
Donald Tusk znów poszedł z kawą pod Belweder. Tym razem nie prosił prezydenta Karola Nawrockiego o podpis. Zadał mu jedno krótkie pytanie i puścił oko do kamery. O co mu chodziło z "rumakowaniem"?
– I po co było tak rumakować? – pyta premier na nagraniu, które opublikował w piątek na X. Na filmiku Tusk spaceruje z kubkiem kawy przed Belwederem, w którym mieszka Karol Nawrocki z rodziną. Kilkanaście godzin wcześniej prezydent ogłosił w orędziu, że podpisał ustawę paliwową. Premier najwyraźniej nie potrafił sobie odmówić wbicia szpili.
Co znaczy "rumakować"? Tusk wbija dwie szpile Nawrockiemu
Pierwsze skojarzenie jest oczywiste. Tusk pytał, po co Nawrocki tak długo zwlekał z podpisem pod ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych (tzw. windfall tax). Tygodniami przerzucał się z rządem odpowiedzialnością za ceny na stacjach i nawet przy podpisie nie oszczędził rządu.
– Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw – mówił prezydent.
Jest też jednak drugie dno. Rumak to po prostu koń, a w tym tygodniu "Gazeta Wyborcza" opisała jeździecką pasję prezydenta. Jak podaje Wirtualna Polska, chodzi o trzy konie dla rodziny Nawrockiego. Kancelaria Prezydenta nie ujawniła, czy kupiono je za pieniądze podatników, ani ile kosztuje ich utrzymanie.
Donald Tusk najpewniej nawiązuje też do kultowego tekstu Osła ze Shreka: "No i skończyło się rumakowanie". W filmie księżniczka Fiona wzniośle mówiła o "dzielnym rycerzu i jego wiernym rumaku", po czym zszokowana odkryła, że jej wybawcami są ogr i zwykły osioł. "Rumakowania" używa się, gdy ktoś brawurowo szarżuje i ma wielkie ambicje, ale brutalna rzeczywistość szybko sprowadza go na ziemię
Tusk pod Belwederem nie pierwszy raz. Tydzień temu czekał na podpis
Piątkowy filmik to w zasadzie drugi odcinek tego samego serialu. W sobotę 26 września premier też pojawił się z kawą pod siedzibą prezydenta. Rzucił tam 1 pytanie i uderzył z apelem: – To co? Robimy te tańsze paliwa, tak? Czekam na podpis panie prezydencie – rzucił wówczas Tusk.
W czwartek, kilka godzin przed orędziem, premier wrzucił jeszcze 15-minutowe nagranie stylizowane na podcast. Wyliczył w nim, że Nawrocki w pierwszym roku prezydentury zawetował 45 ustaw. Andrzej Duda zrobił to 19 razy w pięć lat, a Bronisław Komorowski zaledwie cztery razy.
Po orędziu premier odpowiedział na X krótko: "To nie ja wygrałem. Wygrali Polacy, którzy już w weekend zapłacą mniej za paliwa" – napisał Tusk. Piątkowy spacer jest więc deserem po tej wymianie ciosów.
Zobacz także
Ceny paliw w weekend. Ile zapłacimy po obniżce VAT i akcyzy?
Dla kierowców najważniejsze jest jednak co innego. W piątek w Dzienniku Ustaw ukazały się rozporządzenia, które od 3 października do 31 grudnia obniżają VAT na benzynę i olej napędowy z 23 do 8 proc. Akcyza spada z 1529 do 1239 zł za 1000 litrów benzyny i z 1160 do 880 zł w przypadku diesla.
Minister energii Miłosz Motyka szacuje, że benzyna 95 stanieje o 1,2 zł na litrze, a olej napędowy o 1,3 zł. Jak pisaliśmy w tekście Nie tankuj w piątek, tańsze paliwo już w weekend, w środę według e-petrol.pl litr Pb95 kosztował średnio 8,19 zł, a diesla 9,14 zł. Po obniżce wychodzi więc mniej więcej 7 zł za benzynę i ok. 7,85 zł za olej napędowy (autogazu ustawa nie obejmuje).
Ostateczne ceny zależą jeszcze od notowań hurtowych. Kto może poczekać z tankowaniem swojego "rumaka" do soboty, przy 50-litrowym baku benzyny zapłaci ok. 60 zł mniej niż w piątek.





