
George R.R. Martin jest jednym z tych pisarzy, których fani traktują jako autorytety nie tylko w dziedzinie literatury. Autor "Pieśni lodu i ognia" – podobnie zresztą jak mistrz grozy, Stephen King – chętnie dzieli się z czytelnikami swoimi opiniami na temat filmów i seriali. Amerykański fantasta uwielbia western, który trzyma wysoki poziom nawet po dwóch dekadach od premiery.
George R.R. Martin dzielił się już z fanami listą 10 najlepszych filmów fantasy, a także chętnie chwalił produkcje podbijające w ostatnich latach streaming. Twórca uniwersum Westeros, dzięki któremu mogliśmy obejrzeć na małym ekranie "Grę o tron", "Ród smoka" i "Rycerza Siedmiu Królestw", dawniej regularnie zamieszczał na swoim blogu – o wymownej nazwie Not a Blog – wpisy, w których dzielił się z odbiorcami przemyśleniami na temat nowości kinowych oraz telewizyjnych. Miłośnicy cyklu "Pieśń lodu i ognia" polegają na jego opiniach, traktując je jako drogowskaz.
W postach zamieszczanych przez pisarza fantastyki często przewijał się tytuł serialu westernowego z lat 2004–2006, który do dziś cieszy się ogromnym uznaniem zarówno w gronie krytyków, jak i widzów. Dla Martina ma on takie samo popkulturowe znaczenie jak "Sześć stóp pod ziemią" (serial z najlepszym finałem w historii), "Mad Men" oraz "Breaking Bad".
George R.R. Martin uwielbia "Deadwood". To kultowy western, od którego nie da się oderwać
Emitowany w latach 2004-2006 "Deadwood" HBO to western, którego akcja rozgrywa się w prawdziwym miasteczku u podnóży Black Hills tuż po aneksji Dakoty Południowej w 1876 roku. Losy bohaterów kręcą się wokół gorączki złota, która przyczyniła się do zasiedlania nowych terenów Ameryki Północnej. Serial ukazuje, jak tytułowe miejsce przeistacza się z niewielkiego obozowiska w legendę pogranicza, która dziś uchodzi za zabytek narodowy. W XIX wieku przez stolicę hrabstwa Lawrence przewijali się słynni pionierzy, stróże prawa oraz potentaci biznesowi. Deadwood było również zagłębiem przestępczości.
Seth Bullock rezygnuje ze stanowiska marszałka Montany, by założyć firmę w obozie górników w Deadwood. Musi ubić interes z wpływowym właścicielem The Gem Saloon, Alem Swearengenem. W tym samym czasie w okolicy pojawia się legendarny rewolwerowiec Dziki Bill Hickok w towarzystwie gawędziarki Calamity Jane i poszukiwacza Charliego Uttera. W wąwozie górskim na terenie Black Hills dochodzi do zderzenia dwóch odmiennych pojęć moralności, które służą odarciu mitologii Dzikiego Zachodu z jej hollywoodzkiego blichtru.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Trzysezonowy serial David Milch ("Nowojorscy gliniarze") ukazuje końcówkę XIX wieku w sposób naturalistyczny i brutalny. Surowość obrazu podbijają rewelacyjne dialogi, które łączą szekspirowskie gry słowne z ówczesnym slangiem brzmiącym idealnie na tle Wielkich Równin. Oczywiście "Deadwood" zapewnia również rozrywkę w postaci świetnego aktorstwa. Sceny z Timothym Olyphantem ("Santa Clarita Diet") i Ianem McShanem ("Amerykańscy bogowie") ogląda się z czystą przyjemnością. Western zdobył aż 8 statuetek Emmy (telewizyjnych Oscarów) i jeden Złoty Glob. Nic dziwnego, że trafia do rankingów, w których wyłaniane są najlepsze seriale historyczne według widzów.
W obsadzie – oprócz Olyphanta i McShane'a – znaleźli się jeszcze: Robin Weigert ("Synekdocha, Nowy Jork"), Dayton Callie ("Synowie Anarchii"), Molly Parker ("1922"), John Hawkes ("Do szpiku kości"), William Sanderson ("Ostatni sprawiedliwy") i Paula Malcomson ("Igrzyska śmierci").




