mężczyzna z nożem na chodniku
Jak zachować się w sytuacji zagrożenia i jakich błędów unikać w starciu z osobą uzbrojoną w nóż? Fot. Shutterstock

– Głupotą jest próba wykonywania efektownych technik, których nie mamy wytrenowanych, a które widzieliśmy kiedyś na kursie czy filmiku. Próby rozbrojenia lub obezwładnienia napastnika w taki widowiskowy sposób najczęściej się nie udają – ostrzega Tomasz Pieńkowski, instruktor samoobrony i sportów walki. Wyjaśnia, jak zachować się w sytuacji zagrożenia i jakich błędów unikać w starciu z osobą uzbrojoną w nóż.

REKLAMA

Ataki z użyciem noża, niebezpieczne incydenty w przestrzeni publicznej i doniesienia o kolejnych aktach przemocy sprawiają, że coraz częściej zadajemy sobie pytanie: co zrobić, gdy zagrożenie pojawi się tuż obok nas? O tym, jak zachować się w starciu z uzbrojonym napastnikiem, jakich błędów unikać i co może zrobić zwykły człowiek w sytuacji zagrożenia, rozmawiamy z instruktorem samoobrony.

Aleksandra Tchórzewska: Idę chodnikiem i nagle widzę, że ktoś wyciąga nóż. Co powinnam zrobić w pierwszej chwili?

Tomasz Pieńkowski, instruktor samoobrony i sportów walki: Uciekać. Jak najszybciej i jak najdalej. Trzeba znaleźć bezpieczne miejsce i się schować.

Nie próbujemy rozmawiać? Negocjować, jakoś załagodzić sytuację?

Absolutnie nie. Próba dyskusji daje napastnikowi czas na zaplanowanie i przeprowadzenie ataku. Podstawowa zasada brzmi: uciekaj. Ale uwaga – to sprawdza się w sytuacji, gdy bronimy wyłącznie siebie. 

Sprawa komplikuje się, gdy jesteśmy z dzieckiem albo znajomym, który nie zdoła uciec. 

Załóżmy więc, że idę z babcią. Nie mam szans na szybką ucieczkę. Co wtedy?

Wtedy sytuacja staje się znacznie trudniejsza. Wiele zależy od intencji człowieka z nożem. Jeśli to napad rabunkowy i napastnik żąda portfela czy telefonu, najbezpieczniej jest nie ryzykować zdrowia dla rzeczy materialnych. Po oddaniu tego, czego żąda, gdy tylko będzie to bezpieczne, należy się oddalić i wezwać policję.

Gorzej, jeśli trafimy na kogoś, kto chce zrobić krzywdę. Jeśli nie możemy uciec, a musimy chronić drugą osobę, nie ma prostego rozwiązania. Bezpośrednia konfrontacja z kimś uzbrojonym w nóż jest skrajnie niebezpieczna.

A co może zrobić laik w takiej chwili? Może jakiś prosty chwyt z samoobrony?

Z chwytami jest tak, że żeby je zastosować, trzeba zmniejszyć dystans, a w starciu z osobą uzbrojoną w nóż jest to skrajnie niebezpieczne. Przede wszystkim staramy się więc utrzymać odległość. Jeśli mamy przy sobie torebkę czy plecak, możemy spróbować wykorzystać je jako osłonę. Najważniejsze, żeby zyskać czas i znaleźć możliwość ucieczki.

A co ze sprzętem obronnym?

Sugerowałbym nosić przy sobie gaz obronny. Jego użycie może utrudnić napastnikowi dalsze działanie i dać nam cenny czas na ucieczkę. Nie można jednak zakładać, że zadziała w każdej sytuacji, dlatego najważniejsze pozostaje oddalenie się od zagrożenia.

Przypominają mi się od razu te wszystkie memy o kobietach, które w obliczu zagrożenia gorączkowo szukają gazu na dnie torebki, wyciągając po kolei szminkę, lusterko, dokumenty, portfel i dopiero na końcu gaz…

To są realia, to prawda. Wydaje mi się jednak, że żyjemy w czasach, w których bezpieczeństwo powinno być traktowane poważnie. Jeśli nosimy przy sobie taki sprzęt, powinien być łatwo dostępny, na przykład w kieszeni, a nie zakopany na dnie torebki.

Dzisiaj w redakcji zastanawialiśmy się, czy powinniśmy bronić się nożem przed nożownikiem. A może wszyscy powinniśmy teraz nosić noże do obrony?

Nie ma takiej opcji. To byłaby tak zwana solówka. Nie sądzę, żeby obrona nożem przed kimś, kto również ma nóż, miała duże szanse powodzenia.

A jeśli nie możemy uciec i dochodzi do bezpośredniego starcia?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nie ma jednej techniki, która zagwarantuje nam bezpieczeństwo. Jeśli nie możemy się oddalić, sytuacja staje się skrajnie niebezpieczna. Trzeba wykorzystać każdą okazję, by przerwać kontakt i uciec.

Które obrażenia mogą być wtedy szczególnie groźne?

Brzuch i klatka piersiowa to duże obszary ciała, dlatego mogą stać się celem ataku. W czasie szarpaniny łatwo też o rany rąk i nóg. Mogą być głębokie, powodować znaczną utratę krwi i wymagać poważnego leczenia, ale wiele z nich udaje się wyleczyć.

Cios w brzuch lub klatkę piersiową może mieć jeszcze poważniejsze konsekwencje, ponieważ nóż może uszkodzić narządy wewnętrzne albo duże naczynia krwionośne. Takie obrażenia mogą prowadzić do krwotoku zagrażającego życiu.

A co, jeśli dopadną nas stres i adrenalina? Czy w takich chwilach ludzie popełniają poważne błędy?

Tak, i to nie tylko podczas starcia z kimś uzbrojonym w nóż. Dlatego polecam, są treningi ze sparingami – oczywiście nie na śmierć i życie. Kiedy człowiek oswoi się ze stresem związanym z walką, jest lepiej przygotowany do reakcji w sytuacji zagrożenia.

Czyli poleca pan zapisać się na kurs samoobrony?

Na pewno warto, ale słowo "kurs" brzmi trochę zbyt optymistycznie. Chodzi o regularne treningi i powtarzanie ćwiczeń. Na kursie trwającym tydzień czy dwa pozna pani kilka technik, ale może je pani później zapomnieć i w sytuacji zagrożenia nie umieć ich zastosować. 

To może efektownie wyglądać i można się tym pochwalić przed koleżankami, ale w sytuacji konfrontacji liczą się odruchy wypracowane podczas sparingów. Potrzebna jest pamięć mięśniowa – dany ruch trzeba powtórzyć setki razy.

Ciąg dalszy tekstu poniżej

Miał pan kiedyś niebezpieczną sytuację?

Miałem. Oprócz tego, że jestem instruktorem, jestem też mundurowym. Jako mundurowy nie mam jednak tego komfortu, żeby bronić tylko siebie. Muszę stosować techniki, które pozwalają mi chronić także innych, za których odpowiadam. Ale mam też mniej pewne lub bardziej skuteczne środki do obrony.

Co według pana jest największą głupotą i najgroźniejszym mitem, jeśli chodzi o obronę przed nożownikiem?

Głupotą jest próba wykonywania efektownych technik, których nie mamy wytrenowanych, a które widzieliśmy kiedyś na kursie czy filmiku. Próby rozbrojenia lub obezwładnienia napastnika w taki widowiskowy sposób najczęściej się nie udają. To nie znaczy, że nie należy uczyć się technik obronnych – wręcz przeciwnie. 

Chodzi jednak o to, że dopiero regularny trening pozwala wypracować odruchy, które mogą pomóc w realnej sytuacji. Nawet wtedy nie ma gwarancji, że uda nam się obronić przed osobą uzbrojoną w nóż.

Chciałam zapytać o inną sytuację. Widzimy kogoś z nożem w przestrzeni publicznej. Ta osoba jeszcze nikogo nie atakuje i nie jest bardzo blisko, ale jej zachowanie już budzi nasz niepokój. Jak zareagować, żeby zadbać o bezpieczeństwo swoje i innych?

Jeśli jesteśmy w obiekcie chronionym, na miejscu powinna być ochrona. Może zareagować szybciej niż policja, bo jest na miejscu, choć oczywiście różnie z tym bywa. Przede wszystkim zadbajmy o dystans i spróbujmy oddalić się od tej osoby. Zagrożone mogą być też inne osoby w pobliżu. Nie przewidzimy, kogo napastnik zechce zaatakować, ale jeśli w pobliżu są dzieci lub osoby starsze, możemy ostrzec je przed zagrożeniem i zachęcić, żeby się oddaliły.

Wszystko zależy od motywacji tego człowieka. Kiedyś ataki z użyciem niebezpiecznego narzędzia miały przeważnie podłoże rabunkowe. Teraz coraz częściej zdarza się, że ktoś atakuje zupełnie przypadkowe osoby.

Tomasz Pieńkowski

instruktor samoobrony i sportów walki

Mieliśmy zresztą niedawno głośny przypadek w szkole. To był oczywiście dzieciak, żaden zawodowiec, ale właśnie na tym polega ten mechanizm. Napastnik może zaatakować przypadkową osobę, często wybierając kogoś, kogo uważa za łatwiejszy cel. Dlatego szczególnie narażone mogą być osoby starsze, dzieci, osoby chore czy z niepełnosprawnościami.

Gdzieś przeczytałam, że jeśli ktoś wyciąga nóż, to nie próbuje zastraszyć, tylko od razu chce zaatakować. Zgadza się pan z tym?

Nie, absolutnie. Wszystko zależy od motywacji. Zdarzają się bezpośrednie ataki, bez wcześniejszego zastraszania, ale są też sytuacje, w których ktoś grozi nożem podczas rabunku. Chce, żeby ofiara oddała mu pieniądze, telefon czy portfel. W takim przypadku nóż może służyć przede wszystkim do zastraszenia. Nie oznacza to jednak, że sytuacja jest bezpieczna – nie da się mieć pewności, jak zachowa się napastnik.

A co z kontaktem wzrokowym? Patrzeć napastnikowi w oczy czy lepiej tego unikać, żeby go nie rozjuszyć?

Przede wszystkim trzeba obserwować tę osobę i zwracać uwagę na to, co robi, szczególnie na ruchy rąk. Nie zakładałbym jednak, że sam kontakt wzrokowy powstrzyma napastnika. Najważniejsze jest zachowanie dystansu, jeśli to możliwe, i szukanie sposobu na bezpieczne oddalenie się.

A jeśli już na nas biegnie z nożem? Chwytać go za rękę i próbować wytrącić nóż?

Przede wszystkim trzeba próbować uciekać, jeśli tylko mamy taką możliwość. Bezpośrednia konfrontacja z osobą uzbrojoną w nóż jest skrajnie niebezpieczna. Nie ma jednej prostej techniki, która zagwarantuje bezpieczeństwo.

 Jeśli nie możemy się oddalić, sytuacja staje się znacznie trudniejsza i wiele zależy od okoliczności. Dlatego nie warto traktować chwytów pokazywanych na filmach jako sprawdzonego sposobu na obronę przed nożem.

Czy krzyczenie może przestraszyć albo zdenerwować napastnika?

To zależy od jego motywacji, psychiki, a przede wszystkim od okoliczności. Jeśli krzyczymy w zatłoczonym miejscu, gdzie ktoś może nas usłyszeć, możemy zwrócić uwagę otoczenia i zwiększyć szansę na uzyskanie pomocy. Nie da się jednak przewidzieć, jak zareaguje napastnik. Najważniejsze jest wykorzystanie każdej bezpiecznej możliwości oddalenia się i wezwania pomocy.

A co z odwracaniem uwagi napastnika w rodzaju: "Patrz, ptaszek leci!"?

W niebezpiecznej sytuacji każda szansa na ucieczkę jest cenna. Może się zdarzyć, że napastnik rzeczywiście na chwilę odwróci uwagę i zyskamy czas, żeby się oddalić. Trzeba jednak ocenić sytuację, bo taka próba może się nie udać, a wtedy tylko pogorszymy swoje położenie.

Załóżmy inną sytuację: ktoś atakuje mnie nożem, a obok jest świadek. Jak powinien pomóc? Ryzykować własne życie i podchodzić do napastnika czy ograniczyć się do wezwania policji? Co powinien zrobić, gdy widzi, że ktoś rzuca się na drugiego człowieka?

Od strony prawnej każdy ma obowiązek udzielić pomocy w określonych sytuacjach, ale nie oznacza to, że musi narażać własne życie. Wezwanie policji lub innych służb, zaalarmowanie ochrony czy przywołanie dodatkowej pomocy może być bardzo ważne.

Tylko czy to panią w tej chwili obroni? Tego nie jestem pewien.

Jeśli chodzi o aspekt etyczny, to osoba, która widzi bezpośredni atak, może próbować pomóc. Wiele zależy jednak od sytuacji i możliwości świadka. Nie każdy ma umiejętności, które pozwolą mu bezpiecznie interweniować, a wejście w bezpośrednią konfrontację z napastnikiem uzbrojonym w nóż może skończyć się kolejnymi obrażeniami. Jeśli można pomóc bez zbliżania się do napastnika – na przykład wezwać służby, zaalarmować innych albo wskazać im, gdzie doszło do ataku – warto to zrobić.

Jeśli uda nam się przełamać paraliż wywołany stresem, łatwiej będzie podjąć działanie. Chęć obrony człowieka, który jest w niebezpieczeństwie, jest czymś ludzkim i naturalnym. Nie oznacza to jednak, że zawsze najlepszym rozwiązaniem jest bezpośrednia konfrontacja.

Oczywiście trzeba ocenić sytuację i własne możliwości. Nie wiemy, jakie zamiary ma napastnik ani czy sytuacja jeszcze się zaostrzy. Dlatego najważniejsze jest, żeby pomoc nie zwiększyła liczby osób poszkodowanych. Można działać zdecydowanie, a jednocześnie rozsądnie oceniać ryzyko.

Czy nóż rzeczywiście jest jedną z najgroźniejszych broni, z jakimi możemy się zetknąć?

Nóż może spowodować ciężkie obrażenia, trwałe okaleczenie, a nawet śmierć. Uderzenie pałką, kijem bejsbolowym czy kastetem również może być śmiertelne, ale nóż stwarza szczególne zagrożenie. Rana kłuta może uszkodzić narządy wewnętrzne lub naczynia krwionośne. Nawet jeśli nie zostanie uszkodzone serce, płuco czy wątroba, może dojść do poważnego krwotoku. Bez szybkiej pomocy poszkodowany może się wykrwawić.

Oczywiście, gdybyśmy porównali nóż z mieczem, który ma większy zasięg, zagrożenie wyglądałoby inaczej. Nóż jest jednak łatwo dostępnym przedmiotem, którym można zadać bardzo poważne obrażenia.

Istnieje w ogóle niezawodny sposób obrony przed nożownikiem?

Tak jak mówiłem: ucieczka.

Groźby i informacje o planowanych atakach należy zgłaszać Policji, a w sytuacji bezpośredniego zagrożenia dzwonić pod numer 112. Nielegalne i szkodliwe treści internetowe można zgłaszać do Dyżurnet.pl.

Wsparcie psychologiczne: 116 111 – dla dzieci i młodzieży, 116sos.pl – dla dorosłych.