Władimir Putin
Pęka złota tarcza Putina. Rosja topi złote sztabki, by łatać budżetową katastrofę Fot. Kremlin.ru

Bank Rosji wyprzedaje państwowe złoto już dziesiąty miesiąc z rzędu, a zasoby kruszcu spadły do poziomu nienotowanego od końca 2019 roku. Wszystko po to, by ratować budżet, w którym ziejąca dziura osiągnie w tym roku aż 7,3 biliona rubli – dwukrotnie więcej, niż pierwotnie planowano.

REKLAMA

W ciągu dziesięciu miesięcy Moskwa zrzuciła na rynek ponad 62 tony złota. Rosyjskie rezerwy topnieją w tempie, które ostatni raz obserwowano podczas bankructwa państwa w czasach... Borysa Jelcyna. Tylko we wrześniu z bilansu zniknęło kolejne 6 ton kruszcu. Tony rosyjskiego złota płyną cichymi kanałami przez Hongkong do Chin.

Budżetowa dziura poza kontrolą. 7,3 biliona rubli deficytu

Tylko we wrześniu ze skarbca banku centralnego ubyło kolejne 0,2 miliona uncji trojańskich (ok. 6,2 tony) kruszcu. Łącznie od rozpoczęcia fali wyprzedaży w grudniu zapasy skurczyły się o 2 miliony uncji – czyli ponad 62 tony złota. Stan posiadania rosyjskiego banku centralnego stopniał do poziomu 72,8 miliona uncji (ok. 2260 ton), co oznacza zepchnięcie rezerw do najniższego poziomu od jesieni 2019 roku.

Kruszec ze skarbca narodowego nie jest upłynniany w celach inwestycyjnych czy bilansowych. To łatanie deficytu budżetowego Federacji Rosyjskiej, który według zaktualizowanych prognoz sięgnie w tym roku astronomicznej kwoty 7,3 biliona rubli. To dwukrotnie więcej, niż zakładał pierwotny plan finansowy rządu Michaiła Miszustina.

Rosja traci wpływy z sektora naftowo-gazowego. Sankcje i uderzenia w rafinerie drastycznie ograniczyły dopływ petrodolarów i petrojuanów. Kasę państwa drenują wydatki wojskowe, zaś Rosja nie może zaciągać pożyczek na rynkach międzynarodowych. Jej krajowy rynek obligacji skarbowych (OFZ) nie jest w stanie udźwignąć tak potężnych potrzeb pożyczkowych bez ryzyka hiperinflacji.

Rosja wpadła w pułapkę bez wyjścia: uderzenia w rafinerie i technologiczne zacofanie sektora wydobywczego rujnują fundament, na którym Kreml budował swoją pozycję.

Alarm biją także instytucje samej Rosji. Putin dostał ostrzeżenie od swoich ministrów, gdy ministerstwo finansów i bank centralny ostrzegały przed narastającym ryzykiem budżetowym.

Aby zasypać dziurę, Ministerstwo Finansów sięga do Funduszu Dobrobytu Narodowego (NWF), gdzie zgromadzono resztki płynnych aktywów, w tym złoto.

Gorzej niż za Jelcyna

W 1998 roku rząd w Moskwie ogłosił niewypłacalność. W szczycie paniki Bank Rosji pozbył się w ciągu trzech miesięcy 3,8 miliona uncji (118 ton) złota. Część sztabek odkupiono jednak przed końcem tamtego roku, przez co bilans całoroczny zamknął się spadkiem o 1,6 miliona uncji (ok. 50 ton).

Obecna wyprzedaż – 62 tony w ciągu dziesięciu miesięcy – pod względem rocznego spadku netto przewyższa już zatem skutki krachu z 1998 roku.

Potem sytuacja się odwróciła. Przez ponad dwie dekady Putin budował pozycję Rosji jako piątego posiadacza złota na świecie. W latach 2014–2019 rosyjski bank centralny był najbardziej agresywnym nabywcą tego kruszcu na globie. Dziś je agresywnie wyprzedaje. Ale komu?

Z danych chińskich służb celnych wynika, że tylko między styczniem a lipcem do Hongkongu trafiło około 100 ton złota pochodzącego z Rosji – to trzykrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę przez ten azjatycki hub przepłynęło rosyjskie złoto o szacunkowej wartości przekraczającej 35 miliardów dolarów.

Warto przy tym pamiętać, że część rosyjskiego majątku pozostaje poza zasięgiem Kremla. Zamrożone rosyjskie aktywa w samej Europie to około 210 mld euro, z czego 185 mld w belgijskim Euroclear.

To również tłumaczy, dlaczego propagandowa narracja o kwitnącej gospodarce nie wytrzymuje zderzenia z danymi. Rozprawiał się z nią szef polskiej dyplomacji – opisywaliśmy to w tekście Sikorski obnaża mit o Rosji i prostymi słowami wyjaśnia, o co chodzi ze wzrostem ich PKB.