
Rosyjskie uderzenia na Ukrainę postawiły polskie służby w stan podwyższonej gotowości, ale tym razem spore zamieszanie wywołał sam alert RCB. Ostrzeżenie miało trafić do mieszkańców Lubelszczyzny, tymczasem telefony zaczęły wibrować na drugim krańcu Polski.
"UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów" – taka wiadomość miała trafić do mieszkańców na terenie województwa lubelskiego w związku z kolejnymi działaniami Rosji.
Miała, bo jak donoszą internauci tłumnie komentujący wpis Rządowego Centrum Bezpieczeństwa na X i na Facebooku, alert trafił nie tam, gdzie trzeba.
Zamiast na granicę z Ukrainą alert skierowano na zachód
W sieci błyskawicznie zaczęły pojawiać się komentarze sugerujące, że zamiast do mieszkańców na terenie województwa lubelskiego, alert trafił do osób przebywających w województwie lubuskim. Niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych zarzekają się, że otrzymali alerty także na terenie województw dolnośląskiego i wielkopolskiego. W niektórych przypadkach do komentarzy dołączane były zrzuty ekranu, które faktycznie wskazują na to, że po stronie RCB doszło do nie lada pomyłki.
"Lublin Lubin, lubelskie lubuskie, co to za różnica" – drwią internauci. Komentujący przypominają, że "w razie problemów z mapą, lubuskie i lubelskie to przeciwne strony kraju". Pojawiły się także wyzwiska, w tym "gamonie", a także wezwania do dymisji polityków.
Jednocześnie wiele osób z województwa lubelskiego wskazuje, że w ogóle nie dotarł do nich alert RCB. Może to jednak wynikać po prostu z technologicznych ograniczeń (przykładowo tego, że alerty RCB nie obsługują standardu Cell Broadcast).
RCB przyznaje się do błędu
Po około 30 minutach Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przekazało, że faktycznie doszło do błędnej wysyłki alertu. "Wiadomość przeznaczona dla osób przebywających na terenie województwa lubelskiego została omyłkowo skierowana do odbiorców w województwie lubuskim" – przekazało RCB.
"Ostrzeżenie zawarte w tej wiadomości dotyczyło województwa lubelskiego. Skierowanie jej do odbiorców w województwie lubuskim było błędem po stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa" – czytamy w dalszej części komunikatu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
RCB przyznaje, że błędne skierowanie ostrzeżenia mogło wywołać niepokój i skłonić mieszkańców do podjęcia działań ochronnych. Przedstawiciele organu przeprosili wszystkich odbiorców błędnie wysłanych wiadomości za pomyłkę, niepokój i utrudnienia, które mogła ona spowodować.
Alerty RCB regularnie podrywają na nogi mieszkańców województwa lubelskiego
Tereny województwa lubelskiego i województwa podkarpackiego są szczególnie narażone na skutki rosyjskich ataków na Ukrainę. Ostatnio byliśmy świadkami ostrzałów przygranicznej infrastruktury (w tym stacji benzynowej), a w lipcu pod Lublinem spadł uzbrojony pocisk, który pozostawił krater o średnicy 10 metrów.
"Województwo lubelskie ze względu na położenie przy wschodniej granicy ma szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa Polski" – zwracał uwagę szef MON we wpisie na X na godzinę przed feralnym alertem.
Polityk zapewnia, że działa dalej na rzecz regionu, wyszczególniając poszczególne lokalizacje, w których planowane są inwestycje i formowanie oddziałów. Mowa tu o Sobieszynie, gdzie znajdzie się baza szkolenia lotniczego Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie, Poniatowej i Biłgoraju, w których ulokowane zostaną jednostki 18. Brygady Zmotoryzowanej, Świdniku z planowaną bazą lotnictwa śmigłowcowego Wojsk Lądowych i Łukowie, w którym formowana będzie jednostka systemów bezzałogowych.






