
Choć latanie należy do najbezpieczniejszych środków transportu, na pokładach samolotów czasami dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. Jedna z nich miała miejsce na pokładzie maszyny Wizz Aira. Kiedy jeden z pilotów zasłabł i stracił przytomność, jego miejsce musiał zająć członek załogi pokładowej.
Każdego dnia na całym świecie odbywa się średnio około 100–130 tys. lotów komercyjnych. Przy tak ogromnej skali trudno o to, żeby na pokładach nie dochodziło do poważnych zdarzeń. Te najczęstsze to agresywni i pijani turyści, którzy wszczynają bójki. Czasami dochodzi także do poważnych wypadków z udziałem np. wybuchających powerbanków albo sytuacji awaryjnych spowodowanych przypadkami medycznymi. W przypadku Wizz Aira pomocy lekarzy potrzebował jeden z pilotów.
Pilot Wizz Aira zasłabł na chwilę przed lądowaniem w Gdańsku
O bardzo niepokojącym incydencie na lotnisku w Gdańsku poinformowała w swoim komunikacie Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Całą sytuację z 9 października sklasyfikowano jako "poważny incydent".
Samolot Wizz Aira, a dokładnie Airbus A321-200N-271NX, wystartował z lotniska w szwedzkim Göteborgu i zgodnie z planem zmierzał w kierunku Gdańska. Pokonanie tej trasy drogą powietrzną zajmuje tylko godzinę i 10 minut. Jednak na chwilę przed lądowaniem drugi pilot zgłosił kapitanowi, że źle się czuje i chciałby skorzystać z toalety.
"Drugi pilot zgłosił kapitanowi złe samopoczucie wraz z dolegliwościami żołądkowymi oraz poprosił o możliwość skorzystania z toalety przed rozpoczęciem zniżania. Po opuszczeniu kabiny pilotów stracił przytomność i został zaopiekowany przez personel pokładowy" – opisała całe zdarzenie PKBWL. Sytuacja była o tyle niebezpieczna, że od lotniska w Gdańsku maszynę dzieliły ok. 74 km, czyli mniej więcej 10–15 minut lotu (biorąc pod uwagę, że maszyna przygotowywała się już do lądowania). To nie pierwszy niepokojący lot związany z gdańskim lotniskiem – wcześniej Ryanair z Gdańska miał problemy w czasie lotu, a awaryjne lądowanie musiało się wtedy odbyć w Wiedniu.
Zobacz także
Pilot Wizz Aira odebrany przez karetkę. W lądowaniu pomagał członek załogi
Lądowanie w pojedynkę jest dopuszczalne i wykonalne tylko w skrajnych przypadkach, kiedy np. drugi pilot straci przytomność. Takie chwile grozy na pokładzie samolotu Jet2, przeżyli już inni pasażerowie. W tym przypadku kapitan zdecydował się jednak na wezwanie do kokpitu jednego z członków załogi, który zajął miejsce nieprzytomnego pierwszego oficera. Na co dzień dostęp do kabiny pilotów jest ściśle chroniony, choć na pokładzie samolotu do Krakowa Polak chciał się tam włamać.
Kapitan nadał sygnał MAYDAY, wezwał członka załogi, a następnie kontynuował lot aż do momentu lądowania w Gdańsku. "Podejście oraz lądowanie przebiegły bez zakłóceń. Po zaparkowaniu na stanowisku postojowym drugi pilot został przekazany do karetki pogotowia celem przeprowadzenia badań" – dodała państwowa komisja. Tym razem skończyło się zatem na strachu, a przeszkolona załoga podołała niespodziewanym wyzwaniom. Pozostaje mieć nadzieję, że pilot szybko wróci do zdrowia.






