Bohaterka serialu "Równonoc" (grana przez Karoline Hamm) w szkolnej klasie, kadr z duńskiego thrillera na Netflix
Duński thriller "Równonoc" zaczyna się od zniknięcia całej klasy. Ma tylko 6 odcinków. Kadr z serialu Netfliksa

Jesienne wieczory robią się coraz dłuższe i ciemniejsze, a to najlepszy sezon na skandynawskie seriale. Na Netfliksie czeka duński thriller, który ma 6 odcinków i 100 proc. pozytywnych recenzji krytyków. Polscy widzowie ocenili go jednak dużo surowiej. Komu podejdzie, a kto się rozczaruje?

REKLAMA

We wrześniu polecaliśmy duński "Rezerwat", w którym jedną z głównych ról zagrała Danica Ćurčić, znana też z "Kasztanowego ludzika". Tym razem sięgamy po jej starszy i nieco zapomniany serial.

"Równonoc" (w oryginale "Equinox") trafiła na Netflix 30 grudnia 2020 roku. Po zwiastunie miała być duńską odpowiedzią na niemieckie "Dark", ale początkowy szał szybko minął. Przed nami Halloween, więc to idealny czas na nadrobienie. Serial ma bowiem wątki paranormalne.

"Równonoc" na Netfliksie. Duński serial o zniknięciu całej klasy

Jest 1999 rok. Duńscy maturzyści świętują koniec szkoły tak, jak każe tamtejsza tradycja. Jeżdżą odkrytą ciężarówką od domu do domu, a rodzice częstują ich jedzeniem i drinkami. Tej nocy cała klasa przepada jednak bez śladu, a wśród zaginionych jest Ida, starsza siostra 9-letniej Astrid.

Dziewczynkę latami dręczą koszmary. 21 lat później Astrid (Danica Ćurčić) prowadzi nocną audycję radiową, gdy odzywa się do niej jeden z trojga ocalałych z tamtej nocy. Wkrótce potem mężczyzna umiera w niejasnych okolicznościach, a Astrid zaczyna śledztwo na własną rękę. Akcja skacze między 1999 a 2020 rokiem.

To nie jest typowe nordic noir z duetem mrocznych policjantów w prochowcach (fanów takowych odsyłamy do listy mniej znanych skandynawskich kryminałów). Sam Netflix nazywa "Równonoc" thrillerem nadprzyrodzonym, więc obok tropów i rozmów ze świadkami są tu wizje, sny i... nie będziemy więcej zdradzać.

Serial powstał na podstawie podcastu "Equinox 1985" Tei Lindeburg, który w Danii trafił na szczyt listy iTunes. Lindeburg sama przeniosła swoją historię na ekran, a tytułowy rok 1985 zamieniła na 1999.

"Równonoc" to dobry serial na Halloween i nie tylko

Zamiast martwego ciała na placu zabaw mamy tu do czynienia z pogańską legendą. Bohaterowie mają obsesję na punkcie Ostary, bogini wiosny, której święto przypada na wiosenną równonoc.

Wiosna nie powinna nikogo zmylić, bo halloweenowy klimat jest. Sheena Scott, która pisze o europejskich serialach dla “Forbesa”, porównała serial do skrzyżowania "Stranger Things", "Midsommar" (tyle że bez horroru) i francuskiego "Les Revants". "Mając tylko sześć odcinków i świetną obsadę, 'Równonoc' łatwo obejrzeć jednym ciągiem" – podsumowuje.

Producentką wykonawczą serialu jest Piv Bernth, szefowa Apple Tree Productions, a więc firmy, która wyprodukowała "The Killing" i "Most nad Sundem". Miłośnikom skandynawskich seriali nie trzeba przedstawiać tych tytułów.

100 proc. na Rotten Tomatoes i 5,7 na Filmwebie. Skąd ta przepaść?

Na Rotten Tomatoes "Równonoc" ma 100 proc. pozytywnych recenzji, ale zebrała ich tylko sześć. Na Filmwebie wygląda to zupełnie inaczej. Średnia to 5,7/10 przy 5,7 tys. ocen.

"Równonoc" na Netflix to duńska odpowiedź na "Dark". Krytycy dali jej 100 proc.
"Równonoc" ma 100 proc. pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes Fot. Rotten Tomatoes

Najwięcej zarzutów zbiera finał (spokojnie, bez spoilerów). Narzeka na niego nawet Scott, według której zakończenie jest bardziej pośpieszne niż satysfakcjonujące i zostawia za dużo pytań bez odpowiedzi.

Podobnego zdania jest Klaudia Dzięgiel. "Równonoc jest zatem niedopracowanym serialem o bardzo dużym potencjale, który nie do końca został wykorzystany" – czytamy w recenzji naEKRANIE.pl.

Obrońców też nie brakuje. "Piękny skandynawski klimat. Powolność serialu i budowanie napięcia są ogromną zaletą tego serialu" – napisał jeden z internautów na Filmwebie. Inny przyznał, że zarwał przy serialu noc i nie uważa tego czasu za stracony.