Naia Thulin w Kasztanowy ludzik
Skandynawskie kryminały szczególnie smakują jesienią Fot. Kadr z "Kasztanowego ludzika" / Netflix

Co jesienią ogląda się najlepiej? Oczywiście skandynawskie kryminały, których chłód i mrok idealnie pasują do aury za naszymi oknami. Wybrałam trzy jesienne klasyki.

REKLAMA

Skandynawskie kryminały to największy serialowy produkt eksportowy Północy. Pokochaliśmy je za mroczny klimat, surowe krajobrazy, gęstą atmosferę i zagadki, które są jeszcze bardziej skomplikowane niż rozwiązujący je detektywi z masą wewnętrznych demonów. W skandynawskich serialach kryminalnych nie chodzi tylko o to, kto zabił – równie ważne są psychologia bohaterów, rodzinne sekrety i mroczne strony pozornie idealnego społeczeństwa. Część produkcji powtarza ograne tropy, innym udaje się nas zaskoczyć, ale praktycznie wszystkie od lat przyciągają tłumy przed telewizory.

3 seriale kryminalne na jesień

Kryminały świetnie smakują jesienią – szczególnie te z ciemnej i chłodnej o tej porze roku Skandynawii. Wybrałam trzy, do których uwielbiam wracać w październiku i listopadzie.

1. Most nad Sundem (2011-2018)

Fot. Kadr z "Mostu nad Sundem"

Absolutny klasyk, którego obecność w tym zestawieniu chyba nikogo nie zdziwi. "Most nad Sundem" to najbardziej wpływowy – po "The Killing" – skandynawski kryminał, który spopularyzował gatunek nordic noir poza Skandynawią. Zaczyna się od ciała znalezionego dokładnie na środku mostu łączącego Danię i Szwecję. Mrocznie? Dalej będzie tylko mroczniej. Wspólne śledztwo prowadzą szwedzka Saga Norén (kultowa rola Sofii Helin) i Duńczyk Martin Rohde (którego w roli policyjnego partnera Sagi zastąpił później Henrik Sabroe).

"Most nad Sundem" to kwintesencja nordic noir – znajdziemy w nim wszystko, za co uwielbiamy ten gatunek. Jeśli ktoś nie wie, z czym się je skandynawski kryminał, zamiast tłumaczyć, po prostu włączcie mu duńsko-szwedzki hit. Serial doczekał się aż czterech sezonów i siedmiu zagranicznych remake'ów, co już samo w sobie pokazuje fenomen serialu z Helin. Pozycja obowiązkowa.

Obejrzysz na: CANAL+, Player, TVP VOD, Prime Video, CDA Premium

2. Wallander (2005-2013)

Fot. Kadr z "Wallandera"

Kolejny klasyk, choć dziś poza Skandynawią nieco w cieniu brytyjskiej wersji z Kennethem Branaghem i sequela "Młody Wallander". Ikoniczny szwedzki detektyw Kurt Wallander, którego stworzył Henning Mankell, miał już łącznie cztery twarze (pierwsza seria pojawiła się już w latach 90.), ale dla większości fanów na zawsze będzie nim Krister Henriksson – melancholijny, zmęczony życiem, ale uparty i zdeterminowany.

Serial "Wallander" śledzi ponure sprawy kryminalne z Ystad – jest wierny duchowi książek, choć większość scenariuszy to oryginalne historie, w który palce maczał sam Mankell. Każdy z 32 odcinków (rozłożonych na trzy sezony) przypomina film – trwa około półtorej godziny. Dużo do nadrobienia, ale zdecydowanie warto, jeśli jesteście fanami kryminałów z Północy.

Obejrzysz na: Player, TVP VOD

Dalsza część artykułu poniżej.

3. Kasztanowy ludzik (2021, 2026)

Fot. Netflix

Kolejny hit, choć znacznie nowszy. Duński "Kasztanowy ludzik", powstał na podstawie książek Sørena Sveistrupa, twórcy "The Killing", którego gwiazda Sofie Gråbøl gra jedną z głównych ról w drugim sezonie (pojawił się nawet polski wątek).

W pierwszej odsłonie w Kopenhadze dochodzi do serii morderstw, a w każdym miejscu zbrodni pojawia się ludzik z kasztanów. W drugiej, "Zabawie w chowanego", Naia Thulin (Danica Curcic) i Mark Hess (Mikkel Boe Følsgaard) ścigają się z czasem, aby odnaleźć morderczego stalkera. W obu sezonach mamy i jesienną atmosferę, i zawiłe śledztwo, i szokujące zwroty akcji – ten z nowych odcinków wprawił chyba wszystkich widzów w osłupienie. A jeśli wolicie obejrzeć coś mniej mrocznego, łapcie trzy seriale, bez których nie ma jesieni.

Obejrzysz na: Netflix