Polka zaatakowana i okradziona na Bali
Polka zaatakowana i okradziona na Bali. Sprawce namierzyli w tydzień Fot. CatwalkPhotos/Shutterstock

Azja stała się bardzo popularnym kierunkiem turystycznym wśród Polaków. Chętnie wybieramy Tajlandię, na popularności zyskuje również Wietnam, ale wielki rozgłos zdobyło Bali. Tym rajem chciała cieszyć się również polska turystka. Niestety jej wakacje nie przypominały instagramowej bajki.

REKLAMA

Bali, będące częścią Indonezji, to jedna z najchętniej odwiedzanych wysp w Azji. Rocznie na krótsze lub dłuższe wakacje lata tam blisko 7 mln turystów. W tym gronie była także Polka, którą w październiku napadnięto w środku nocy. Sprawę wyjaśnia właśnie policja, która zatrzymała podejrzanego.

Polka napadnięta na Bali. W środku nocy wywiózł ją do lasu

O sprawie polskiej turystki szerzej informują "The Bali Times" oraz "detikBali". Z przekazanych przez nie informacji wynika, że do niebezpiecznego zdarzenia doszło 3 października ok. godziny 2:00 w nocy. 27-letnia Polka opuściła wtedy lokal. Mężczyzna w wieku ok. 44 lat podał się za taksówkarza motocyklowego i zaproponował jej przejazd. Takie usługi w Azji są bardzo popularne i często znacznie tańsze niż przejazd samochodem.

Kobieta zgodziła się na tę propozycję i wsiadła na motor, czego szybko pożałowała. Z informacji przekazanych przez media wynika, że mężczyzna wykorzystał okazję i wywiózł ją w zarośla. Tam obezwładnił ją, przycisnął twarzą do ziemi, a następnie okradł. Jego łupem padł telefon komórkowy – iPhone 17 Pro.

Polka sprawę zgłosiła na policję, a funkcjonariuszom z Badung dzięki monitoringowi udało się wpaść na trop sprawcy. Mężczyznę, który najprawdopodobniej kierował motocyklem Yamaha Aerox, zatrzymano 10 października, ale sprawę nagłośniono dopiero teraz. Co więcej, podejrzanego powiązano także z innym przestępstwem.

Okradał turystów, a łupy sprzedawał innemu kierowcy na Bali

Jak podają balijskie media, 44-latek może być związany również ze sprawą włamania do domu wynajmowanego przez turystę z Australii, do którego doszło w marcu 2026 roku. Wówczas z willi w Padonan sprawca wyniósł telefon, a także 14-calowego MacBooka Pro i dysk twardy o pojemności 2 terabajtów.

Wiele wskazuje na to, że skradziony Polce telefon mężczyzna sprzedał za 150 tys. rupii (ok. 32 zł) innemu kierowcy pracującemu na Bali. Z tego powodu paser również został zatrzymany przez lokalną policję. Śledztwo w obu sprawach nadal trwa.

Obie te sytuacje pokazują, że nawet podczas wypoczynku w tak przyjaznym turystom miejscu jak Bali trzeba zachować czujność i ostrożność. Choć Indonezja, podobnie jak Tajlandia czy Wietnam, to bezpieczne kierunki dla podróżnych, to jednak złodzieje i kieszonkowcy są zagrożeniem także poza Europą, a Polacy okradani na wakacjach to problem nie tylko Włoch. Dlatego cenne przedmioty warto trzymać w sejfach, a przejazdy rezerwować w oficjalnych aplikacjach takich jak Grab czy Bolt, które ułatwią ci podróżowanie, zamiast szukać dalszych oszczędności, łapać okazję na stopa czy przyjmować oferty od przypadkowych kierowców na ulicy.