policja
Na plaży w Karwii znaleziono obiekt przypominający drona Fot. Shutterstock / Zdjęcie poglądowe

Wieczorny spacer brzegiem Bałtyku zakończył się alarmem dla służb. Na plaży w Karwi w powiecie puckim znaleziono obiekt przypominający drona. Teren został zabezpieczony, powiadomiono prokuraturę, wojsko i saperów. Pierwsze, nieoficjalne ustalenia mediów mówią o tym, że jest to sprzęt polskiego wojska.

REKLAMA

Służby zostały zaalarmowane we wtorek wczesnym wieczorem (13 października). Około godziny 18:20 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Pucku otrzymał zgłoszenie o nietypowym znalezisku na plaży w Karwi – przypadkowy spacerowicz trafił na obiekt częściowo zakopany w piasku, wyglądem przypominający drona.

Tajemnicze znalezisko na plaży w Karwii. "Obiekt przypominający drona"

– Na miejsce skierowano policjantów. O zdarzeniu powiadomiono prokuraturę oraz właściwe służby. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren i wyjaśniają okoliczności zdarzenia – przekazała asp. Agnieszka Selewska, oficer prasowa KPP w Pucku, cytowana przez TVN24.

Informację potwierdził również młodszy kapitan Maciej Kuptz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pucku. – Strażacy są na miejscu, ale wyłącznie jako służba pomocnicza, oświetlając teren – poinformował.

Podpułkownik Dariusz Rozkosz, rzecznik prasowy Żandarmerii Wojskowej, potwierdził, że ujawniono "fragmenty bezzałogowego statku powietrznego". Znalezisko nie należy do małych. Jak podaje RMF FM, obiekt mierzy około dwóch metrów długości. Policjanci nie ryzykowali i natychmiast uruchomili procedury. O sprawie zawiadomiono saperów i wojsko, na miejsce skierowano też policyjnych kontrterrorystów, a informacja trafiła również do prokuratury.

Pierwsze nieoficjalne informacje mogą jednak uspokajać. "Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, wszystko wskazuje na to, że to maszyna polskiego wojska, ale to będzie musiało zostać jeszcze potwierdzone przez służby oraz armię" – podaje rozgłośnia.

W ubiegłym miesiącu rosyjski dron pod Jarosławcem

Sprawa z Karwi budzi niepokój także dlatego, że to niepierwszy taki przypadek nad polskim morzem w ostatnim czasie. W połowie września wojsko wyłowiło z Bałtyku bezzałogowiec w rejonie plaży w Rusinowie koło Jarosławca. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował wówczas, że według wstępnych oględzin to wojskowy dron pochodzący z Rosji.

Rzecznik Dowództwa Operacyjnego wskazywał, że był to dron typu Gerbera, który najprawdopodobniej przydryfował do brzegu. Miejsce zostało zabezpieczone, a sprzęt trafił do szczegółowej ekspertyzy wojskowych biegłych.

Incydent pod Jarosławcem wpisywał się w szerszy obraz rosnącej aktywności rosyjskich bezzałogowców w rejonie Bałtyku i wzdłuż wschodniej flanki NATO. Dlatego każde kolejne znalezisko na wybrzeżu jest dziś traktowane z najwyższą powagą.

Policja przy podobnych zdarzeniach konsekwentnie apeluje: w razie zauważenia czegokolwiek, co może przypominać fragmenty drona, nie należy się zbliżać, tylko od razu powiadomić służby pod numerem alarmowym 112.