tankowanie samochodu
Od soboty lejemy do pełna. Wiemy, o ile stanieje litr benzyny i diesla Fot. erwinbosman / pixabay

Około 50 złotych oszczędności na jednym tankowaniu i ponad 1000 złotych rocznie w domowym budżecie – takie mają być efekty nowej tarczy paliwowej. Za litr benzyny mamy płacić o 1,20, za diesla o 1,30 zł mniej. Ale czy tak się stanie? Oto anatomia ceny litra paliwa i wyjaśnienie, czemu polska akcyza nie może już bardziej spaść.

REKLAMA

Ministerstwo Energii zapowiada natychmiastowe wydanie rozporządzeń, a prezydent domaga się natychmiastowych efektów przy dystrybutorach. Od soboty kierowców w całej Polsce czeka powrót do zauważalnie niższych cen na pylonach stacji paliw. Obniżki mają sięgnąć 1,20–1,30 zł na litrze. Teoretycznie. Sprawdziliśmy, ile realnie zyskają kierowcy na pełnym baku i dlaczego kluczowym narzędziem rządu staje się stawka VAT, a nie akcyza.

Cięcie cen od soboty. Zobacz, ile zaoszczędzisz na stacji po podpisie prezydenta

Koniec niepewności dla polskich kierowców. Od soboty ceny paliw na stacjach w całym kraju mają drastycznie spaść. Zdaniem ministra energii Miłosza Motyki benzyna 95 stanieje o ok. 1,20 zł na litrze (czyli z przykładowych 8 zł na 6,80 zł), diesel zaś o ok. 1,30 zł (czyli z ok. 9,01 zł na 7,71 zł).

Zapowiedział on wydanie stosownego obwieszczenia o cenach maksymalnych w piątek około południa. To bezpośrednie następstwo czwartkowego orędzia prezydenta Karola Nawrockiego, który poinformował o podpisaniu ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych i zażądał natychmiastowych obniżek przy dystrybutorach.

Samo wystąpienie przeszło zresztą do historii z zupełnie innego powodu – atramentowa kapitulacja w Pałacu sprawiła, że Polacy zamiast o miliardach dyskutowali o umorusanym kciuku prezydenta.

Przepisy opublikowano w Dzienniku Ustaw w czwartek wieczorem, co dało Rządowemu Centrum Legislacji zielone światło do błyskawicznego wydania rozporządzeń wykonawczych.

Jak działa mechanizm obniżki? Rola podatku VAT i mit akcyzy

Aby zrozumieć, skąd bierze się tak głębokie cięcie cen, warto przeanalizować obecną strukturę kosztów na stacjach. Dziś przy cenie 8,00 zł za litr Pb95 koszt samej ropy wynosi około 2,44 zł (przy cenie Brent rzędu 100 USD/baryłkę i kursie dolara 3,90 zł). Podatki stanowią 41,7 proc. ceny litra benzyny, marża rafineryjno-detaliczna sięga aż 2,24 zł.

W przypadku oleju napędowego (po 9,01 zł) marża wynosi aż 3,46 zł na litrze. Co kluczowe – zyski te spoczywają w rafineriach, a nie na osiedlowych stacjach, gdzie marża detaliczna wynosi zaledwie od 7 do 42 groszy na litrze.

Działania rządu opierają się na dwóch filarach:

  • Obniżka stawki VAT (z 23 proc. do 8 proc.). To najpotężniejsze narzędzie, które przekłada się na ceny przy dystrybutorze natychmiast. Samo obniżenie VAT-u daje spadek ceny benzyny z 8,00 zł do 7,02 zł (-0,98 zł) oraz oleju napędowego z 9,01 zł do 7,91 zł (-1,10 zł).
  • Presja na marże hurtowe. Pozostałe kilkanaście groszy obniżki (do poziomu -1,20 zł / -1,30 zł) ma zostać wymuszone na koncernach rafineryjnych poprzez obwieszczenie o cenach maksymalnych i podatek od nadmiarowych zysków.
  • Wbrew powszechnym opiniom, rząd nie miał możliwości obniżenia akcyzy. Jak przypomina Michał Stajniak z XTB, polska akcyza na benzynę wynosi obecnie 1,54 zł za litr (przy unijnym minimum wynoszącym w przeliczeniu około 1,57 zł), a na olej napędowy 1,15 zł (przy unijnym minimum ok. 1,44 zł). Oznacza to, że polska akcyza na diesel już teraz znajduje się poniżej unijnego limitu, a na benzynę na jego granicy.

    Ile realnie zaoszczędzisz?

    Przełożenie rządowego pakietu na konkretne kwoty w domowym budżecie daje bardzo namacalne oszczędności. Swoje wyliczenia zaprezentowało XTB. Zdaniem analityków zatankowanie pełnego baku (50 litrów) benzyny będzie teraz kosztować ok. 340 zł (było 400 zł), zaś diesla ok. 385,50 zł (było 450 zł).

    Na jednym tankowaniu da nam to oszczędność rzędu od 60,00 zł (benzyna) do 65,00 zł (diesel). Rocznie przy przebiegach ok. 15 tys. km oszczędzimy odpowiednio ok. 1 260 zł – 1 365 zł.

    Dla przeciętnego kierowcy, który pokonuje rocznie 15 tysięcy kilometrów i zużywa około 1050 litrów paliwa, pełna obniżka oznacza ponad 100 złotych oszczędności co miesiąc.

    To wyraźna odmiana po miesiącach drożyzny. Przypomnijmy, że po wygaśnięciu pierwszej odsłony tarczy ceny paliw poszły w kosmos, a analitycy ostrzegali, że nie każdego będzie stać na używanie auta.

    Kto za to zapłaci? Rekordowy zysk Orlenu i uderzenie w giełdę

    Rządowy program osłonowy szacowany na 4,7 mld zł w skali kwartału ma zostać w całości sfinansowany z nowej daniny. Ustawa wprowadza 60-procentowy podatek od nadzwyczajnych zysków osiągniętych między 1 marca 2026 r. a 31 marca 2027 r. przez producentów i importerów paliw. Podstawą opodatkowania jest nadwyżka przychodów ponad historyczną marżę z 2025 roku, powiększoną o 20 proc.

    Dokładnie taką konstrukcję opisywaliśmy, porównując oba projekty w tekście 60 proc. podatku od gigantów kontra 3 mld dziury w budżecie – i to wariant rządowy ostatecznie wszedł w życie.

    Skala zysków sektora w 2026 roku była rzeczywiście rekordowa:

  • PKN Orlen wypracował w samym pierwszym półroczu 2026 roku aż 15,87 mld zł zysku netto (wobec 5,67 mld zł rok wcześniej – skok o ponad 180 proc.).
  • Szacuje się, że nowy podatek przyniesie budżetowi od 3 do 5 mld zł, co pokrywa koszty trzymiesięcznych obniżek.
  • O ile kierowcy odetchną z ulgą, o tyle rynek giełdowy reaguje niepokojem. Retroaktywny podatek bezpośrednio uszczupla zyski netto spółek naftowych (głównie Orlenu, ale też importerów jak Unimot czy sieci MOL), co przełoży się na niższe dywidendy oraz wzrost premii za ryzyko regulacyjne wśród inwestorów.

    Wpływ na inflację i haczyki tarczy

    Spadek cen paliw na stacjach o około 12 proc. wywrze natychmiastowy wpływ na wskaźniki makroekonomiczne. Jak wylicza Michał Stajniak, ponieważ paliwa stanowią około 5 proc. koszyka CPI, rządowa tarcza zdejmie ze wskaźnika inflacji około 0,6 punktu procentowego. Pozwoli to obniżyć oficjalną inflację z obecnych 4,0 proc. do poziomu około 3,4 proc., czyli poniżej górnej granicy pasma odchyleń od celu NBP.

    To istotne również dla kredytobiorców. Przypomnijmy, że gdy RPP decydowała ws. stóp procentowych, jednym z argumentów za utrzymaniem kosztu pieniądza była właśnie presja cenowa napędzana przez paliwa.

    Analitycy zwracają jednak uwagę na dwa istotne ryzyka. Po pierwsze: efekt jest tymczasowy. Obniżka podatku zbija poziom cen jednorazowo. Po wygaśnięciu trzymiesięcznej tarczy powrót do wyższych stawek wywoła ponowny skok inflacji.

    Po drugie: geopolityka wciąż dyktuje warunki. Żadna krajowa ustawa nie zmieni faktu, że ropa Brent kosztuje na giełdach około 100 USD za baryłkę, a złoty pozostaje słaby wobec dolara. Jeśli czynniki globalne ulegną dalszemu pogorszeniu, sztuczne utrzymywanie niskich cen podatkami stanie się dla budżetu niezwykle kosztowne.

    Mechanizm cen maksymalnych znamy już z wcześniejszej odsłony programu. Obowiązujące wtedy nowe maksymalne ceny paliw opierały się na obniżonym do 8 proc. VAT oraz marży stacji zamrożonej na 30 groszach, a za złamanie limitu groziła kara do miliona złotych.

    Na ten moment liczy się jednak fakt: od sobotniego poranka tankowanie na polskich stacjach stanie się najtańsze od wielu miesięcy.