Mężczyzna tankujący na stacji, bo ceny paliw spadną po podpisie ustawy przez prezydenta
Prezydent podpisał ustawę. Paliwa mają stanieć już w weekend. Fot. Juliya Shangarey / Shutterstock

Karol Nawrocki podpisał ustawę paliwową, a rząd zapowiada, że kierowcy zapłacą mniej już w weekend. Zatem dziś nie, jeśli nie ma potrzeby, nie opłaca się tankować. Zwłaszcza, że benzyna 95 przekroczyła próg 8 zł, a olej napędowy 9 zł. O ile potanieją paliwa?

REKLAMA

Ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych (tzw. windfall tax) została podpisana przez prezydenta w czwartek, 1 października. Obejmuje ona zyski ze sprzedaży paliw od marca 2026 do marca 2027 r., a wpływy z podatku mają sfinansować kolejną odsłonę programu CPN.

To czasowa obniżka VAT-u i akcyzy na benzynę i diesla oraz cena maksymalna, którą ogłasza minister energii. Poprzednia wersja ustawy trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, program wygasł 1 września, a ceny na stacjach poszły w górę.

Orędzie Nawrockiego i podpis pod ustawą paliwową

O temacie czwartkowego orędzia o 20:00 do ostatniej chwili wiedzieli nieliczni, ale wszyscy się domyślali, że będzie chodzić o ceny paliw. I tak też się stało, choć Karol Nawrocki nie powtrzymał się też przed krytyką rządu.

– Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników – powiedział Karol Nawrocki. – To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw.

Prezydent zarzucił ekipie Donalda Tuska szantaż wobec wszystkich, którzy mierzą się z drogim paliwem, i zapowiedział, że ustawę zbada jeszcze Trybunał Konstytucyjny. Zrobi to w trybie następczym, a więc już po jej wejściu w życie, nie przed podpisem.

Premier odpowiedział we wpisie na platformie X: "To nie ja wygrałem. Wygrali Polacy, którzy już w weekend zapłacą mniej za paliwa" – napisał Donald Tusk.

Kiedy obniżka cen paliw? Rząd wskazuje weekend

Jan Grabiec, szef kancelarii premiera, zapowiedział, że rząd doprowadzi do obniżki niezwłocznie, w ciągu najbliższych godzin. Tusk i minister finansów Andrzej Domański dodali w czwartek wieczorem, że tańsze paliwo pojawi sie na stacjach już w sobotę i niedzielę, 3 i 4 października.

Domański nie podał jeszcze konkretnych liczb. – To jest jeszcze kwestia bardzo dokładnych wyliczeń, musimy być odpowiedzialni za słowa, ale zarówno VAT, jak i akcyza ulegną obniżeniu – powiedział minister na konferencji prasowej. Chciałby, żeby program obowiązywał co najmniej do końca roku.

Jest z czego obniżać, bo ceny na stacjach biją kolejne rekordy. Ze środowych notowań e-petrol.pl wynika, że litr Pb95 kosztuje średnio 8,19 zł (tydzień temu było o 20 groszy taniej), diesel 9,14 zł (plus 16 groszy), a autogaz 3,22 zł (plus 8 groszy, ale LPG nie będzie objęte ustawą).

O ile potanieje benzyna i diesel? O ponad złotówkę

Domański wolał nie ryzykować z prognozami na konferencji. – Myślę, że to będzie blisko złotówki, ale na takie wyliczenia jeszcze potrzebujemy chwili – dodał. Później napisał na X, że litr ma być tańszy szacunkowo o 1,2 do 1,3 zł.

Własne wyliczenia przedstawiła w rozmowie z PAP Urszula Cieślak, analityczka biura Reflex. Wynik zależy od wariantu. Gdyby rząd powtórzył pierwszy pakiet CPN (niższy VAT i akcyza oraz cena maksymalna), benzyna potaniałaby o 1,40 zł, do ok. 6,67 zł, a diesel o ok. 1,20 zł, do 7,88 zł. Przy wersji z końca sierpnia, bez obniżki akcyzy, benzyna spadłaby o ok. 1,10 zł, do ok. 6,98 zł, a diesel o ok. 92 groszy, do ok. 8,20 zł.

Domański zapowiedział obniżkę i VAT-u, i akcyzy, więc prawdopodobnie będzie to pierwszy wariant. Cieślak zaznaczyła jednak, że liczyła przy dzisiejszych cenach. Paliwa w Polsce zależą od notowań w portach ARA (Antwerpia, Rotterdam, Amsterdam), a jeśli te pójdą w górę, benzyna znów może przekroczyć 7 zł. Ostateczną cenę zobaczymy więc dopiero jutro przy dystrybutorze.