
Karol Nawrocki nie szczędził pod adresem Donalda Tuska mocnych słów. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" zarzucił premierowi polityczne wykorzystywanie obaw przed wojną i "dystrybucję strachu". To nie był jednak koniec. Stwierdził u niego "antyamerykanizm" i nazwał go "politykiem proniemieckim". Jest już reakcja szefa rządu. "Dzięki za szczerość" – zakończył swoją odpowiedź Donald Tusk.
O tym, że Donald Tusk i Karol Nawrocki raczej krytycznie podchodzą do swoich poczynań i nie szczędzą sobie przytyków (niedawno Nawrocki musiał zareagować na kpiny Tuska), wiadomo nie od dziś. Tym razem to prezydent RP w dłuższym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" wypunktował premiera. Miał wiele uwag do polityki bezpieczeństwa realizowanej przez rząd.
Jego zdaniem realny poziom zagrożenia ze strony Rosji nie uległ w ostatnich miesiącach drastycznej zmianie, a publiczne ostrzeżenia składane przez szefa rządu przynoszą Polsce więcej szkody niż pożytku na arenie międzynarodowej. Prezydent nawiązał tu bezpośrednio do wywiadu Donalda Tuska dla "Financial Times" – w którym premier ostrzegał przed możliwym atakiem Rosji na kraj NATO w ciągu najbliższych miesięcy.
Nawrocki zarzuca Tuskowi "dystrybucję strachu"
– Zmieniło się jedno: jeden z polityków uporczywie wykorzystuje to zagrożenie dla własnych korzyści politycznych – ocenił Nawrocki. Działania Donalda Tuska określił nawet mianem "dystrybucji strachu", wskazując, że wywołują one pytania wśród sojuszników, czy Warszawa dysponuje tajnymi informacjami o bezpośrednim niebezpieczeństwie. – Nasi partnerzy międzynarodowi również są zaniepokojeni komunikatami płynącymi z Polski – zaznaczył prezydent.
Choć w naTemat wspominaliśmy, że nie tylko polski rząd ostrzega przed Rosją. Dwa poważne źródła grzmią o dużym zagrożeniu.
Prezydent zarzucił też premierowi, że niewystarczająco angażuje się w sprawę budowy stałej bazy wojsk USA w Polsce, a wręcz przeciwnie. Przypomniał, że gdy padła obietnica Trumpa o bazie i zwiększeniu obecności wojsk, zaproponował powołanie wspólnej grupy roboczej BBN i MON. Zdaniem Karola Nawrockiego proces zatrzymał się z winy Ministerstwa Obrony Narodowej.
Zobacz także
Tusk antyamerykański i proniemiecki? Nawrocki poleciał po bandzie
Miał też żal, że odsunięto od rozmów Pałac Prezydencki. – A Amerykanie mówili jasno: chcemy rozmawiać także z ludźmi prezydenta, bo to ustalenia dwóch prezydentów – mówił Nawrocki.
– Antyamerykanizm premiera Donalda Tuska, szczególnie gdy przeczytamy jego książkę czy wspomnienia, jest rzeczą oczywistą. Tak rozkładają się sympatie. Mam nadzieję, że pan premier nie będzie obrażony, ale to powszechna opinia w polskiej polityce międzynarodowej: Donald Tusk jest politykiem proniemieckim, a ja jestem politykiem proatlantyckim. Z tego wynika też pewien brak porozumienia – przekonywał.
Ponadto nawiązał do spotkania Donalda Trumpa z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, które odbyło się w marcu tego roku. Prowadzący rozmowę przytoczył teorię, według której na słynnym spotkaniu prezydent USA miał sugerować, iż najlepiej byłoby, gdyby Kosiniak-Kamysz został premierem, że powinno dojść do zmiany władzy w Polsce.
– Nie jestem w stanie odpowiedzieć, jakie jest nastawienie strony amerykańskiej do antyamerykańskiego premiera Tuska. Nie uczestniczyłem w tym spotkaniu, ale widzę jego efekty, bo po nim MON złożyło ofertę w sprawie stałej bazy stronie amerykańskiej – podsumował Nawrocki. Wywiad prezydenta spotkał się już z reakcją szefa rządu.
"Pan Nawrocki stwierdził, że nie widzi wzrostu zagrożenia ze strony Rosji. Nie widzi też problemu w obecności w polskiej polityce Brauna i jego prorosyjskiej partii. Dzięki za szczerość" – napisał ironicznie Tusk na platformie X.




