Dom kostka z betonu po przebudowie, z kwadratowymi oknami i przeszkleniem na parterze na poziomie ogrodu, wizualizacja pracowni Też Architekci
Kostka z lat 70. w Koziegłowach po przebudowie. Duże przeszklenie na parterze prowadzi prosto na taras i do ogrodu. Wizualizacja: Rzemiosło Architektoniczne / mat. pracowni Też Architekci

W Koziegłowach pod Poznaniem stała kostka z lat 70., jakich w Polsce są tysiące. Po przebudowie ma 120 m2 wygodnej przestrzeni. Architekci zaczęli jednak od zasypania piwnicy i wycięcia stropu. Co dzięki temu zyskali mieszkańcy?

REKLAMA

W naTemat pisaliśmy już o tym, jak nowoczesna stodoła bez pozwolenia stała się w Polsce domyślnym pomysłem na mały dom. Domy kostki to jej starszy kuzyn, bo też stawiają na prostą bryłę bez wieżyczek, wykuszy i łamanych dachów. Przez lata uchodziły jednak za szare klocki z PRL-u, z którymi nikt nie wiedział, co zrobić. Dziś coraz więcej osób widzi w nich świetną bazę pod przebudowę.

Przebudowa domu kostki zaczęła się od zasypania piwnicy

Projekt nazwany po prostu "Kostka z betonu" przygotowała poznańska pracownia Też Architekci. Dom postawiono według typowego projektu tzw. modernistycznej kostki, a więc na planie zbliżonym do kwadratu i z wysokim, podpiwniczonym parterem. Był to wówczas równie powszechny wzorzec jak czechosłowacki szumperak.

Ten akurat parter leżał niespełna dwa metry nad poziomem terenu. Mieszkańcy chcieli mieć mniej miejsca na graty, ale za to bliżej do ogrodu. Architekci zrobili więc coś, przy czym niejeden właściciel kostki złapałby się za głowę.

"Zdecydowaliśmy się wyburzyć wszystkie istniejące dobudówki, które z czasem 'przyrosły' do głównej bryły, wyciąć istniejący strop pomiędzy piwnicą a parterem, zasypać piwnicę oraz usunąć wewnętrzne ściany działowe" – piszą projektanci w opisie realizacji.

Po wycięciu stropu i zasypaniu piwnicy parter "zjechał" w dół, na wysokość wejścia i ogrodu. Międzynarodowy serwis Designboom zwracał uwagę na to, że nowa strefa dzienna zyskała przy tym wyższe wnętrza. Przy okazji z bryły zniknęło wszystko, co przez dekady do niej doklejono. Architekci wrócili do czystego sześcianu.

Dlaczego wysoki parter w kostce z PRL-u przeszkadza?

Kto bywał w kostce, zna ten układ, a w takich domach mieszkają tysiące Polaków. Do drzwi wchodzi się po schodach, a z salonu ogląda się ogród z góry, prawie jak z pierwszego piętra. Żeby wynieść kawę na trawę, trzeba najpierw zejść schodami w dół.

Właściciele domu w Koziegłowach chcieli właśnie skrócić ten dystans między strefą dzienną a otoczeniem. Piwnica przestała im być potrzebna, a jedynym ustępstwem dla zapasów została niewielka spiżarnia przy kuchni. To rozsądny kompromis w czasach, gdy coraz częściej słychać, że szafki kuchenne to przeżytek.

Przekroje przebudowanego domu kostki z otwartą strefą dzienną na parterze i sypialniami na piętrze, kolaż pracowni Też Architekci
Przekroje domu po przebudowie. Parter z salonem, kuchnią i jadalnią leży na poziomie ogrodu, a na piętrze są sypialnie. Kolaż: Hanna Podladowska / mat. pracowni Też Architekci

Dom kostka po metamorfozie. Beton, bielone drewno i kwadratowe okna

Na parterze jest teraz otwarta przestrzeń dzienna (salon połączony z jadalnią i kuchnią), a obok spiżarnia i łazienka. Na piętrze zmieściły się trzy sypialnie i druga łazienka. Po przebudowie mieszkańcy mają do dyspozycji 120 m2 powierzchni użytkowej.

Każda ze ścian dostała duże okna, dzięki którym światło wpada do środka przez cały dzień. Kwadratowe otwory mają różne rozmiary, a część z nich osadzono w istniejących nadprożach (belka nad oknem, na której opiera się mur), więc architekci wykorzystali stare otwory, zamiast kuć wszystko od nowa.

"Całość utrzymana jest w prostym, surowym charakterze, dominuje tutaj beton i bielone drewno" – opisują autorzy projektu. Ten dom dobrze pokazuje, że modernizacja kostki z lat 70. nie zawsze musi polegać na dokładaniu metrów. O wygodzie decyduje układ, czego przykładem jest też dom 63 m2 bez schodów i korytarzy. Czasem lepiej czegoś się pozbyć, by zyskać o wiele więcej.