
Żaden ocet i soda. Na kamień w czajniku poradniki polecają coś, co większość z nas trzyma w szafce z dodatkami do ciasta. Sprawdziliśmy w materiałach do chemii i instrukcjach producentów, czy ten trik naprawdę działa. Spoiler: tak, choć dosypywanie kolejnych łyżeczek wcale nie przyspieszy sprawy.
Biały, chropowaty nalot na dnie czajnika zna każdy, kto ma w kranie twardą wodę i nie ratuje się dzbankiem filtrującym ani wodą po odwróconej osmozie. Kamień szpeci, a przy grubszej warstwie utrudnia grzałce oddawanie ciepła.
W naTemat pisaliśmy już, że czajnik elektryczny w trakcie pracy pobiera tyle mocy co 50 lodówek naraz, a jedno zagotowanie pełnego dzbanka to ok. 0,13–0,15 kWh. Trzeba go więc regularnie czyścić.
Kwasek cytrynowy usuwa kamień z czajnika. Jak to działa?
Zacznijmy od tego, z czym walczymy. Jak wyjaśnia Zintegrowana Platforma Edukacyjna resortu edukacji, kamień w czajniku to głównie węglany wapnia i magnezu oraz wodorotlenek magnezu, które wytrącają się z wody podczas gotowania.
"Jest on odpowiedzialny za niszczenie wszelkich urządzeń, w których podgrzewa się wodę" – czytamy w materiałach. Węglan wapnia buduje też skały wapienne i nacieki w jaskiniach.
Na dnie czajnika rośnie nam więc miniaturowa grota, a wapń w tej postaci nie lubi kwasów. Kwas rozbija węglan, uwalniając dwutlenek węgla (stąd bąbelki i piana), a z wapnia powstaje nowa sól.
Wapń w tej postaci nie lubi kwasów. Kwas reaguje z węglanem i zamienia go w sól, która rozpuszcza się w wodzie i wylatuje razem z nią do zlewu. Przy okazji uwalnia się dwutlenek węgla, stąd bąbelki i piana.
Przy occie jest to octan wapnia, który według ZPE łatwo rozpuszcza się w wodzie. Kwasek daje cytrynian wapnia, z którym bywa nieco więcej zachodu, ale o tym za chwilę. Producent czajników Fellow w poradach dla klientów uznaje kwas cytrynowy za odrobinę mocniejszy od octu. I do tego nie cuchnie. Soda oczyszczona do tej roboty się nie nadaje. Ma odczyn zasadowy, a więc z węglanem wapnia nie powalczy.
Zobacz także
Ile kwasku cytrynowego wsypać do czajnika?
Tu poradniki mocno się rozjeżdżają. Wprost proponuje 2 płaskie łyżeczki (ok. 8–10 g) na 500 ml wody, Fellow zaleca dwie łyżki na tyle samo wody, a blog Tefala 2–3 łyżki na litr. Rozsądnie jest zacząć od mniejszej dawki i w razie potrzeby powtórzyć zabieg, a potem sprawdzić, jak zapobiec osadzaniu się kamienia w czajniku.
Krok po kroku wygląda to tak:
Czego unikać przy odkamienianiu czajnika?
Najpierw zajrzyjcie do instrukcji, bo producenci podają różne informacje. Philips na stronie pomocy dopuszcza kwas cytrynowy, ale za podstawę uznaje ocet zostawiony na noc. Z kolei Bosch w instrukcji czajnika TWK5P wymienia tylko ocet albo gotowy odkamieniacz.
Ta sama instrukcja przestrzega przed usuwaniem resztek kamienia twardymi przedmiotami, bo łatwo uszkodzić uszczelkę. Nóż i druciak odpada, a resztki zbieramy miękką gąbką. Nie ma też sensu mieszać kwasku z sodą, bo jedno zobojętnia drugie.
Z ilością również nie przesadzajmy. W badaniu opublikowanym w "Chemical Engineering Science" naukowcy zauważyli, że cytrynian wapnia, który powstaje w tej reakcji, słabo rozpuszcza się w wodzie, a w wyższej temperaturze jeszcze gorzej. Osiada wtedy na kamieniu i hamuje dalsze rozpuszczanie. Badanie dotyczyło przemysłu, a nie kuchni, ale chemia w czajniku jest ta sama.
Ile na tym zaoszczędzimy? Producenci w tym przypadku są zgodni, że odkamienianie oszczędza energię, ale żaden nie podaje statystyk, więc krążące w sieci liczby (np. 15 proc.) trudno zweryfikować. Lepszym sygnałem jest sam czajnik. Jeśli wyłącza się, zanim woda zawrze, to może być właśnie wina kamienia.



