stół przygotowany do wizyty duszpasterskiej
Kolęda w październiku i ani grosza do koperty. Decyzja proboszcza zaskoczyła Polskę Fot. TKalinowski / Shutterstock

Zwykle to w połowie stycznia Polacy dopytują sąsiadów na klatce kiedy kolęda. Pewien łódzki proboszcz postanowił wywrócić ten kalendarz do góry nogami i zapukał do drzwi parafian wczesną jesienią. Złośliwi pomyślą, że chodzi o przedświąteczny zastrzyk gotówki, ale duchowny złożył jasną deklarację: kopert nie przyjmuje wcale.

REKLAMA

Trzy minuty przy stole, szybkie pokropienie, koperta w teczce i pęd do kolejnego mieszkania – tak w wielu miejscach wygląda tradycyjna wizyta duszpasterska. Nowy proboszcz z Łodzi uznał, że ma tego dość. Aby z każdym z 6,5 tysiąca parafian porozmawiać bez zegarka w ręku, ruszył w trasę już w pierwszych dniach października.

Złota polska jesień i ksiądz u progu. Niezwykła decyzja łódzkiego proboszcza

Zastąpił wieloletniego proboszcza i od razu zreorganizował życie parafii. Ks. Krzysztof Górski ogłosił, że chce poznać problemy, radości i wyzwania swoich wiernych. Ponieważ ma do odwiedzenia 15 ulic w centrum miasta, zaczął kolędę trzy miesiące przed Bożym Narodzeniem. Łamie tradycję, by uratować jej sens?

Polski rytuał kolędowy od dekad przebiega według tego samego, przewidywalnego schematu. Szybkie trzy minuty na modlitwę, pamiątkowy obrazek, sprawdzenie zeszytu do religii, wręczenie koperty i pęd księdza do sąsiada z naprzeciwka, bo na liście zostało jeszcze pięćdziesiąt mieszkań. W wielu miejscach następują jednak zmiany, coraz więcej księży przychodzi tylko tam, gdzie zostali wcześniej zaproszeni.

Nowy proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju w Łodzi, ks. Krzysztof Górski, postanowił ten skansen rozmontować jeszcze bardziej. W pierwszych dniach października, gdy w sklepach dopiero pojawiają się pierwsze znicze i halloweenowe dynie, duchowny spakował kropidło i ruszył na wizytę duszpasterską do swoich parafian.

Cynicy pytają o kasę, proboszcz odpowiada: zero kopert

Pierwsza reakcja internetu i części złośliwych obserwatorów na informację o październikowej kolędzie była łatwa do przewidzenia: "Pewnie pod koniec roku budżet parafii się nie spina", "Inflacja przycisnęła, to trzeba szybciej zebrać datki".

Gdy jednak wczytać się w oficjalny komunikat ks. Górskiego opublikowany w mediach społecznościowych parafii, wyłania się obraz dokładnie odwrotny. Nowy proboszcz (objął urzędowanie w sierpniu 2026 roku, zastępując ks. kan. Edwarda Półtoraka) zapowiedział kategorycznie, że podczas tegorocznej kolędy nie przyjmie od wiernych ani jednego grosza.

"Nie chcę, żeby było to tylko krótkie spotkanie. Chcę poświęcić Wam dużo czasu – porozmawiać, posłuchać, dowiedzieć się, czym żyjecie, co jest dla Was ważne, co Was cieszy i z czym się zmagacie. Najważniejsze są dla mnie rozmowa i budowanie relacji" – napisał do mieszkańców ks. Krzysztof Górski.

Odcięcie wątku finansowego od wizyty duszpasterskiej to posunięcie, o którym w polskim Kościele mówi się od lat, ale wciąż niewielu duszpasterzy ma odwagę wprowadzić je w życie na taką skalę.

Pieniądze są bowiem w polskim Kościele tematem nieustannych napięć. Jak wyliczano, pogrzeb "co łaska" potrafi kosztować grube tysiące – rekordziści żądali nawet 6 tys. zł, przy średniej krajowej na poziomie ok. 1120 zł.

Postawa łódzkiego proboszcza brzmi znajomo w kontekście innej głośnej sprawy. W bitwie o księdza Józefa parafianie z Grojca zablokowali kościół, by bronić duszpasterza, który – jak podkreślali – nie pobierał opłat od najuboższych.

Matematyka duszpasterska: 6,5 tysiąca ludzi w centrum Łodzi

Decyzja o wystartowaniu z wizytami duszpasterskimi na początku października nie jest wyłącznie romantycznym zrywem. Parafia NMP Królowej Pokoju leży w samym sercu Łodzi i liczy dwa razy więcej parafian, niż statystyczna polska średnia. Oczywiście są i większe, liczące nawet kilkanaście tysięcy ludzi.

Ale skoro proboszcz chce porozmawiać dłużej, musi dać sobie na to zadanie kilka miesięcy.

Pogoda w tym roku mu zresztą sprzyja. Najnowsza prognoza pogody na jesień 2026 wskazuje, że październik ma przebiegać zgodnie z normą wieloletnią, a dopiero listopad i grudzień wyraźnie rozminą się z typowymi wartościami temperatur.

Trzydziestolecie z nową energią

Eksperyment z październikową kolędą zbiega się z wyjątkowym momentem w historii łódzkiej wspólnoty. Parafia Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju obchodzi właśnie 30-lecie swojego istnienia. Sama budowa świątyni była drogą przez mękę – trwała aż 15 lat i zakończyła się oficjalnie w 2016 roku.

Po latach budowania murów z cegieł, nowy proboszcz postanowił najwyraźniej zająć się budowaniem relacji z ludźmi.

Kontakt zamiast rutyny. Tego ludziom brakuje

Taka zmiana podejścia może mieć realne znaczenie. W czasach, gdy 70 procent gmin wyludnia się, a koszty ich utrzymania rosną, a w wielu miejscach zostają głównie seniorzy, rozmowa z duszpasterzem bywa jedną z nielicznych okazji do kontaktu z drugim człowiekiem.

Z drugiej strony Kościół mierzy się z coraz głośniejszymi aferami, które odstręczają wiernych. Wystarczy przypomnieć, jak parafianie przekonywali, że proboszcz terroryzuje miasto w Pacanowie, i domagali się jego odwołania – bezskutecznie przez wiele miesięcy.

Reakcje mieszkańców pokazują, że zmiana klimatu wokół kolędy była wyczekiwana od dawna. I choć widok księdza z kolędą w październikowym słońcu wciąż może zaskakiwać, to ten rodzaj zaskoczenia polskiemu Kościołowi przydałby się znacznie częściej.