akcja przeciw grzybiarzom
Wielka obława w podkarpackich lasach. Do akcji przeciw grzybiarzom wkroczyła nawet Straż Graniczna Fot. KMP Krosno

Zmasowana operacja służb w Beskidzie Niskim. Blisko pół setki policjantów, wspieranych przez Straż Graniczną, leśników i celników, przeczesywało lasy oraz leśne parkingi w rejonie Dukli i Rymanowa. Celem kontroli były zorganizowane grupy zagranicznych zbieraczy runa leśnego.

REKLAMA

W lasach Beskidu Niskiego – głównie na terenie nadleśnictw Dukla i Rymanów – przeprowadzono zakrojoną na szeroką skalę operację porządkowo-kontrolną. Do akcji skierowano blisko 50 policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Krośnie, których w terenie wspierali funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, Straży Leśnej oraz Krajowej Administracji Skarbowej (Służby Celno-Skarbowej), a także przedstawiciele lokalnego samorządu.

Mundurowi ruszyli na leśne trakty, parkingi i pola biwakowe, gdzie w okresie jesiennym koczują zorganizowane grupy zagranicznych zbieraczy runa leśnego, przyjeżdżające głównie z Rumunii.

Naloty na leśne obozowiska. Służby uszczelniają granicę i kontrolują grzybiarzy

"Wczorajsze współdziałanie służb ukierunkowane było na sprawdzenie legalności pobytu obcokrajowców na terenie Polski. Ponadto, zadaniem funkcjonariuszy była kontrola przestrzegania przepisów porządkowych przez zagranicznych gości, którzy w okresie jesiennym odwiedzają okoliczne lasy w poszukiwaniu grzybów" – poinformowała KMP w Krośnie.

Mundurowi zaznaczają, że akcja jest bezpośrednią odpowiedzią na niepokoje społeczne oraz elementem szerszych działań państwa na terenach przygranicznych.

"Od kilku lat podkarpackie lasy są celem wyjazdów zorganizowanych grup, których uczestnicy podejrzewani są przez mieszkańców o pozyskiwanie przemysłowych ilości grzybów. Przedstawiciele lokalnych społeczności uskarżają się również na przypadki agresywnych zachowań anonimowych obcokrajowców na terenach kompleksów leśnych oraz zaśmiecanie miejsc biwakowych. Przeprowadzone kontrole wpisują się w strategię współdziałania służb na terenach transgranicznych, w kontekście przeciwdziałania nielegalnej migracji ludności i uszczelniania granic Unii Europejskiej" – podkreśla krośnieńska policja.

W trakcie działań kontrolowano nie tylko tożsamość osób, ale też stan techniczny pojazdów dowożących zbieraczy. Efekt? Jak pisze Onet, mundurowi zatrzymali trzy dowody rejestracyjne niesprawnych technicznie aut na zagranicznych numerach oraz posypały się mandaty za nielegalne biwakowanie i zaśmiecanie terenów chronionych.

Jak wygląda grzybowy proceder? "Idą tyralierą, zbiory trafiają na eksport"

Skalę zjawiska szczegółowo opisuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie. Jesienny wysyp rydzów i borowików ściąga do Polski całe rodziny z zagranicy. Nie jest to rekreacyjny spacer z wiklinowym koszykiem, lecz zorganizowana machina logistyczna. Komunikat RDLP w Krośnie, sygnowany przez rzecznika prasowego Edwarda Marszałka, opisuje ten mechanizm wprost.

"Samochody na rumuńskich rejestracjach rozwożą ich o świcie, by po południu zabierać razem z 'urobkiem'. Grzyby są na miejscu obierane, segregowane, układane w skrzynkach i eksportowane poza granice kraju. To kilkudziesięcioosobowe grupy koczujące często na leśnych parkingach i polach biwakowych. Penetrują lasy poruszając się tyralierą, co wywołuje obawy ze strony rodzimych grzybiarzy" – wyjaśnia Edward Marszałek.

Przejście przez las zwartej, kilkudziesięcioosobowej grupy sprawia, że w runie leśnym nie zostaje niemal nic, co budzi zrozumiałą frustrację lokalnych mieszkańców i turystów narzekających na "wyczyszczone do zera" tradycyjne grzybowiska.

Stawka jest konkretna. Jak wyliczał InnPoland, w punktach skupu kurki można sprzedać po 45 zł za kilogram, suszone borowiki potrafią osiągać nawet 300 zł za kilo. Nic dziwnego, że leśne wyprawy stały się osobną gałęzią turystyki. Pisaliśmy o tym w materiale "Mykoturystyka" podbija sieć, bo Polacy wolą to nawet od all inclusive.

Mity o agresji kontra fakty od leśników

W przestrzeni medialnej i na lokalnych forach internetowych regularnie pojawiają się doniesienia o rzekomych groźbach, wymuszeniach czy agresji ze strony zagranicznych grup wobec polskich grzybiarzy. Służby leśne weryfikują te rewelacje jednoznacznie: takie zdarzenia nie znajdują potwierdzenia w faktach.

"W tym roku nie notowaliśmy zdarzeń niebezpiecznych czy gróźb z ich strony pod adresem miejscowych ludzi, ale problemem są nieuprawnione wjazdy do lasu i zaśmiecanie terenu" – wskazuje Łukasz Krzakiewicz, specjalista Straży Leśnej ds. ochrony mienia w RDLP w Krośnie. Jak dodaje, tylko podczas jednego weekendu strażnicy leśni z Dukli i Rymanowa nałożyli 8 mandatów na obywateli Rumunii.

"Przyjmują te mandaty z pokorą, uiszczając karę w gotówce. Wiemy, że to ludzie ubodzy, którzy na zbieraniu runa mogą u nas zarobić na życie. Za samo zbieranie grzybów nie możemy ich traktować inaczej, niż naszych rodaków, bowiem polskie prawo nie limituje możliwości zbioru runa leśnego. Dopóki nie popełniają przestępstwa i legalnie przebywają u nas, są traktowani jak każdy obywatel Unii Europejskiej" – zaznacza leśnik.

Rzecznik RDLP Edward Marszałek uzupełnia: "Do mediów docierają sygnały o 'straszeniu' polskich grzybiarzy, 'wymuszaniu' na nich grzybów, jednak nie znajdują one potwierdzenia w formalnych zgłoszeniach. Wszelkie ewentualne takie przypadki należy natychmiast zgłaszać do Straży Leśnej lub Policji".

Polskie prawo: zbieranie bez limitu, ale mandaty za wjazd i śmieci

Wokół sprawy narosło wiele nieporozumień prawnych. W przeciwieństwie do części państw Europy Zachodniej (np. Niemiec czy Włoch, gdzie obowiązują dobowe limity wagowe na osobę), w polskich lasach państwowych zbieranie grzybów jest całkowicie darmowe i nielimitowane ilościowo – zarówno dla Polaków, jak i dla obywateli innych państw Unii Europejskiej.

Zbiór nie może jednak dotyczyć 322 gatunków ściśle chronionych ani odbywać się na terenach objętych zakazem wstępu (uprawy do 4 m wysokości, ostoje zwierzyny, rezerwaty przyrody). W takim przypadku można zapłacić nawet 5 tys. zł kary za zebranie grzyba.

Złamanie zakazu wjazdu pojazdem silnikowym na drogi leśne, biwakowanie na dziko czy pozostawianie stert śmieci po czyszczeniu grzybów to wykroczenia z art. 161 i 162 Kodeksu wykroczeń. Strażnik leśny może ukarać sprawcę mandatem do 500 zł, a jeśli sprawa trafi do sądu – grzywna może sięgnąć nawet 5000 zł.

W innych krajach bywa jeszcze ostrzej. Opisywaliśmy przypadki, gdy służby przychodzą i konfiskują grzyby zebrane w lesie, do tego wlepiają mandat – w Niderlandach grzybobranie w rezerwatach jest całkowicie zakazane. Zresztą sami Polacy nie zawsze dają dobry przykład w lesie – pisaliśmy, że polscy grzybiarze zachowują się tak, że za granicą ich nie zrozumieją.

Połączone patrole policji, Straży Granicznej i leśników zapowiedziały, że wzmożony monitoring podkarpackich lasów i miejsc koczowania potrwa do końca jesiennego sezonu na grzyby. Służby zapowiadają zero tolerancji dla niszczenia przyrody, tarasowania leśnych traktów i zaśmiecania parkingów – niezależnie od tego, jakie tablice rejestracyjne ma pojazd parkujący pod drzewami.