
Polscy badacze przetestowali dziesiątki modeli pomiarowych, by stworzyć proste narzędzie do pomiaru samotności. Choć wygląda niepozornie i zawiera tylko cztery stwierdzenia, może pomóc w badaniu niepokojących trendów związanych z tym zjawiskiem w naszym społeczeństwie.
Niedawno w "Health Psychology Report" ukazało się badanie o tytule "Polska skrócona wersja zrewidowanej skali samotności UCLA". Skala UCLA to amerykański kwestionariusz, który mierzy subiektywne poczucie samotności. Jednocześnie jest jednym z najczęściej stosowanych i najlepiej rozpoznawalnych narzędzi do pomiaru tego zjawiska w badaniach psychologicznych.
Badacze z Polski opracowali i zweryfikowali kolejną wersję tej skali (w skali globalnej jest ich wiele), która pozwala mierzyć samotność przy znacznie mniejszej liczbie pytań niż w klasycznym kwestionariuszu.
Publikacja ma aż 10 autorów, pierwszym z nich jest Andrzej Piotrowski, ale myślę, że warto wymienić też pozostałych. Są to: Ewa Sygit-Kowalkowska, Agata A. Rudnik, Marcin Szulc, Grzegorz Kudlak, Justyna Kurtyka-Chałas, Joanna Felczak, Monika Górowska, Katarzyna Wasilewska-Ostrowska i Jan Chodkiewicz.
Ich praca jest rezultatem dwóch badań, w których udział brało odpowiednio 3477 i 653 uczestników. Pierwsze było testem aż 39 różnych konkurencyjnych modeli pomiaru samotności, drugie weryfikacją, czy model, który "wygrał" fazę pierwszą, zadziała w praktyce. Tak też się stało, choć narzędzie wymaga oczywiście dalszych testów na różnorodnych grupach, w tym tych szczególnie narażonych na samotność. Jednocześnie nie jest to narzędzie diagnostyczne, ale o tym zaraz.
Jakie 4 zdania wskazują na samotność?
Osoby badane za pomocą polskiej wersji skali muszą ocenić, jak często każde z poniższych stwierdzeń je opisuje:
- Brakuje mi towarzystwa.
- Już nie jestem dla nikogo bliską osobą.
- Czuję się opuszczony/a.
- Czuję się odizolowany/a od innych.
Każde stwierdzenie ocenia się według skali: 1 – nigdy, 2 – rzadko, 3 – czasami, 4 – często.
Wydawać się może, że skala jest nadmiernie prosta i zawiera mało treści. Spokojnie, tak ma być. Co więcej, to jej największa zaleta. "Z metodologicznego punktu widzenia krótkie skale są zazwyczaj konstruowane tak, aby uchwycić ogólny konstrukt, a nie jego poszczególne wymiary" – przypominają autorzy pracy.
Klasyczna skala ma trzy wymiary – relacje intymne, relacje towarzyskie i poczucie przynależności do grupy. Tu wymiar jest jeden – poczucie samotności. W wielu przypadkach taka redukcja to celowy i dobrze przemyślany zabieg. Skąd się to bierze?
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Na czym polega sukces polskiego narzędzia?
Informacje o sukcesie naukowców podało m.in. PAP i największe portale w Polsce. W przekazie często gubił się bardzo ważny praktyczny aspekt skrócenia tej skali. Otóż w badaniach społecznych i klinicznych często wymaga się od uczestników uzupełniania długich kwestionariuszy. Rodzi to pewne problemy – wydłuża się raportowany przez nas w zaproszeniu do badania "czas uzupełniania", co odstrasza potencjalnych badanych. Również sama liczba pytań – w kwestionariuszach może ich być kilkadziesiąt, a nawet ponad sto – nie sprzyja pozyskiwaniu uczestników. A o to (niestety) trudno nawet i bez tego.
Możliwość pomiaru samotności za pomocą prostego, zwalidowanego narzędzia zawierającego cztery pytania zamiast dwudziestu jest więc naprawdę obiecującym rozwiązaniem. Przestrzeń, którą w ten sposób "zyskujemy", możemy zagospodarować na kolejne zmienne (inne kwestionariusze). W skrócie – zachowujemy dostateczną metodologiczną trafność, oszczędzamy czas badanego i mamy mniej cyferek w programie do analizy statystycznej.
Konstrukcja polskiej wersji skali (na co wskazują sami autorzy) sprzyja też wykorzystaniu jej w badaniach przesiewowych. Biorąc pod uwagę, jak istotnym z perspektywy społecznej problemem staje się samotność, ułatwianie takich procedur jest potrzebne i wartościowe.






