
Od dziś (12 października) do piątku (16 października) na Mazowszu mogą wyć syreny alarmowe, a alert RCB dotarł już do telefonów mieszkańców. W Wałbrzychu i powiecie wałbrzyskim syreny sprawdzą jeszcze dziś, przez 8,5 godziny. Sygnał ćwiczebny ma jedną cechę, po której łatwo go odróżnić od prawdziwego alarmu.
Ćwiczenia Syrena-26 mają potrwa pięć dni. Pierwsza próba odbyła się w Warszawie dziś po godz. 9:00. Jak wynika z komunikatu Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, testowy sygnał to ciągły dźwięk trwający 1 minutę. Prawdziwy alarm brzmi inaczej, bo ogłasza się go 3-minutowym dźwiękiem modulowanym, a odwołuje 3-minutowym dźwiękiem jednostajnym.
Syreny alarmowe na Mazowszu. To tylko ćwiczenia
"Prosimy o zachowanie spokoju oraz niepodejmowanie żadnych działań" – czytamy w komunikacie urzędu. Tę samą prośbę mieli alert RCB, który kończy się słowami "Zachowaj spokój". Sygnały mają sprawdzić działanie systemu alarmowania i ostrzegania ludności oraz wewnętrzne procedury reagowania.
Zobacz także
Wałbrzych ma własny test. Alert RCB wysłany w niedzielę (11 października) do mieszkańców miasta i powiatu wałbrzyskiego (woj. dolnośląskie) zapowiadał trening systemu alarmowania z wykorzystaniem syren w godz. 8:00-16:30.
Podobnie było w grudniu 2025 roku, gdy w czasie ćwiczeń Syrena-25 pisaliśmy, że syreny alarmowe wyją od rana. Więcej o sygnałach i zachowaniu w sytuacjach kryzysowych jest w Poradniku Bezpieczeństwa.
Syreny w Warszawie wzbudziły emocje w sieci
Pierwszy test w stolicy szybko trafił na X, a reakcje były skrajne. Część internautów potraktowała go z humorem. "Wstałem, ale co to za wstanie, jak cię budzą syreny" – ironizuje jeden z nich.
Inni są wyraźnie wkurzeni. "Kilka minut uciążliwego wycia, świdrującego w głowie, pracować nie można. Rozumiem, że po prostu trzeba wzmacniać nastrój ogólnej grozy" – pisze publicysta Łukasz Warzecha.
Pojawiają się też zarzuty o sens samych ćwiczeń. "Testują syreny. Oczywiście tylko je. Bo nie ćwiczą ewakuacji, mobilizacji, nie weryfikują stanu punktów schronienia" – argumentuje użytkownik X. A kolejny przewiduje najgorsze: "Jak kiedyś te syreny będą faktycznie potrzebne, to nikt nie zareaguje!".
Czy takie testy są potrzebne? Tak, bo z syreną jest jak z próbną ewakuacją. Nikt jej nie lubi, ale lepiej sprawdzić, czy działa, zanim przyjdzie realne zagrożenie. Pod koniec lipca, gdy syreny zawyły nad Lubelszczyzną, mieszkańcy nie dostali alertu RCB, a ze snu wyrwał ich właśnie dźwięk alarmu.
Jak brzmią prawdziwe sygnały alarmowe i co robić po ich usłyszeniu?
Oprócz sygnału ogłaszającego i odwołującego alarm jest jeszcze trzeci, dla strażaków (trzykrotnie powtarzany, wzrastający i opadający dźwięk z 30-sekundowymi przerwami). Po usłyszeniu prawdziwego alarmu trzeba zachować spokój i szukać oficjalnych informacji.
"Jeżeli usłyszysz dźwięk syreny alarmowej, włącz radio lub telewizor na lokalną stację, słuchaj komunikatów o zagrożeniu i postępuj zgodnie z poleceniami" – wskazuje MSWiA. Warto też sprawdzić, gdzie są domownicy, i ich ostrzec.
Gdy nie ma schronu, obowiązuje zasada dwóch ścian. Chodzi o miejsce w budynku bez okien, oddzielone od elewacji co najmniej dwiema grubymi, pełnymi ścianami, na przykład łazienkę, wewnętrzny korytarz albo klatkę schodową. Jeśli alarm zastanie nas na zewnątrz, najlepsza jest najniższa kondygnacja budynku, garaż podziemny, tunel lub przejście podziemne.






