
"Diuna: Część trzecia" Denisa Villeneuve'a ma za sobą pierwsze pokazy, na które widzowie zareagowali entuzjazmem. Wiele mówi się o tym, że finałowa odsłona trylogii na podstawie prozy Franka Herberta może sięgnąć po Oscara w najważniejszej kategorii. Nie zdziwię się, jeśli Amerykańska Akademia Filmowa potraktuje ją jak "Władcę Pierścieni: Powrót króla".
– To będzie najstraszniejsza część – takie ostrzeżenie dotyczące "Diuny: Części trzeciej" padło z ust Timothéego Chalameta, odtwórcy roli księcia Paula Atrydy, podczas lutowego wydarzenia "Variety" i CNN. Drastyczną zmianę charakteru trylogii Denisa Villeneuve'a mieli poczuć na własnej skórze uczestnicy konwentu CinemaCon w Las Vegas, którym pokazano pierwszych 7 minut filmu. Według doniesień portalu World of Reel pierwsze pokazy zamknięte zorganizowane ostatnio w studiu Warner Bros. wywołały falę zachwytów w salach kinowych.
Po festiwalach filmowych w Wenecji, Telluride i Toronto coraz częściej pojawiają się głosy, że "Diuna: Część trzecia" może być czarnym koniem 99 ceremonii wręczenia Oscarów, zwłaszcza w najważniejszej kategorii, czyli "najlepszym filmie". Wizja zgarnięcia złotej statuetki przez Villeneuve'a i jego ekipę nie jest wcale marzeniem ściętej głowy. Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej może potraktować trylogię science fiction jak trylogię fantasy z lat 2001-2003.
"Diuna 3" sięgnie po Oscara za "najlepszy film"? Akademia może potraktować ją jak "Władcę Pierścieni"
Pod względem realizacji "Diuna" i "Diuna: Część druga" były widowiskiem na miarę "Władcy Pierścieni" Petera Jacksona. Na ekranach IMAX monumentalne zdjęcia Greiga Frasera ("Twórca") przytłaczały swoją skalą i rozmachem, muzyka skomponowana przez Hansa Zimmera powodowała ciarki na plecach, a brutalistyczna scenografia i awangardowe kostiumy łączące starożytność ze średniowieczem pozwalały widowni uwierzyć w istnienie kosmicznego i politycznie zawiłego świata zmierzającego ku przepowiedzianemu upadkowi starego porządku.
Scenariusz, reżyseria i aktorstwo (szczególnie Timothéego Chalameta i Rebeki Ferguson), współgrały ze wszystkimi elementami składającymi się na dwa pierwsze rozdziały filmowej trylogii, czyniąc z niej kinowe doświadczenie daleko wychodzące poza oczekiwania, do jakich przyzwyczaiły odbiorców współczesne produkcje wysokobudżetowe.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Obie "Diuny" cierpią niestety na tym, że decyzje wytwórni oraz ogrom materiałów źródłowych nie pozwoliły Villeneuve'owi zekranizować pierwszej książki Herberta w całości. Skutki podziału na dwie części są odczuwalne (m.in. pod kątem rytmu), aczkolwiek nie deprecjonują pasji i rzemieślniczej pracy, jaką wykonały wszystkie osoby zaangażowane w projekty.
"Diuna: Część trzecia" będzie jeszcze większa i jeszcze ambitniejsza. Na potrzeby finałowej odsłony Villeneuve zatrudnił Linusa Sandgrena, żegnając się tym samym z Greigem Fraserem. Szwedzki operator kręci filmy na taśmach analogowych, robiąc to przeważnie w sposób bardzo ekspresjonistyczny, ale adekwatny do snutych przez filmowców opowieści. W "Wichrowych wzgórzach" Emerald Fennel odnalazł się znakomicie w gilliamowskiej i coppolowskiej konwencji, a musicalowi "La La Land" Damiena Chazelle'a nadał życia, jakie Hollywood wiodło w dobie technikoloru.
Biorąc pod uwagę zmianę na fotelu operatora i zmianę nastroju, a także nadchodzące rozstanie Villeneuve'a z Herbertem, twórcy "Diuny: Części trzeciej" mają wielką szansę na to, by wrócić do domu z dużą liczbą Oscarów. Wystarczy spojrzeć na przykład "Władcy Pierścieni: Powrotu króla", którego Amerykańska Akademia Filmowa nagrodziła 11 statuetkami, w tym w kategorii "najlepszy film". Poprzednie części trylogii adaptującej twórczość J.R.R. Tolkiena – podobnie zresztą jak "Diuna" i "Diuna: Część druga" – też nie były pomijane przez jury.
Oscar w kategorii głównej dla "Powrotu króla" oceniany jest przez miłośników Śródziemia jako nagroda za całokształt dla trylogii. Jeśli w przyszłym roku w Dolby Theatre "Diuna: Część trzecia" zatriumfuje w ten sam sposób, będzie to znak, że Akademia wyraziła uznanie nie tylko dla jednej części, ale i dla całej reszty.
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Czy poznasz oscarowy film po kadrze?
1 / 17 Jak nazywa się ten film? W 1992 roku zdobył Oscara w najważniejszej kategorii.
Fot. materiał prasowy
Kiedy premiera filmu "Diuna: Część trzecia"?
"Diuna: Część trzecia" wyląduje na dużym ekranie 18 grudnia bieżącego roku (tego samego dnia do kin trafi film "Avengers: Doomsday"). Religijna wojna Muad'Diba (SPOILER!) pochłania miliardy istnień. Przepowiedziany "mesjasz naginający czas i przestrzeń" wstępuje na Tron Złotego Lwa, stając się nowym Imperatorem Wszechświata. Paul posiada zdolności jasnowidztwa, dzięki którym dostrzega, że niemalże każda możliwa ścieżka losu prowadzi do apokalipsy.
W obsadzie wyczekiwanego widowiska, u boku Chalameta i Ferguson, wymieniono m.in. Zendayę ("Euforia"), Florence Pugh ("Na wschód od Edenu"), Roberta Pattinsona ("Primetime"), Jasona Momoę ("Supergirl"), Javiera Bardema ("To nie jest kraj dla starych ludzi"), Josha Brolina ("Długi, wrześniowy weekend"), Anyę Taylor-Joy ("Gambit królowej"), Isaacha de Bankolé ("Po drugiej stronie"), Charlotte Rampling ("Nocny portier"). i Léa Seydoux ("Życie Adeli").




