Rosja
Pojawiły się nowe informacje ws. pożarku stacji Starlink na Mazowszu. Fot. Unsplash.com / @solarfri

Podpalenia bazy Starlink w Polsce mogła dokonać turecka grupa przestępcza "Daltonowie", działając na zlecenie rosyjskich tajnych służb – podał niemiecki tygodnik "Der Spiegel".

REKLAMA

W portalu tygodnika "Der Spiegel" czytamy, że ślady prowadzą do tureckiej grupy przestępczej "Daltonowie", która działa także na terenie Niemiec. Redakcja zaznacza, że informację potwierdziły niezależne od siebie źródła w kilku krajach. Członkowie bandy mogli przeprowadzić akcję sabotażową na zlecenie tajnych służb z Rosji.

23 września w naziemnej stacji Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu wybuchł pożar. Prokuratura Krajowa wdrożyła śledztwo w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu. Stacja, obsługiwana przez firmę Exatel, pełni funkcję ważnego węzła internetowego i jest jednym z obiektów dostarczających internet przez Polskę do Ukrainy.

Polska wskazuje na Rosję jako sprawcę podpalenia

Wicepremier minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ocenił, że wiele wskazuje na to, iż ten pożar był celową próbą zakłócenia działania stacji, która jest "hubem internetowym, też zapewniającym bezpieczeństwo działania internetu na Ukrainie".

Gawkowski doprecyzował, że nie można obecnie powiedzieć, czy na pewno za pożarem stacji stoją Rosjanie, ale wiele wskazuje na to, że działanie to wpisuje się "w rosyjską, nową doktrynę ataku". Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych, podkreślił, że "nie ma żadnych wątpliwości, iż za tym aktem sabotażu stoją rosyjskie służby wywiadowcze". Zauważył, że służby te coraz częściej korzystają z usług osób powiązanych ze światem przestępczym.

Zatrzymania obywateli Turcji podejrzewanych o udział w zamachu

W poniedziałek na dworcu kolejowym w Neurtingen w Badenii-Wirtembergii niemiecka policja zatrzymała dwóch mężczyzn podejrzewanych o udział w podpaleniu. Są to  obywatele Turcji – 34-letni Muesluem T. oraz 38-letni Uemit E. W Berlinie zatrzymano trzecią osobę, mężczyznę podejrzewanego o pomoc sprawcom. Według dziennika "Bild" mężczyzna ten miał być kierowcą obu sabotażystów.

Jak pisze "Der Spiegel", z kilku źródeł związanych z władzami bezpieczeństwa wiadomo, że mężczyźni mogli należeć do "Daltonów", bądź dostali polecenie dokonania zamachu od zwolenników tej bandy. "Daltonowie" mogli otrzymać zadanie dokonania podpalenia od rosyjskich służb specjalnych.

"Daltonowie" – haracze, zabójstwa i handel bronią

"Daltonowie" uważani są za najgroźniejszą bandę zorganizowanej przestępczości działającą w Europie. Członkowie tej organizacji działają nie tylko w Turcji, lecz także w Niemczech i innych krajach europejskich, gdzie wymuszają haracze, dokonują zabójstw na zlecenie oraz handlują bronią.

Domniemany przywódca bandy, Beratcan Goekdemir został aresztowany w 2024 r. w Rosji. Turcja domagała się jego ekstradycji, jednak Rosja pozwoliła przestępcy na kontynuację działalności, a nawet go protegowała – czytamy w "Spieglu". Zdaniem ekspertów, w zamian Rosja oczekuje przysług. Nie wiadomo, czy Goekdemir nadal przebywa w Rosji.

Niemiecki rząd kilka miesięcy temu ostrzegał przed wykorzystywaniem przez Rosję do sabotażu grup zorganizowanej przestępczości. Niemiecki MSW, w odpowiedzi na interpelację Zielonych w parlamencie, wskazał na możliwość wykorzystania band przestępczych do akcji sabotażu i zabijania przeciwników.

Czy Rosja zmienia strategię?

Dotychczas Rosja posługiwała się oprócz etatowych pracowników "agentami niskobudżetowymi", drobnymi przestępcami, którzy za niewielkie pieniądze i bez wiedzy o mocodawcach dokonywali mniejszych zamachów.

Jeżeli potwierdzą się informacje o udziale członków "Daltonów" w zamachu na stację Starlink, będzie to oznaczało zdaniem "Spiegla" zmianę strategii rosyjskich służb.

Autor: Jacek Lepiarz, Deutsche Welle