
Na klatkach wiszą kartki, a kontrole kominiarzy w domach Polaków znów ruszyły. Są obowiązkowe i płatne, ale to, czy wystarczy otworzyć drzwi, czy trzeba jeszcze płacić, zależy od tego, gdzie mieszkasz.
Art. 62 Prawa budowlanego każe sprawdzać przewody kominowe (dymowe, spalinowe i wentylacyjne) co najmniej raz w roku, a przed sezonem grzewczym 2026/2027 przypomniała o nim Krajowa Izba Kominiarzy w komunikacie. Najwięcej zmieniło się w papierach.
"Tradycyjne protokoły w wersji papierowej nie posiadają obecnie mocy prawnej dokumentu potwierdzającego wykonanie kontroli okresowej. Jedynym ważnym dowodem przeprowadzenia rocznej kontroli kominiarskiej jest dokument elektroniczny (e-protokół) wprowadzony przez uprawnionego mistrza kominiarskiego bezpośrednio do bazy danych CEEB (system ZONE)" – czytamy w komunikacie KIK
Kontrola kominiarska w bloku. Czy trzeba wpuścić kominiarza?
W blokach przeglądu nie zamawiają mieszkańcy, tylko spółdzielnia albo wspólnota, bo to one odpowiadają za cały budynek. Warto więc sprawdzić kartkę z harmonogramem na klatce i uważać na domokrążców podszywających się pod kominiarzy. Nigdy nie płacimy mu do ręki, bo rachunek reguluje zarządca, a pieniądze pochodzą z opłat mieszkańców.
Trzeba otworzyć drzwi. W spółdzielni mówi o tym art. 61 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych: po uzgodnieniu terminu trzeba udostępnić lokal do okresowego przeglądu wyposażenia technicznego. Obowiązek dotyczy każdego, kto w mieszkaniu mieszka, a nie tylko członka spółdzielni.
We wspólnotach podobną rolę pełni art. 13 ustawy o własności lokali. "Na żądanie zarządu właściciel lokalu jest obowiązany zezwalać na wstęp do lokalu, ilekroć jest to niezbędne do przeprowadzenia konserwacji, remontu albo usunięcia awarii w nieruchomości wspólnej" – głosi ust. 2.
A jeśli ktoś będzie oporny? Policji z łomem nie będzie, bo taki tryb spółdzielnia ma tylko przy poważnych awariach zagrażających budynkowi Zostaje sąd, a mało kto chce się procesować o wizytę kominiarza. Nowe przepisy rozwiązujące ten problem są w drodze.
Zobacz także
Przegląd kominiarski w domu jednorodzinnym. Ile kosztuje?
Właściciel domu nie ma spółdzielni, która zrobi to za niego. Sam szuka kominiarza i sam płaci, a cena nie jest ustalana urzędowo. Jak podaje GazetaPrawna.pl, we wrześniu 2026 roku przegląd w domu jednorodzinnym kosztował zwykle od 250 do 450 zł, a w dużych miastach pakiet z czyszczeniem i kontrolą gazu dobijał do około 500 zł.
Inne liczby pokazuje serwis CenaUslug.pl, który przeanalizował 120 cenników firm kominiarskich. Średnia wynosi 182 zł, od 160 zł w Szczecinie do 230 zł w Warszawie, ale dotyczy samego przeglądu bez dodatkowych usług. Różnica bierze się więc z zakresu prac, dlatego przed wizytą dobrze jest dopytać, co obejmuje cena.
Kontrolę może przeprowadzić mistrz kominiarski albo osoba z uprawnieniami budowlanymi w odpowiedniej specjalności. Krajowa Izba Kominiarzy radzi sprawdzić fachowca w rejestrze osób uprawnionych, bo do tego samego systemu trafia e-protokół z wizyty.
Jak często czyścić komin? Właściciel domu może to zrobić sam
Przegląd i czyszczenie to dwie różne rzeczy, choć w poradnikach w internecie często się zlewają. Terminy czyszczenia podaje rozporządzenie MSWiA w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków: przewody od palenisk na węgiel czy drewno co najmniej raz na trzy miesiące, od kotłów gazowych i olejowych co pół roku, a wentylację raz w roku.
W tym samym paragrafie jest wyjątek, o którym mało kto wspomina. Wymóg, żeby czyścił kominiarz, nie obejmuje domów jednorodzinnych ani budynków zagrodowych i letniskowych, więc po szczotkę możemy sięgnąć sami. Działa to trochę jak z samochodem: umyć możemy go w garażu, ale na przegląd i tak trzeba jechać co roku do diagnosty.
Za brak corocznej kontroli Prawo budowlane przewiduje grzywnę, a w trybie mandatowym to do 500 zł, jak ostrzega RMF24. Kominiarze bardziej niż mandatami martwią się jednak pożarami sadzy i czadem, dlatego apelują też o czujki. Przy pożarze czy zatruciu tlenkiem węgla kilkaset złotych za kominiarza raz w roku to niewielki wydatek.






