
Sezon grzewczy ruszył, a spółdzielnie i zarządcy bloków znów apelują o to samo: zamykajcie drzwi i okna na klatkach schodowych. Można jednak dostać za to... mandat do 5 tys. zł. I wcale nie chodzi o trzaskanie drzwiami.
Wojna o otwarte okna i drzwi do klatki schodowej trwa od lat, bo jedni wolą wpuścić odrobinę świeżego powietrza, drudzy nie chcą płacić więcej za ogrzewanie, trzecim nie chce się wyciągać, a czwarci wolą utrudnić życie złodziejom.
Stawką jednak jest bezpieczeństwo i pieniądze, bo przecież za ciepło w częściach wspólnych płacimy wszyscy, a zasady rozliczania kosztów klatki schodowej mogą się zmienić. Najbardziej zdeterminowani sąsiedzi rozwiązują to tak, że mogą zostać za to ukarani.
Dlaczego nie wolno zamykać drzwi do bloku na klucz?
Klatka schodowa i drzwi wejściowe do bloku to w świetle przepisów droga ewakuacyjna. Mówi o tym rozporządzenie MSWiA w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, które wśród czynności zabronionych wymienia "zamykanie drzwi ewakuacyjnych w sposób uniemożliwiający ich natychmiastowe użycie w przypadku pożaru lub innego zagrożenia powodującego konieczność ewakuacji".
O kluczu nie ma tu ani słowa, ale chodzi o sam fakt zamknięcia drzwi "na amen". Mają się więc dać otworzyć od środka ręką. Kiedy wybuchnie pożar nikt nie powinien szukać po mieszkaniu pęku kluczy lub innego sposobu na ich otwarcie siłą.
Jak przypomina Prawo.pl, od 2 stycznia 2026 r. za wykroczenia przeciwpożarowe grozi mandat do 5 tys. zł, a gdy jednym czynem złamiemy kilka przepisów, nawet do 6 tys. zł. W sądzie grzywna może sięgnąć 30 tys. zł, choć górna granica mandatu przez 24 lata wynosiła 500 zł. Te same stawki dotyczą zakazanych rzeczy, które zostawiamy na klatce schodowej.
Zobacz także
Kto płaci za otwarte drzwi i okna na klatce schodowej?
Zakaz ryglowania drzwi nie oznacza, że wejście ma stać otworem. Forsal.pl zwraca uwagę, że żaden ogólnopolski przepis nie każe mieszkańcom zamykać drzwi do bloku, ale robią to regulaminy spółdzielni i wspólnot. Np. regulamin porządku domowego SM “JAS-MOS” w Jastrzębiu-Zdroju mówi wprost, że “wszyscy mieszkańcy zobowiązani są do zapobiegania utraty ciepła w okresie grzewczym poprzez zamykanie okien na klatkach schodowych”.
Z oknami na klatce schodowej jest podobnie jak z drzwiami. Serwis Prawo-mieszkaniowe.info wyjaśnia, że jednorazowe wietrzenie klatki zwykle nie narusza prawa, a kłopot zaczyna się przy uporczywym zostawianiu okien otwartych, gdy na dworze jest zimno. Mandatu za to nie będzie, bo wspólnota mieszkaniowa ich nie wystawia.
Spółdzielnie nie zakazują więc wietrzenia klatki, tylko proszą o umiar. "Otwieranie okien na klatce schodowej lub w piwnicach w celu wietrzenia w okresie jesienno-zimowym powinno być intensywne, ale krótkotrwałe" – zaleca Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Piekarach Śląskich. Spółdzielnia w Ropczycach dodaje, że po przewietrzeniu okna trzeba zamknąć, żeby nie wychładzać budynku i instalacji.
Rzeszowska Spółdzielnia Mieszkaniowa wysyła pracowników, którzy sprawdzają, czy okna na klatkach są zamknięte, a drzwi się domykają. Gdy prośby nie działają, zarządcy sięgają po cięższą artylerię. Jeden z nich uprzedził mieszkańców, że jeśli okna dalej będą otwarte na całą noc, klamki zostaną zdemontowane na czas zimy.
Działa to jak drzwi lodówki zostawione na noc otworem, z tą różnicą, że rachunek za wychłodzoną klatkę rozkłada się na cały blok. Podobnie jest wtedy, gdy lokatorzy zakręcają kaloryfer, żeby ogrzać się od sąsiada.
Inna sprawa to bezpieczeństwo. Policjanci z Lubina ostrzegają przed złodziejami, którzy wchodzą na klatki schodowe i na chybił trafił naciskają klamki w drzwiach mieszkań. Nasze drzwi zdradzają zresztą złodziejom więcej, niż nam się wydaje.
Ich rada brzmi przewrotnie, gdy zestawimy ją z przepisami ppoż. "Zamykajcie na klucz drzwi od mieszkania nie tylko wychodząc z domu, ale także, kiedy jesteście w środku!" – apelują funkcjonariusze. Mieszkanie zamykamy więc na klucz, a drzwi do klatki mają się otwierać od środka swobodnie, a z zewnątrz tylko domofonem lub kluczem.
Co zrobić, gdy sąsiad zostawia otwarte drzwi do bloku?
Czasem sąsiedzi robią na przekór przepisom. Portal Trojmiasto.pl radzi, by zacząć od spokojnej rozmowy, bo wiele osób po prostu nie widzi w tym problemu lub nie ma pojęcia o zagrożeniach.
Jeśli to nie pomoże, sprawę najlepiej zgłosić pisemnie administracji albo zarządowi wspólnoty, które mogą przypomnieć zasady, wysłać upomnienie lub zlecić naprawę. To lepsza droga niż sąsiedzka partyzantka znana ze sporów o wózek lub hulajnogę na klatce schodowej.
Czasem winowajcą nie jest człowiek, tylko zepsuty samozamykacz albo zamek, ale takie usterki również zgłasza się zarządcy. Coraz częściej w blokach pojawiają się też czytniki breloków i czujniki, które sygnalizują, że drzwi zbyt długo są otwarte.
Pewien kompromis może kryć się także w samym zamku. Według "Inżyniera Budownictwa" drzwi na drogach ewakuacyjnych mogą mieć zamki awaryjne lub przeciwpaniczne, które da się odryglować od środka, nawet gdy są zamknięte na klucz.






