
"Żyją z naszych podatków", "wysysają nam służbę zdrowia", "drenują budżet" – ksenofobiczna narracja o Ukraińcach od dawna opiera się na żonglowaniu strachem. Najnowszy raport dostarcza nam zestaw danych, których możesz użyć w dyskusji z Konfederatami czy PiS-owcami. Oto kompletny oręż w walce z ich spiskowymi teoriami.
Zamiast obciążenia – potężny zastrzyk dla wzrostu gospodarczego. Eksperci wyliczyli, że wkład uchodźców z Ukrainy do polskiego PKB sięgnął aż 2,4 procent. Prześwietlamy liczby dotyczące rynku pracy, podatków oraz przedsiębiorczości, które stawiają ksenofobów w bardzo kłopotliwym położeniu.
Ekonomiczny nokaut na populizmie. Co naprawdę stałoby się z Polską bez pracowników z Ukrainy?
Każdy, kto choć raz wszedł w dyskusję z politykami Konfederacji lub internetowymi krzykaczami, zna ten zestaw wyświechtanych haseł: "Ukraińcy żyją na nasz koszt", "drenują ZUS i NFZ", "zabierają nam pracę i mieszkania". Populistyczna narracja żywi się emocjami, niewiedzą i żonglowaniem uprzedzeniami.
Problem polityków budujących kapitał na ksenofobii polega jednak na tym, że prędzej czy później wjeżdża w nich walec twardych danych.
Trzeci raport przygotowany przez Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) oraz firmę doradczą Deloitte ("Analiza wpływu uchodźców z Ukrainy na gospodarkę Polski") dostarcza dowodów na to, że ukraińska obecność nad Wisłą to ogromny bonus dla polskiego budżetu.
Gdy następnym razem usłyszysz w sieci lub przy rodzinnym stole ksenofobiczny wywód, wyciągnij te dane.
Mit 1: "Ukraińcy drenują nasz budżet i żyją z naszych podatków"
Opowieści o rzekomym "utrzymywaniu" uchodźców rozsypują się przy zderzeniu z pierwszymi wyliczeniami PKB. Szacowany wpływ ekonomiczny uchodźców z Ukrainy na polską gospodarkę wyniósł w 2025 roku 2,4 proc. PKB. W wartościach bezwzględnych przekłada się to na kwotę 94 miliardów złotych.
Co więcej, ten wkład stale rośnie: od 2,0 proc. w 2023 r., przez 2,3 proc. w 2024 r., do 2,4 proc. w 2025 r., a do 2035 roku ma osiągnąć 2,8 proc. PKB. Jak podkreślają autorzy raportu, 94 mld zł to kwota, którą polska gospodarka po prostu natychmiast by straciła, gdyby uchodźcy z dnia na dzień opuścili nasz kraj.
Warto zestawić tę liczbę z kosztami samej wojny. GUS wyliczył, że to prawie pół biliona złotych strat wojennych w latach 2022–2025 – bez wkładu ukraińskich pracowników ten rachunek byłby jeszcze wyższy.
Mit 2: "Nie chce im się pracować, przyjechali po polski socjal"
Ulubiony slogan populistów o "leniach na socjalu" zostaje zdemolowany przez twardą statystykę rynku pracy. Wskaźnik zatrudnienia wśród uchodźców z Ukrainy w Polsce osiągnął w 2025 roku poziom 76 procent.
Dla porównania: wskaźnik zatrudnienia dla obywateli Polski w trzecim kwartale poprzedniego roku wynosił 75 procent. Oznacza to, że uchodźcy – w większości kobiety z dziećmi, które musiały od nowa budować swoje życie w obcym kraju – wykazują wyższą aktywność zawodową niż rodzima populacja.
Na ten sam aspekt zwracało uwagę MSWiA, gdy sprawdzano, ilu Ukraińców jest w Polsce – resort podkreślał przede wszystkim wysoki poziom aktywności zawodowej tej grupy.
Ukraińcy nie tylko nie zabierają pracy, ale – jak zauważa Andrzej Halesiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego – weszli na polski rynek pracy w idealnym momencie, wypełniając głęboką lukę demograficzną w starzejącym się polskim społeczeństwie.
Skalę tego problemu pokazał zresztą dobitnie raport SGH, który wstrząsnął Forum w Karpaczu – mówiący wprost o kurczącym się narodzie i konsekwencjach dla gospodarki.
Zobacz także
Mit 3: "Ukraińcy wysysają naszą służbę zdrowia i blokują kolejki do lekarzy"
To prawdopodobnie najbardziej bezczelne kłamstwo serwowane przez środowiska antyimigranckie. Według oficjalnych danych przytoczonych w raporcie nadwyżka finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia z tytułu obsługi obywateli Ukrainy sięgnęła w 2025 roku 1,8 miliarda złotych.
Z czego to wynika? Z prostej matematyki składek i kosztów:
Uchodźcy to w większości ludzie młodzi, pracujący i płacący składki zdrowotne, którzy rzadziej korzystają ze skomplikowanych procedur medycznych. Co więcej, Ukraińcy wręcz ratują polski system ochrony zdrowia – pod koniec 2025 roku specjaliści z Ukrainy stanowili 2,4 proc. wszystkich lekarzy oraz 0,8 proc. pielęgniarek pracujących w Polsce.
Mit 4: "Przyjeżdżają tylko po gotówkę, niczego od siebie nie tworzą"
Kolejna bzdura dotyczy braku wkładu w polską przedsiębiorczość. Raport UNHCR i Deloitte ujawnia, że aż 13 proc. uchodźców z Ukrainy w wieku produkcyjnym prowadzi w Polsce własną działalność gospodarczą.
Co więcej – co piąty z ukraińskich przedsiębiorców zatrudnia pracowników, tworząc nowe miejsca pracy również dla Polaków. Łącznie od wybuchu wojny w 2022 roku Ukraińcy złożyli w Polsce około 135 tysięcy wniosków o rejestrację jednoosobowych firm. To potężna dawka mikrokapitału i innowacji, która zasila polski system podatkowy.
Fakty zamiast szczucia
Raport UNHCR i Deloitte jest jednoznaczny: gdyby nie wkład pracowników, przedsiębiorców i podatników z Ukrainy, polska gospodarka rozwijałaby się wolniej, straty wynikające z rosyjskiej agresji byłyby drastycznie wyższe, a NFZ miałby w budżecie dziurę na kolejne miliardy.
Dane przegrywają z emocjami, bo przekaz antyukraiński jest dziś produkowany przemysłowo. Opisywano już, jak polscy influencerzy promują antyukraińską retorykę, a wulgarny komentarz o Ukraińcach potrafił zostać nagrodzony statuetką na gali oglądanej przez setki tysięcy widzów.
Badania pokazują przy tym, że dezinformacja zatruwa umysły na tyle skutecznie, że nawet specjaliści miewają problem z jej rozpoznaniem – a przekaz podany emocjonalnie zawsze wygrywa z tabelką. Skutki widać na ulicach. Sieć obiegło m.in. nagranie, na którym wyzwiska, plucie i fizyczna agresja spadły na grupę Ukraińców w centrum Poznania.
Pora, aby politycy żerujący na ksenofobii i udający, że nie widzą tych danych, zrozumieli jedno: wypychanie i stygmatyzowanie uchodźców to działanie bezpośrednio na szkodę polskiego interesu narodowego i polskiego budżetu. Liczby nie kłamią – Polska na zintegrowanej obecności Ukraińców po prostu zyskuje.






