) mniej męczące w codziennej pracy niż przełączniki z wyraźnym klikiem i wysokim progiem aktywacji.

No i jeszcze jedna kwestia – nikt (naprawdę nikt) na świecie nie potrzebuje przełączników z wyraźnym klikiem (najczęściej oznaczanych jako Blue). Takie klawiatury nie nadają się nawet do piwnic dla graczy (bo ich dźwięk przebija przez mikrofon), a za korzystanie z nich w bibliotece można zostać wyproszonym (i nie, nie jest to żart!).

Dalsza część artykułu poniżej.

Dobrym pomysłem jest także stosowanie dodatkowej klawiatury numerycznej lub wbudowanego na klawiaturze numpada. Górny panel z numerkami od "1" do "0" jest niezbyt ergonomiczny. Tu taka "pro" porada – doskonale przy pisaniu sprawdzają się myszki z panelem numerycznym, tzw. myszki MMO, choć warto zaznaczyć, że są to raczej droższe i mocno wyróżniające się modele.

I na koniec – nie należy bać się skrótów klawiszowych. "Alt+Tab", nawigacja Ctrl ze strzałkami i podobne rozwiązania z pewnością nie zaburzą naszej pracy. Problemem są skróty klawiszowe "Ctrl+W" z "Shift+Ctrl+W" (zamknięcie karty i okna przeglądarki) i "Ctrl+R" z "Shift+Ctrl+R" (odświeżenie, twarde odświeżenie). Je w ogóle warto wyłączyć z poziomu programu, np. Microsoft PowerToys. Problemem jest też osławiony "Alt+F4" zamykający bieżący proces, ale na szczęście ten konkretny skrót raczej nie trafia się w przypadkowym "misclicku".

Po opanowaniu podstawowych zasad pisania można poprawić nawigację w tekście za pomocą "Ctrl" z "Backspace" do usuwania całych słów, ze strzałkami do przeskakiwania pomiędzy nimi czy z "A" do zaznaczenia całego tekstu. A potem można wejść na poziom faktycznie profesjonalny, przesiąść się na narzędzie tekstowe pokroju Obsidiana i projektować własne skróty, automatyczne formatowanie, zamienianie poszczególnych elementów tekstu i inne magiczne sztuczki, ale (na szczęście) taki poziom mało komu jest w życiu potrzebny.