Policja, Rumunia, służby specjalne
Drony naruszyły przestrzenie powietrzne nad dwoma państwami NATO Fot. Shutterstock.com / Mircea Moira

W wyniku zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę w dwóch krajach NATO naruszona została przestrzeń powietrzna. W Estonii przez dwa drony ogłoszono alarmy o potencjalnym zagrożeniu z powietrza, natomiast w Rumunii mieszkaniec odnalazł bezzałogowiec z ładunkiem wybuchowym.

REKLAMA

W nocy z poniedziałku na wtorek Rosja przeprowadziła szeroko zakrojony atak rakietowy na terytorium Ukrainy. Z informacji przekazanych przez władze Kijowa, który stanął w ogniu, wynika, że w samej stolicy zginęło co najmniej 12 osób. Rosyjska armia wykorzystała w operacji zarówno bezzałogowce, jak i pociski balistyczne, uderzając również w inne regiony kraju. Ten zmasowany ostrzał poskutkował naruszeniem przestrzeni powietrznej aż dwóch państw należących do NATO.

Poderwane myśliwce i alarm w Estonii

Jak informuje estoński serwis ERR, pomiędzy godziną 3:00 a 4:00 rano we wtorek, w ośmiu regionach kraju rozesłano do mieszkańców ostrzeżenia o zagrożeniu z powietrza. W odpowiedzi na sytuację, stacjonujące w bazie Ämari tureckie myśliwce, pełniące misję rotacyjną NATO, zostały błyskawicznie poderwane do lotu. Nie był to zresztą pierwszy raz, gdy Estonia musiała reagować na zagrożenie ze wschodu, ponieważ już wcześniej rosyjskie myśliwce nad krajem NATO leciały w stronę stolicy tego kraju.

Dowódca estońskich sił powietrznych, generał brygady Riivo Valge, cytowany przez serwis ERR, opisał dokładny przebieg wydarzeń i działania wojska. – Niestety, około 3 nad ranem jeden z tych dronów skierował się w stronę Narwy (na granicy z Rosją – red.) i w rezultacie wydaliśmy ostrzeżenie dla ludności. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy, było aktywowanie naszych jednostek obrony powietrznej na ziemi, a zaraz po tym z bazy Ämari wystartowały myśliwce – przekazał wojskowy.

Ostatecznie pierwsza z maszyn nie wleciała w estońską przestrzeń i zawróciła na wschód, jednak stosowne komunikaty i tak trafiły do mieszkańców przygranicznych prowincji. Jak się okazało, nie był to jednak jedyny incydent tej nocy.

– Około pół godziny później miał miejsce kolejny incydent z udziałem drona w południowo-wschodniej Estonii. Przekroczył on estońską granicę i pozostawał blisko strefy przygranicznej. Jednak jego zachowanie było nieprzewidywalne, a przypominam, że tuż za naszą granicą było jeszcze więcej tych dronów – relacjonował Valge.

W związku z tym zdarzeniem Siły Obronne wydały kolejny alert, tym razem dla południowej części państwa. Wojskowy podkreślił, że drony ostatecznie nie spadły na terytorium Estonii, a przed godziną 5:00 rano sytuacja po drugiej stronie granicy całkowicie się uspokoiła, co pozwoliło służbom na odwołanie alarmów. Bałtyccy sąsiedzi mieli mniej szczęścia, ponieważ jeszcze kilka miesięcy wcześniej rosyjskie drony spadły w nocy na Łotwę.

Znalezisko na rumuńskim polu

Do groźnej sytuacji doszło także w Rumunii. Jak wskazuje rumuński portal Digi24, tamtejszy mieszkaniec znalazł uszkodzonego drona na polu nieopodal miejscowości Viisoara. Jest to teren zlokalizowany w odległości zaledwie około 30 kilometrów od granicy z Mołdawią. Zresztą to również nie pierwszy raz, kiedy dron przebił się nad NATO właśnie w Rumunii.

Na miejsce natychmiast wezwano specjalistów. Z ustaleń ekspertów rumuńskiej agencji wywiadowczej (SRI) wynikało, że we wnętrzu odnalezionej maszyny wciąż znajdowały się materiały wybuchowe. Z tego powodu powołane służby podjęły decyzję o zabezpieczeniu terenu i przeprowadzeniu detonacji, co potwierdzają źródła portalu Digi24. W wyniku incydentu nie odnotowano żadnych ofiar ani zniszczeń. Służby wciąż ustalają, skąd dokładnie przyleciał dron i w jaki sposób znalazł się w tej okolicy.

Należy przypomnieć, że Rumunia bezpośrednio graniczy z ukraińskim obwodem odeskim, który był jednym z głównych celów nocnego uderzenia ze strony Rosji. Podczas tych działań uszkodzona została między innymi międzynarodowa przeprawa promowa w Orliwce, znajdująca się tuż przy samej granicy z Rumunią.