Radosław Sikorski.
Sikorski rzuca Pałacowi wyzwanie w sprawie konia Ramzesa. Fot. MSZ / Konrad Laskowski

Edzio, Aramis i Ramzes. Trzy konie pozostające w dyspozycji Kancelarii Prezydenta wystarczyły, by rozpętać nowy polityczny spór. Radosław Sikorski przekonuje jednak, że całą aferę można zakończyć niezwykle łatwo. Wystarczy pokazać jedną fakturę.

REKLAMA

"Bądźmy fair" – zaapelował do prezydenta wicepremier Radosław Sikorski. "Jeśli Kancelaria Prezydenta pokaże fakturę z datą zakupu Ramzesa sprzed objęcia urzędu przez Karola Nawrockiego, to uznam sprawę za wyjaśnioną" – dodał szef MSZ.

Wpis Sikorskiego na X to odpowiedź na stanowisko Rafała Leśkiewicza, rzecznika prasowego Karola Nawrockiego w sprawie ujawnienia przez "Gazetę Wyborczą" informacji o tym, że w dyspozycji Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP znajdują się trzy konie przeznaczone dla prezydenta i jego bliskich.

Mowa tu o kucu Edziu, koniu fryzyjskim Ramzesie i koniu huculskim Aramisie – jak wskazuje Kancelaria Prezydenta w oświadczeniu odnoszącym się do tej sprawy.

Najwięcej wątpliwości budzi koń fryzyjski o imieniu Ramzes. Mimo licznych apeli w przestrzeni medialnej Kancelaria Prezydenta nie zdecydowała się na opublikowanie szczegółów tej transakcji. Obecnie konie rasy fryzyjskiej kosztują na portalach aukcyjnych od 10 do 35 tys. zł. Wyszkolone osobniki z udokumentowanym rodowodem mogą kosztować jednak nawet dwukrotnie więcej.

Radosław Sikorski dworuje sobie z pałacu prezydenckiego

Wicepremier wielokrotnie odnosił się do sprawy konia Ramzesa na X. 3 października opublikował archiwalne zdjęcie, na którym dosiada rumaka bliżej nieokreślonej rasy z podpisem "Też lubię konno".

"Podejrzewam, że kupno i utrzymanie żywych koni kosztuje podatnika więcej niż dwie martwe ośmiorniczki w darze od szefa kuchni. Ciekawe, czy brać dziennikarska, szczególnie po stronie 'patriotycznej', będzie równie pobudzona" – zastanawiał się polityk.

Z drugiej strony Radosław Sikorski ironizował, sugerując, że w tym wypadku należy docenić skromność prezydenta. "Orbán miał zebry, a Janukowycz strusie" – zauważył i pokusił się o pewien ważny apel: "Pilnujmy losu Ramzesa. Aby zatuszować sprawę, ludzie Orbána prawdopodobnie zjedli jego zebry".

Dalsza część artykułu poniżej.

Strona prezydencka wytacza działa. "Czepili się tematu jak rzepy końskiego ogona"

"Miała być sensacja, a wyszło jak zwykle. Podkręcona przez ekipę szyderców spod znaku koalicji 13 grudnia do kosmicznych rozmiarów 'afera'. Czepili się tematu jak rzepy końskiego ogona" – tak sprawę widzi z kolei Rafał Leśkiewicz. "Zwierzęta, w tym konie, są obecne w prezydenckich rezydencjach od początku lat 90. XX wieku" – zarzeka się rzecznik prasowy prezydenta, wskazując, że w okresie prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego zbudowano nawet stajnię.

Według Rafała Leśkiewicza sprawa ma na celu przykrycie kwestii braku pieniędzy na służbę zdrowia, rekordowego deficytu budżetowego państwa i obniżenia ratingu kredytowego Polski (prawdopodobnie ma tu na myśli decyzję agencji Moody's).

"Dostali rozkaz od 'kierownika' by szukać kolejnych tematów zastępczych. Bo jedyne co potrafi ta ekipa to kłamać i manipulować. Nie miejcie Państwo żadnych złudzeń, będą to robić codziennie" – skwitował swój wpis polityk.