
PiS złożyło wniosek o wotum nieufności wobec ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Przemysław Czarnek ostrzega, że Polska "idzie na ścianę". Tą ścianą jest jedna liczba zapisana w ustawie.
Wniosek ogłosili w piątek 2 października w Puławach Przemysław Czarnek i europoseł Daniel Obajtek, o którym w partii mówi się, że zostanie drugim Morawieckim. Wspomniana ściana to próg ostrożnościowy 55 proc. PKB (limit długu państwa w relacji do wartości całej gospodarki)
"Idziemy na ścianę". Czarnek o progu ostrożnościowym 55 proc. PKB
Czarnek nie udawał, że liczy na sukces. Dla PiS wniosek ma być przede wszystkim okazją do rozliczenia ministra z decyzji gospodarczych.
– Pan Domański, wobec którego składamy dzisiaj wniosek o wotum nieufności. Wiemy, że ten rząd go obroni, ale chcemy wykazać skrajną niekompetencję i brak odpowiedzialności za decyzje ws. gospodarki [...] podejmowane właśnie przez tego pana – powiedział Czarnek.
Arytmetyka jest nieubłagalna. Do odwołania ministra potrzeba 231 głosów, a więc większości ustawowej liczby posłów. Głównym zarzutem jest dług.
– Zaplanowany na przyszły rok rekordowy deficyt budżetowy na poziomie 282,6 miliarda złotych daje sumę ponad biliona złotych zadłużenia tylko w ciągu tych trzech lat rządu Donalda Tuska i właśnie pana Domańskiego – mówił Czarnek. – Niedobory jeśli chodzi o wpływy podatkowe, wpływy do budżetu, planowane przez tego pana Domańskiego są ogromne.
Ta kwota pochodzi z sierpniowego projektu który sprawił, że fantazje Karola Nawrockiego poszły na złom. W ostatecznej wersji, przyjętej przez rząd we wtorek, deficyt wynosi 281,2 mld zł.
– Wszystko składa się na wielki problem, który jest tuż przed nami, idziemy na ścianę, czyli przekroczenie tych progów ostrożnościowych 55 proc. zadłużenia względem PKB i konieczności mrożenia wszystkiego, łącznie z wypłatami dla sfery budżetowej czy waloryzacją rent i emerytur – dodał.
Zobacz także
Andrzej Domański o PiS: "słychać strach"
Dzień przed konferencją w Puławach minister finansów mówił o PiS dość dosadnie. W rozmowie z PAP na marginesie szczytu G20 w Milwaukee komentował list żelazny dla posła Marcina Romanowskiego. Pisaliśmy o tym w tekście Domański o panice w PiS i przyspieszeniu rozliczeń.
– To, co dla mnie jest ważne: osoby, które dopuściły się przestępstw, osoby, które sprzeniewierzyły środki publiczne, wszystkie muszą za swoje czyny odpowiedzieć. I tak się stanie. Rozliczenia w Polsce przyspieszają. Widać to dobrze w spadających sondażach Prawa i Sprawiedliwości. W ustach polityków PiS-u słychać po prostu strach – stwierdził Domański.
Minister nawiązał do słabnących notowań partii Kaczyńskiego. Nowy sondaż, 16,5 proc. i koszmar PiS to najniższe poparcie tej partii od ostatnich wyborów.
Budżet na 2027 rok. Co zakłada projekt Domańskiego?
Rada Ministrów przyjęła ostateczny projekt budżetu 29 września. Jak wynika z komunikatu Ministerstwa Finansów, najważniejsze założenia są takie:
A co z długiem? Według danych Ministerstwa Finansów na koniec czerwca państwowy dług publiczny wynosił 53,3 proc. PKB. Gdy Domański wyszedł pokazać nowy budżet i obniżkę podatków, zapewniał, że w 2027 r. dług liczony według ustawy zatrzyma się na 54,7 proc., ale w 2028 r. może dobić do 57,4 proc. Ściana więc stoi, tylko według ministra rok dalej.
Z emeryturami jest też łagodniej, niż mówił Czarnek. Jak wyjaśnia Infor.pl, po przekroczeniu progu waloryzacja nie znika, tylko zostaje przycięta do poziomu inflacji. Zamrożone byłyby za to podwyżki w budżetówce. Dla jej pracowników i dla seniorów ważniejszy od losów wniosku będzie stan długu na koniec 2026 r.






