Radosław Sikorski
Radosław Sikorski zareagował na słowa Nawrockiego w sprawie zagrożenia rosyjskimi atakami. Fot. shutterstock

– Uważam, że lekceważenie niebezpieczeństwa, które ewidentnie rośnie, jest nieodpowiedzialne – przyznał Radosław Sikorski. To jego nawiązanie do niedawnego wywiadu Karola Nawrockiego, w którym to prezydent RP opowiadał o zagrożeniu ze strony Rosji. Nie zauważył, aby ono wzrosło.

REKLAMA

Zdaniem Karola Nawrockiego realny poziom zagrożenia ze strony Rosji nie uległ w ostatnich miesiącach drastycznej zmianie, a publiczne ostrzeżenia składane przez rząd nazwał "dystrybucją strachu". W wywiadzie dla Rzeczpospolitej stwierdził też, że przynosi to Polsce więcej szkody niż pożytku na arenie międzynarodowej. Na wypowiedzi prezydenta reagował już z ironią Donald Tusk. Teraz odniósł się do nich Radosław Sikorski, choć jeszcze niedawno prezydent i szef MSZ sprytnie podzielili się rolami w ONZ.

Sikorski nie wytrzymał po tych słowach Nawrockiego

– Jeśli prezydent, poza raportami naszych i sojuszniczych służb, dysponuje jakimiś uprzywilejowanymi informacjami z USA – którymi nie dzieli się z rządem – albo bezpośrednio od Rosjan, że nie planują oni intensyfikacji ataków na Polskę, to odnotujmy ten fakt. Uważam jednak, że bagatelizowanie zagrożenia, które ewidentnie rośnie, jest skrajnie nieodpowiedzialne – ocenił Sikorski na łamach "Gazety Wyborczej". Jego słowa padają tuż po publikacji raportu ukraińskiego wywiadu, z którego wynika, że Rosja coś knuje ws. bezpośredniego konfliktu z Polską.

– Publiczne dyskutowanie o treści materiałów przekazywanych przez służby specjalne nie ma sensu. To, że liczba ataków wzrasta, jest powszechną wiedzą. Rosyjskie drony, które rok temu wleciały do Polski, czy drony, które naruszały przestrzeń powietrzną innych krajów NATO, były nieuzbrojone. Teraz przenoszą ładunki bojowe – zwrócił uwagę szef MSZ, nawiązując do września 2025 roku, gdy pojawiły się rosyjskie drony nad Polską, a wojsko otworzyło ogień.

Zasugerował też prezydentowi i jego otoczeniu, aby nie robili z tego tematu polityki, bo "to ryzykowne i niemądre". – Ataki w Polsce nie są czymś wyimaginowanym. Nie ma tygodnia, żeby ich nie było – skwitował. O tym, że Rosjanie atakują nasze systemy, ostrzegał w maju także szef NASK.

Przypomnijmy, że Donald Tusk już też nawiązywał do wywiadu Nawrockiego. "Pan Nawrocki stwierdził, że nie widzi wzrostu zagrożenia ze strony Rosji. Nie widzi też problemu w obecności w polskiej polityce Brauna i jego prorosyjskiej partii. Dzięki za szczerość" – napisał ironicznie na platformie X.

Co dokładnie powiedział Nawrocki?

Michał Kolanko przeprowadził w październiku wywiad z Karolem Nawrockim. Ukazał się on na łamach Rzeczpospolitej. Nawet sam prowadzący rozmowę zauważył, że "tych ostrzeżeń o atakach Rosji jest bardzo wiele, z wielu stron. Wywiady różnych państw poza Polską sygnalizują rosnące zagrożenie nieustanie. Premier Donald Tusk mówił w marcu w rozmowie z 'Financial Times' bardzo poważnie". – Pan widzi to inaczej? – zapytał.

Wtedy prezydent zaczął krytykować wypowiedzi Donalda Tuska – w którym premier ostrzegał przed możliwym atakiem Rosji na kraj NATO w ciągu najbliższych miesięcy. Według niego słowa premiera wywołały pytania wśród sojuszników, czy Warszawa dysponuje tajnymi informacjami o bezpośrednim niebezpieczeństwie.

– Rosja zawsze była i jest zagrożeniem. Znam raporty Sojuszu Północnoatlantyckiego, jestem w kontakcie z przywódcami. Poziom zagrożenia nie zmienił się istotnie w ciągu ostatniego pół roku, nie mogę jednak przytaczać wprost raportów czy zmieniać ich klauzul. Informacje, które dziś publicznie podaje premier Donald Tusk, miałem już wtedy, kiedy zostałem prezydentem. Zmieniło się jedno: jeden z polityków uporczywie wykorzystuje to zagrożenie dla własnych korzyści politycznych – przekonywał Nawrocki.