Fan metalu, w tle pudełko z płytami winylowymi.
Sprawdziłem fenomen "My9albums". foto: Cast Of Thousands, Rabizo Anatolii/Shutterstock

W social mediach popularny stał się trend "My9albums". Pozwala pokazać innym internautom, jakie dziewięć płyt muzycznych cię ukształtowało. Postanowiłem sprawdzić, jak to działa i co jest w tym wszystkim tak fascynującego, że spora część melomanów uległa tej modzie.

REKLAMA

Już parę tygodni temu na tablicy na Facebooku zaczęły wyświetlać mi się posty moich znajomych i zalajkowanych stron z "plakatami" prezentującymi okładki dziewięciu albumów. Okazało się, że chodzi o "My9albums", nowy trend w social mediach.

My9albums, czyli co?

Strona My9albums jest wręcz banalnie prosta: wystarczy wskazać dziewięć płyt, które miały największy wpływ na nasz gust muzyczny. Tyle i aż tyle. Dla fanów muzyki okazało się to jednak świetną zabawą, gdyż pozwala głębiej poanalizować, jakie dokładnie wydawnictwa sprawiły, że pokochaliśmy takie, a nie inne gatunki i dźwięki.

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że uzupełnieniem trendu jest też My9films, które dla odmiany pozwala nam pochwalić się ulubionymi filmami.

Dziewięć płyt, które ukształtowały mój gust muzyczny

Jakie płyty sam wybrałem? Na miejscu pierwszym umieściłem "Load" Metalliki. Tak, to bardzo kontrowersyjne wydawnictwo: w końcu muzycy "Mety" przestali grać na nim metal, prezentując swoje fascynacje southern rockiem, grunge'em spod znaku Alice in Chains, a nawet country. Dlaczego album ten jest dla mnie ważny? Ponieważ pokazał mi, że grając pod danym szyldem można sięgać po różne inspiracje i to, że nagrałeś przed laty "Kill'Em All" nie musi ograniczać twoich możliwości kompozytorskich. Poza tym "Load" to najlepiej brzmiący album Metalliki, do tego z doskonałymi "Bleeding Me" i odpowiedzią na "Kashmir" Led Zeppelin, potężnym "Outlaw Torn".

Drugie miejsce to równie kontrowersyjny album: "Diabolus in Musica" Slayera. I tu mowa o płycie, na której legendarny zespół metalowy zaczął inspirować się młodszym pokoleniem muzyków. Słychać tu wpływy choćby popularnego wtedy Machine Head. Konserwatywnym fanom nie przypadło to do gustu, ale płyta zawiera świetne utwory, które pokazały, że Slayer potrafił eksperymentować i odnaleźć się na nowo w realiach późnych lat 90.

Miejsce trzecie. Wybór "De Mysteriis Dom Sathanas" grupy Mayhem nie powinien dziwić, gdyż to album, który wyniósł blackmetalowe brzmienie na nowy poziom. Do tego pokazał, że utwory w tym gatunku mogą być naprawdę intrygująco skomponowane i zaaranżowane, oparte na majestatycznych, dysharmonijnych riffach oraz wręcz transowym basie. Nie bez znaczenia miała też mroczna historia powstawania tej płyty. Trudno nie czuć dreszczy, gdy słucha się albumu, na którym jednocześnie grają morderca i jej późniejsza ofiara.

Czas na sporą zmianę klimatu: Tori Amos i "Under the Pink". Właściwie w tym miejscu mógłby znaleźć się jakikolwiek krążek tej artystki z wczesnego okresu jej działalności. Piękny wokal i niebanalne melodie utworów do dziś poruszają i pokazują, jak sprawną songrwitterką Tori Amos była w pierwszych latach swojej kariery (z czasem zaczęło być na tym polu nieco gorzej).

Powracamy do cięższych brzmień. Kolektyw muzyczny Swans trudno jasno sklasyfikować. Zaczynali jako jedni z protoplastów industrialu, by z czasem stać się zespołem-orkiestrą, grającym porywające koncerty i komponującym albumy o ogromnym ładunku emocjonalnym, przy tym monumentalne i nie pozostawiające słuchacza obojętnym. "Children of God" to moim zdaniem ich pierwsze wielkie dzieło, pokazujące, jak ważna w tym zespole była synergia Michaela Giry i Jarboe. Ten pierwszy dostarczał chropowatość i agresję, jego partnerka subtelność i piękne melodie. Z tego musiało wyjść coś wspaniałego!

Niedaleko od Swans stoi grupa Neurosis, która w latach 1996-2004 miała niesamowitą passę, jeżeli chodzi o komponowanie muzyki, nagrywając tylko i wyłącznie albumy wybitne. "The Eye of Every Storm" wieńczy ten okres w najlepszy możliwy sposób: zgiełk zaczyna przechodzić tu w częściowe ukojenie i ciszę, podszytą jednak nadal niepokojem. To wydawnictwo, którego nie da się słuchać w tle: porywa, angażuje emocjonalnie, przeraża, ale też pokazuje, że da się połączyć mosiężne riffy z fragmentami lirycznymi i po prostu pięknymi.

Francuski projekt Deathspell Omega odmienił black metal. Pokazał, że muzykę tę można oprzeć nie tylko na dysharmoniach, ale też wpływach czerpanych z filharmonii (muzycy wprost powoływali się na inspiracje twórczością Krzysztofa Pendereckiego) czy technicznych łamańcach, z jakimi eksperymentowali ich koledzy z Gorguts. Francuzi od 2004 r. nie nagrali słabego wydawnictwa, ale szczyt osiągnęli właśnie przy "Fas – Ite, Maledicti, in Ignem Aeternum". Ostrzegam jednak: nie jest to prosta w odbiorze lektura (łącznie z tekstami)!

Dalsza część artykułu poniżej.

I ponownie powracamy do spokojniejszego grania, choć nadal podszytego negatywnymi emocjami. Depeche Mode największą popularność zdobyli "Violator", ale to na płycie "Ultra" osiągnęli moim zdaniem swój artystyczny szczyt, bardzo mocno łącząc swój dotychczasowy styl z rockiem. Co ciekawe, album ten powstawał w czasie, gdy w grupie nie działo się ponoć najlepiej. Najlepsza muzyka wypływa ze zranionej duszy? W tym wypadku tak było. Wystarczy posłuchać "Barrel of a Gun", "Home", "It’s No Good" i z nieznanych mi przyczyn zbyt mało znanego "Freestate".

Swoje zestawienie kończę najmniej znanym wydawnictwem spośród wszystkich. Caspar Brötzmann może być przez wielu kojarzony głównie przez fakt, że jest synem wybitnego saksofonisty Petera Brötzmanna. Wybrał jednak inny instrument. Jako gitarzysta nagrał jeden z najlepszych awangardowych, noise-rockowych albumów w historii gatunku, "Koksofen". To jednak nie tylko pozycja dla fanów jego gitarowego kunsztu, ale też osób, które poszukują w muzyce specyficznego, ponurego klimatu. Płyta wspaniała, choć niebezpieczny do słuchania w nocy!

A całość w My9albums prezentuje się tak:

A wy jakie albumy byście wybrali? Pochwalcie się swoimi "plakatami" w komentarzach w social mediach. A jeśli szukacie okazji, by posłuchać popularnych zespołów na żywo, warto śledzić koncertowe zapowiedzi. Pisaliśmy m.in., że dwa polskie festiwale ogłosiły gwiazdy i zagra żywa legenda światowego rocka.

Warto też sprawdzić, jak dziś wyglądają występy tych, którzy ukształtowali nasze gusta. Po ostatniej wizycie twórców "Load" w Polsce pisaliśmy, że Metallica zagrała w Chorzowie, ale koncert pokazał największy problem zespołu, a kilka miesięcy później, że grupa zrobiła show w Sphere Las Vegas i tak będą wyglądać koncerty jutra. Z kolei nu metal milenialsów brzydko się zestarzał, ale wraca na "salony".